-

lukasz-swiecicki

Artykuły użytkownika

Cuda naszego powszedniego

Cuda naszego powszedniego czyli wielkopostne rekolekcje 2022

 

[To jest felieton z Wielkiego Czwartku 4 lata temu. Występujący w postaci, mam nadzieję wzruszającej, sylwetki Pan Włodek Łabęda nie żyje już od trzech lat. Ja o Nim pamiętam i między innymi dlatego zdecydowałem się na kolejną publikację tego felietonu. Oprócz tego moje zdanie na temat cudów nie uległo zmianie – nadal uważam, że są, są cudowne i bardzo trudno je zobaczyć. Więc trzeba się starać, bo to bardzo przyjemne widzieć te cuda, których jest tak dużo!!].

Tak, wiem, że powinno być „cudu”, ale myślę, że później to wytłumaczę.

No właśnie – wytłumaczę. Spacerując w gęstym zimnym deszczu z Borysem, różańcem i panem Włodkiem na horyzoncie (Włodek świeżo od fryzjera – wygląda jeszcze bardziej niż zwykle na uroczą postać z kr ...

lukasz-swiecicki
2 kwietnia 2026 13:08

3     495    6

Jak zostałem psychiatrą

Jak zostałem psychiatrą i czy w ogóle..

 

Mój ostatni felieton, podyktowany w dużej mierze gorączką, o tym, że jestem piłkarzem, mógł, jak przypuszczam, wystraszyć część osób, a zwłaszcza moich pacjentów. Ja jednak jestem piłkarzem tylko w malignie, a w życiu nadal psychiatrą. Przypominam więc jak do tego doszło..

 

„Dziękuję Ci Panie, że stworzyłeś świat piękny i różny

A jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony na

zawsze i bez wybaczenia”

Zbigniew Herbert „Modlitwa Pana Cogito Podróżnika”

 

To jest oczywiście całkowicie obojętne jak zostałem lub nie zostałem kimkolwiek, bo to nie jest historia o mnie, tylko o tym czym jest zostawanie psychiatrą.

Moja droga w kierunku psychiatrii była absurdalnie przypadkowa, co jak się dowiaduję od wielu ludzi jest bardziej regułą niż wyjątkiem ...

lukasz-swiecicki
19 marca 2026 21:38

1     389    5

Jestem piłkarzem??

Jestem piłkarzem??

 

Jest cały szereg felietonów, które zasadniczo napisałem w malignie czyli mówiąc po ludzku w stanie gorączki i choroby. Wynikałoby z tego, że często choruję. Mi się tak wcale nie wydaje, ale może i coś w tym jest. A może to jest tak, że jak mam gorączkę to mi się coś bardzo plastycznie śni?

W każdym razie obecnie jestem chory. Sam nie wiem co mi jest, ale w nocy albo nie śpię albo coś i się dziwnego śni. Dziś mi się śniło, że zastanawiam się nad sobą, to znaczy nad tym co jest dla mnie szczególnie ważne, co stanowi o tym, że jestem sobą. We śnie ukazał mi się jakby napis, a może była to podpisana papierowa teczka na dokumenty?, „jesteś piłkarzem”. Jak to we śnie, bo to jest możliwe tylko we śnie, nie odrzuciłem natychmiast tej koncepcji. No bo co jak co, ale piłkarz ...

lukasz-swiecicki
18 marca 2026 20:17

0     438    6

Jak zostać ministrantem ze wszystkimi szykanami

Jak zostać ministrantem ze wszystkimi szykanami

 

Od kilku tygodni służymy do mszy świętej w kościele św. Marcina. To znaczy ja i Henio, a czasem też Tytus. Ja tam występuję w charakterze tzw. dobrego przykładu. Miałem kiedyś takiego pacjenta, który powiedział, że w charakterze dobrego przykładu dla syna opłynął Świat dookoła. Znaczy się on nie chciał, Świat też niekoniecznie – ale przykład trzeba było dać. To ja tak mam z tą ministranturą. Nie znam się na niczym, ale daję dobry przykład…

I to mi przypomniało, że to już absolutnie nie pierwszy raz w moim życiu. Całkiem pierwszy raz to było w latach 70 tych XX wieku w kaplicy w Laskach. Szefową była tam siostra Karola, a księdzem, do dziś jak najbardziej żyjący, ksiądz Kazik (ma chyba 93 lata albo coś koło tego). Już wtedy byłem bardzo ...

lukasz-swiecicki
8 marca 2026 22:45

1     391    3

Genia ma psychozę czyli Xiajo źle skonfigurowana

Genia ma psychozę czyli Xiajo źle skonfigurowana

 

Pisałem już kiedyś (chyba nawet więcej niż raz!) o naszym robocie odkurzającym Xiajomi (bodajże nawet Xiajomi 2..). Dla tych którzy nie czytali - bardzo duży skrót.

Kiedyś, bez specjalnego przekonania (to znaczy moja Żona bez przekonania, ja to raczej nawet bez świadomości…) nabyliśmy robota Xiajomi, który miał odkurzać. Nie wierzyliśmy (Żona) wcale, że będzie w stanie to robić. Odkurzanie to nie jest jakaś pierwsza lepsza czynność! Jednak już po kilku dniach okazało się, że Xiajo odkurza rewelacyjnie. Po kilku kolejnych dniach moja Żona powiedziała otwartym tekstem, że jej zdaniem, w pewnych przynajmniej warunkach, Xiajo odkurza lepiej niż sama Anita. Muszę powiedzieć, że nie wierzyłem własnym uszom. Jesteśmy małżeństwem od 42 lat i 1 ...

lukasz-swiecicki
7 marca 2026 21:03

5     462    7

Patriarchat z wyraźnym elementem dominującym

Patriarchat z wyraźnym elementem dominującym

 

Wszyscy pewnie znamy określenie „patriarchat”, używane w tym znaczeniu (w tej narracji!), jaki nadają mu obecnie feministki. Ten patriarchat to nic dobrego. Z pewnością. To symbol ponurego ucisku, tysiącletniej co najmniej niewoli, w której jęczały…

No, zresztą, kto by tam nie jęczał. Tu nie o to chodzi. Wszystkich mniej lub bardziej obytych z terminem „patriarchat” powinien jednak dziwić ten „dominujący element”. Jaki sens pisać o dodatkowym elemencie, skoro cały patriarchat jako taki jest bezczelnie dominujący i na tym, w zasadzie, polega problem jaki z nim mamy?

Taki sens z całą pewnością występuje. Wiem o tym na pewno, ponieważ układ w którym żyję jest właśnie patriarchatem z wyraźnym elementem dominującym. Skoro więc ja w tym żyję, er ...

lukasz-swiecicki
6 marca 2026 21:36

1     358    7

Uciekajmy, uciekajmy. Już biegniemy, już biegniemy.

Uciekajmy, uciekajmy. Już biegniemy, już biegniemy…

 

Jak już pisałem cieszę się, i to bardzo, muzykalnością pierwszego stopnia. To znaczy, że w większości wypadków (ale nie przesadzajmy, że zawsze) wiem czy jeszcze grają jakąś melodię czy też już przestali i można wychodzić. Jestem z tego dość dumny, biorąc pod uwagę, że bardzo wiele osób zdaje się nie posiadać nawet takich umiejętności. Osoby te znajdują się także pośród widowni Filharmonii Narodowej (takie przynajmniej odnoszę wrażenie).

Biorąc jednak pod uwagę wspomniany poziom mojej muzykalności, może trochę dziwić fakt, że wziąłem dziś wolny dzień z pracy z powodu opery Georga Friedricha Handla „Giulio Cesare” w której wystąpił Jakub Józef Orliński we własnej osobie.
To znaczy mnie nie dziwi fakt, że wziąłem sobie wolne. Miałem ...

lukasz-swiecicki
27 lutego 2026 23:09

8     607    6

Wszystkie moje bakterie...

Wszystkie moje bakterie

 

Żadne to odkrycie, ale zawsze jakoś tam mnie dziwi, że jesteśmy chodzącymi koloniami bakterii. Właściwie to chyba nawet nie są kolonie tylko po prostu całe chodzące góry!!

Więcej w nas i z nas bakterii niż człowieka i to pod każdym względem - i DNA , i ogólnej masy, i wszystkiego w ogóle. Nie widzimy tego, tak jak wielu innych rzeczy. Widzimy to, co chcemy. A i to też nie wszystko.

Ale to jest dość powszechna wiedza, po prostu mało kogo to obchodzi. Mnie na co dzień też nie.

Dopóki mnie te bakterie nie opanują. W sensie - dopóki nie przejdą poza wyznaczone im stałe granice. No dobrze, nie ma takich granic, ale zwykle człowiek myśli, że są.

W dzieciństwie był to, ja tak to odbierałem, najlepszy sposób, żeby wycofać się z życia zewnętrznego i otoczyć murem koców ...

lukasz-swiecicki
20 lutego 2026 22:47

4     407    5

Czemu wcale nie chcę, żeby kończyła się zima?

Czemu wcale nie chcę żeby kończyła się zima?

 

Wiele, a może nawet zdecydowana większość, moich felietonów bierze się stąd, że nieoczekiwanie dla samego siebie dziwię się tym, że mam coś jakoś inaczej niż wszyscy. Zastanawiam się wówczas czemu właściwie tak jest? Pierwsza odpowiedź jaka mi przychodzi do głowy (że to po prostu wynik mojej głupoty) jest prawdopodobnie najbardziej celna, ale zwykle szukam sobie dalej. Coś tam znajduję i potem o tym piszę.

Tym razem zauważyłem, że w wielu mediach wiele osób mówi, że już dość tej zimy i że tęsknią do zielonej trawki i żeby ptaszęta śpiewały i takie tam różne.

Co tam media - tak nawet mówiła ludność u mojego fryzjera…. Tak, wiem, że łysi nie chodzą do fryzjerów. Już się zorientowałem w tej sprawie. Ale ja do niego chodzę z brodą, bo to jest ...

lukasz-swiecicki
15 lutego 2026 18:39

3     382    4

Urojenia i nieśmiertelność

Urojenia i nieśmiertelność

 

To ma być felieton o urojeniach. Wyłącznie. Ale jakoś sobie uroiłem, że trzeba będzie też wspomnieć o nieśmiertelności. Nie wiem czemu i nie wiem jak się te tematy powiążą. Wierzę, że jak zwykle stanie się to jakoś i sam się zdziwię. Często mi się to zdarza.

Wielu moich pacjentów nie rozumie o co chodzi z tymi urojeniami. To znaczy przyjmują przez grzeczność do wiadomości, kiedy część ich myśli nazywam urojeniami, wcale się na mnie nie obrażają (bardzo to doceniam i podziwiam ich za to), ale nie potrafią sami powiedzieć, które ich myśli tak nazywam, a których bym wcale tak nie nazwał.

Ważne byłoby, gdyby udało się tę sprawę jakoś wytłumaczyć. Bo tak, to nawet trudno się czasem porozumieć…

- Czy ma pan urojenia?

- Nie wiem. A które to są?

- To takie myśli.

- ...

lukasz-swiecicki
13 lutego 2026 23:01

1     355    6

Siusiu do łóżka lub motyla noga.

Siusiu do łóżka i spać.

 

Wiem, że to dziwny tytuł. Przypuszczam, że nawet może nieco niezrozumiały. Ale od tego są felietony. Ten z pewnością. Żeby to wyjaśnić.

W jednym z kultowych (nie cierpię tego określenia, ale czasem nie da się uciec) filmów Barei (chyba w „Misiu”) chłopiec na przystanku autobusowym „strasznie przeklina” czyli chodzi sobie i mruczy pod nosem „motyla noga”. Na offie pan Stanisław Mikulski (znany tylko i wyłącznie z roli kapitana Klossa) poucza dzieci, co należy zrobić w tak „strasznym przypadku”.

Dlaczego to jest śmieszne (a jest bardzo śmieszne!)? No bo wszyscy wiedzą, że to kompletna bzdura. Motyla noga to nie jest żadne przekleństwo, tylko jakieś takie powiedzonko, nawet nieco głupkowate. A pan Mikulski ma bardzo poważną minę.

Trochę to skomplikowane nie? Tu m ...

lukasz-swiecicki
8 lutego 2026 16:44

4     464    7

Jemy naleśniki. Niekoniecznie z serem.

Jemy naleśniki. Ewentualnie z serem.

 

Akurat trudno mi w to co poniżej napisałem uwierzyć, ale nie mogę nie wierzyć, bo to po prostu pamiętam.

Otóż w dzieciństwie nie jadłem prawie niczego. Z jednej strony po prostu się brzydziłem - rzeczy niejednorodnych, takich w których widać było składniki, takich, które nachalnie były zwierzęcego pochodzenia, takich, których w żadnym stopniu nie robiła moja Mama, albo Basia czyli moja piastunka.

Oznaczało to większość rzeczy. Znaczną większość. Bez problemu akceptowałem jedynie chleb i wodę.

Nawiasem mówiąc chleb był po prostu wspaniały i nikt inny takiego nie miał. W Laskach chleb piekł pan Prędki, prawdziwy żydowski piekarz, który w Laskach spędził w ukryciu wojnę. Pan Prędki (to był może jakiś pseudonim, ale nigdy inaczej się o nim nie mówiło) ...

lukasz-swiecicki
6 lutego 2026 22:07

3     435    5

Która część ciała marznie najbardziej - rozważania o metodologii, psychiatrii i spacerologii (z Borysiem)

Która część ciała marznie najbardziej – rozważania o metodologii, psychiatrii i spacerologii (z Borysiem)

 

Ten felieton napisałem na przełomie stycznia i lutego 2021, kiedy było naprawdę chłodno, ale coś mi się wydaje, że wkrótce znów będzie aktualny. Ponieważ terminy na wymianę opon na zimowe są dopiero na marzec, więc może przynajmniej spróbujmy ogarnąć temat od strony teorii…

To tak do końca nie należy do tematu niniejszej dysertacji (dość żartów – tym razem będzie dysertacja!), ale spacerologia dzieli się na kilka podstawowych działów. Jest spacerologia teoretyczna, stosowana, przygodna i najwyższa forma tej dziedziny nauki – spacerologia z Borysiem. To niszowa nauka, ponieważ potrzebny jest do niej Boryś, który jest taki tylko jeden (zamieszczam na kolejnym zdjęciu), ale co z teg ...

lukasz-swiecicki
28 stycznia 2026 22:03

7     623    5

Obrazki z mojej wystawy

Obrazki z mojej wystawy

 

Są takie działania czy też takie rzeczy do których człowiek nigdy nie jest gotów. No po prostu nie i już. Ale mimo to pewnego dnia siada i pisze, choć nadal wie, że się do tego nie nadaje.

Oczywiście takich działań (w przypadku felietonisty działaniem jest pisanie tekstu) nie powinno się podejmować. Na zasadzie „pilnuj szewcze kopyta”. Czyli ja powinienem pisać o psychiatrii (przede wszystkim), ale także o wnukach (bo mam dziesięcioro wnucząt), o życiu rodzinnym (bo mam rodzinę) i ogólnie o duperelach (nie będę pisał uzasadnienia, wszyscy sobie sami dopowiedzą). A o wszystkich innych sprawach (trochę ich jeszcze zostaje!) to już naprawdę nie.

Jasno z tego wynika, że nie mogę pisać recenzji muzycznych. Każdy kto mnie zna przyzna, że choć bardzo lubię śpiewać gł ...

lukasz-swiecicki
24 stycznia 2026 21:55

10     667    8

Na szczęście nie da się żyć wiecznie

Na szczęście nie da się żyć wiecznie.

 

Oczywiście chodzi mi o takie życie jakim żyjemy teraz. Powiedzmy - zwykłe życie. Bo tak w ogóle to oczywiście nie tylko da się żyć wiecznie, ale wręcz nie ma innej możliwości. Można w Niebie albo w Piekle (w pewnym uproszczeniu), ale tak czy owak to jest wiecznie. Umrzeć się po prostu nie da. Ale to życie na Ziemi ma swój koniec i całe szczęście, że go ma.

Ale nie o tym chciałem dokładnie pisać, tylko o tym, że ludzie w ciągu ostatnich lat nagle zapragnęli maksymalnego bezpieczeństwa i to jeszcze z ubezpieczeniem, zabezpieczeniem, policją i Pożarną Strażą. Straż jest tu bardzo ważna i na miejscu.

Jakieś 40 lat temu (no nawet trochę więcej) prowadziłem grupę dziecięcą w Klubie Inteligencji Katolickiej. Byłem bardzo młodym wychowawcą bo objąłem sze ...

lukasz-swiecicki
21 stycznia 2026 21:58

3     515    8

Co jest nie tak z tą Służbą Zdrowia?

Co jest nie tak z tą Służbą Zdrowia?

 

Może będzie najszybciej przyznać, że mam jakieś tam pomysły co z tą Służbą jest nie tak, ale nie znam wspólnego mianownika, a już na pewno nie znam uniwersalnego rozwiązania.

Dziesięć lat temu, mniej więcej, bo nie liczę sobie tego oczywiście, w jakimś prawicowym tygodniku, którego tytułu już nie pamiętam (naprawdę), coś w rodzaju „Myślę, bo” jeśli jeszcze takie pismo wychodzi, ale wcale to nie musiało być właśnie tam, to mogło być coś całkiem innego - zupełnie mi to obojętne, ukazał się bardzo zmanipulowany wywiad (chyba nawet powinienem napisać „wywiad”) ze mną.

Wywiad wywołał istną falę nienawiści do mnie (chyba nic się akurat wtedy na Świecie nie działo choćby trochę istotnego)… Opublikowano co prawda w piśmie sprostowanie, ale kto by tam czyt ...

lukasz-swiecicki
16 stycznia 2026 10:21

7     795    9

Znowu w szpitalu - czyli jak to pacjent widzi, kiedy już coś widzi

Znowu w szpitalu czyli jak to pacjent widzi, kiedy już coś widzi..

 

Jestem lekarzem. Wiem, że to nie wydaje się odkrywcze, ale nie chodzi mi wcale o to, że „wykonuję zawód lekarza”. Chodzi dokładnie o to, co napisałem – jestem nim. To znaczy, że niemal nigdy się nie zdarza, żebym nie był lekarzem. Czasem we śnie, ale nie zawsze. Moje sny najczęściej dotyczą pacjentów, leczenia, obchodów. Także na swoją własną, bez wątpienia ukochaną, Rodzinę patrzę pod kątem medycznym. Kto na co choruje, lub mógłby zachorować, jak leczyć, co robić.

Ale to nawet nie o to chodzi. To znaczy nie o to, że trudno mi wyjść z roli zawodowej, bo takie wyjście to jeszcze sobie potrafię narzucić, kwestia do wyćwiczenia. Jednak poza sprawami czysto technicznymi mam także postrzeganie Świata typowe dla lekarzy.

Ma ...

lukasz-swiecicki
14 stycznia 2026 16:23

4     543    7

Jak się wątpi?

Jak się wątpi?

 

W tytule tak dokładnie chodzi mi o takie pytanie - jakie warunki muszą być spełnione, żeby zwątpić? Tylko sobie właśnie pomyślałem, że jako tytuł to drętwo brzmi, więc posłużyłem się skrótem.

Wydawało by się, że warunek jest prosty i bodaj tylko jeden - wystarczy nie wierzyć, że ktoś coś zrobi.

W ten sposób „wątpimy” na przykład we wszystkich polityków. Na wszystkich szczeblach. W kampanii wyborczej oni nam mówią, że nam zrobią, umożliwią, przeprowadzą, doprowadzą, obniżą i co tam jeszcze. My od razu wiemy, że za żadną cholerę tego nie zrobią, a nawet jeśli będą mogli to pewnie zrobią odwrotnie.

Ale czy my wątpimy w tych polityków??

To znaczy, jak rozumiem, że wcześniej, jeszcze przedtem, myśleliśmy, że „oni” to zrobią, umożliwią i przeprowadzą? Ktoś tak myślał?

Być mo ...

lukasz-swiecicki
8 stycznia 2026 22:37

3     554    10

Bałwanienie do kwadratu czyli snehova koule na druhou

Bałwanienie do kwadratu czyli snehova koule na druhou

 

To bałwanienie to oczywiście koncepcja Wojaka Szwejka. Z czasów, chyba bo to z pamięci piszę, z czasów kiedy Szwejk służył u oberfeldkurata Katza, a nie w czasie kiedy był u nadporucznika Lukasa. Szwejk mawiał, że najbardziej lubi jak ludzie bałwanieją do kwadratu. Teraz to ja też jestem mądry i wiem, że to była tak zwana gryząca ironia. Tylko, że jak czytałem Wojaka Szwejka pierwszy raz to miałem 10 lat. Wiem dobrze, bo taki był, mało zrozumiały, warunek moich Rodziców - możesz przeczytać jak skończysz 10 lat, „bo to nie jest książka dla dzieci”. Hmmm…

W każdym razie kiedy miałem 10 lat to ironia do mnie nie docierała, więc myślałem, że Szwejk naprawdę lubi jak ludzie bałwanieją do kwadratu. Czyli w jego rozumieniu to było wtedy ...

lukasz-swiecicki
4 stycznia 2026 16:57

3     436    5

Święta, Święta i już po...

Święta, Święta i już po…

 

W chwili kiedy piszę te słowa nie jest oczywiście po, wręcz przeciwnie, jesteśmy w trakcie i całkiem nam dużo zostało (zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mamy w tym roku, niektórzy, nawet i 5 dni świątecznych), ale jest rzeczą jasną, że w pewnym momencie będzie po. Chyba, że ktoś wcześniej umrze, ale wtedy to też już raczej będzie dla niego po Świętach, choć inne ważne sprawy będą zapewne przed nim….

Wydaje mi się, nie jestem oczywiście ekspertem, że problematyce tego, że nagle okazuje się, że jest już po Świętach nie poświęcono zbyt wiele czasu. A zwłaszcza w felietonach. Kto by miał czas to czytać w sytuacji, kiedy czas, na chwilę zatrzymany, postanowił jednak szybko ruszyć do przodu? Tymczasem temat jest bardzo ważny.

Od bardzo wielu lat robię „ten pierwszy ob ...

lukasz-swiecicki
25 grudnia 2025 21:56

2     446    4

 Poprzednia  Strona 2 na 30.    Następna