-
lukasz-swiecicki
Czemu wcale nie chcę, żeby kończyła się zima?
Czemu wcale nie chcę żeby kończyła się zima?
Wiele, a może nawet zdecydowana większość, moich felietonów bierze się stąd, że nieoczekiwanie dla samego siebie dziwię się tym, że mam coś jakoś inaczej niż wszyscy. Zastanawiam się wówczas czemu właściwie tak jest? Pierwsza odpowiedź jaka mi przychodzi do głowy (że to po prostu wynik mojej głupoty) jest prawdopodobnie najbardziej celna, ale zwykle szukam sobie dalej. Coś tam znajduję i potem o tym piszę.
Tym razem zauważyłem, że w wielu mediach wiele osób mówi, że już dość tej zimy i że tęsknią do zielonej trawki i żeby ptaszęta śpiewały i takie tam różne.
Co tam media - tak nawet mówiła ludność u mojego fryzjera…. Tak, wiem, że łysi nie chodzą do fryzjerów. Już się zorientowałem w tej sprawie. Ale ja do niego chodzę z brodą, bo to jest ...
|
lukasz-swiecicki |
| 15 lutego 2026 18:39 |
3     349    4
Urojenia i nieśmiertelność
Urojenia i nieśmiertelność
To ma być felieton o urojeniach. Wyłącznie. Ale jakoś sobie uroiłem, że trzeba będzie też wspomnieć o nieśmiertelności. Nie wiem czemu i nie wiem jak się te tematy powiążą. Wierzę, że jak zwykle stanie się to jakoś i sam się zdziwię. Często mi się to zdarza.
Wielu moich pacjentów nie rozumie o co chodzi z tymi urojeniami. To znaczy przyjmują przez grzeczność do wiadomości, kiedy część ich myśli nazywam urojeniami, wcale się na mnie nie obrażają (bardzo to doceniam i podziwiam ich za to), ale nie potrafią sami powiedzieć, które ich myśli tak nazywam, a których bym wcale tak nie nazwał.
Ważne byłoby, gdyby udało się tę sprawę jakoś wytłumaczyć. Bo tak, to nawet trudno się czasem porozumieć…
- Czy ma pan urojenia?
- Nie wiem. A które to są?
- To takie myśli.
- ...
|
lukasz-swiecicki |
| 13 lutego 2026 23:01 |
1     324    6
Siusiu do łóżka lub motyla noga.
Siusiu do łóżka i spać.
Wiem, że to dziwny tytuł. Przypuszczam, że nawet może nieco niezrozumiały. Ale od tego są felietony. Ten z pewnością. Żeby to wyjaśnić.
W jednym z kultowych (nie cierpię tego określenia, ale czasem nie da się uciec) filmów Barei (chyba w „Misiu”) chłopiec na przystanku autobusowym „strasznie przeklina” czyli chodzi sobie i mruczy pod nosem „motyla noga”. Na offie pan Stanisław Mikulski (znany tylko i wyłącznie z roli kapitana Klossa) poucza dzieci, co należy zrobić w tak „strasznym przypadku”.
Dlaczego to jest śmieszne (a jest bardzo śmieszne!)? No bo wszyscy wiedzą, że to kompletna bzdura. Motyla noga to nie jest żadne przekleństwo, tylko jakieś takie powiedzonko, nawet nieco głupkowate. A pan Mikulski ma bardzo poważną minę.
Trochę to skomplikowane nie? Tu m ...
|
lukasz-swiecicki |
| 8 lutego 2026 16:44 |
4     428    7
Jemy naleśniki. Niekoniecznie z serem.
Jemy naleśniki. Ewentualnie z serem.
Akurat trudno mi w to co poniżej napisałem uwierzyć, ale nie mogę nie wierzyć, bo to po prostu pamiętam.
Otóż w dzieciństwie nie jadłem prawie niczego. Z jednej strony po prostu się brzydziłem - rzeczy niejednorodnych, takich w których widać było składniki, takich, które nachalnie były zwierzęcego pochodzenia, takich, których w żadnym stopniu nie robiła moja Mama, albo Basia czyli moja piastunka.
Oznaczało to większość rzeczy. Znaczną większość. Bez problemu akceptowałem jedynie chleb i wodę.
Nawiasem mówiąc chleb był po prostu wspaniały i nikt inny takiego nie miał. W Laskach chleb piekł pan Prędki, prawdziwy żydowski piekarz, który w Laskach spędził w ukryciu wojnę. Pan Prędki (to był może jakiś pseudonim, ale nigdy inaczej się o nim nie mówiło) ...
|
lukasz-swiecicki |
| 6 lutego 2026 22:07 |
3     403    5
Która część ciała marznie najbardziej - rozważania o metodologii, psychiatrii i spacerologii (z Borysiem)
Która część ciała marznie najbardziej – rozważania o metodologii, psychiatrii i spacerologii (z Borysiem)
Ten felieton napisałem na przełomie stycznia i lutego 2021, kiedy było naprawdę chłodno, ale coś mi się wydaje, że wkrótce znów będzie aktualny. Ponieważ terminy na wymianę opon na zimowe są dopiero na marzec, więc może przynajmniej spróbujmy ogarnąć temat od strony teorii…
To tak do końca nie należy do tematu niniejszej dysertacji (dość żartów – tym razem będzie dysertacja!), ale spacerologia dzieli się na kilka podstawowych działów. Jest spacerologia teoretyczna, stosowana, przygodna i najwyższa forma tej dziedziny nauki – spacerologia z Borysiem. To niszowa nauka, ponieważ potrzebny jest do niej Boryś, który jest taki tylko jeden (zamieszczam na kolejnym zdjęciu), ale co z teg ...
|
lukasz-swiecicki |
| 28 stycznia 2026 22:03 |
7     580    5
Obrazki z mojej wystawy
Obrazki z mojej wystawy
Są takie działania czy też takie rzeczy do których człowiek nigdy nie jest gotów. No po prostu nie i już. Ale mimo to pewnego dnia siada i pisze, choć nadal wie, że się do tego nie nadaje.
Oczywiście takich działań (w przypadku felietonisty działaniem jest pisanie tekstu) nie powinno się podejmować. Na zasadzie „pilnuj szewcze kopyta”. Czyli ja powinienem pisać o psychiatrii (przede wszystkim), ale także o wnukach (bo mam dziesięcioro wnucząt), o życiu rodzinnym (bo mam rodzinę) i ogólnie o duperelach (nie będę pisał uzasadnienia, wszyscy sobie sami dopowiedzą). A o wszystkich innych sprawach (trochę ich jeszcze zostaje!) to już naprawdę nie.
Jasno z tego wynika, że nie mogę pisać recenzji muzycznych. Każdy kto mnie zna przyzna, że choć bardzo lubię śpiewać gł ...
|
lukasz-swiecicki |
| 24 stycznia 2026 21:55 |
10     625    8
Na szczęście nie da się żyć wiecznie
Na szczęście nie da się żyć wiecznie.
Oczywiście chodzi mi o takie życie jakim żyjemy teraz. Powiedzmy - zwykłe życie. Bo tak w ogóle to oczywiście nie tylko da się żyć wiecznie, ale wręcz nie ma innej możliwości. Można w Niebie albo w Piekle (w pewnym uproszczeniu), ale tak czy owak to jest wiecznie. Umrzeć się po prostu nie da. Ale to życie na Ziemi ma swój koniec i całe szczęście, że go ma.
Ale nie o tym chciałem dokładnie pisać, tylko o tym, że ludzie w ciągu ostatnich lat nagle zapragnęli maksymalnego bezpieczeństwa i to jeszcze z ubezpieczeniem, zabezpieczeniem, policją i Pożarną Strażą. Straż jest tu bardzo ważna i na miejscu.
Jakieś 40 lat temu (no nawet trochę więcej) prowadziłem grupę dziecięcą w Klubie Inteligencji Katolickiej. Byłem bardzo młodym wychowawcą bo objąłem sze ...
|
lukasz-swiecicki |
| 21 stycznia 2026 21:58 |
3     484    8
Co jest nie tak z tą Służbą Zdrowia?
Co jest nie tak z tą Służbą Zdrowia?
Może będzie najszybciej przyznać, że mam jakieś tam pomysły co z tą Służbą jest nie tak, ale nie znam wspólnego mianownika, a już na pewno nie znam uniwersalnego rozwiązania.
Dziesięć lat temu, mniej więcej, bo nie liczę sobie tego oczywiście, w jakimś prawicowym tygodniku, którego tytułu już nie pamiętam (naprawdę), coś w rodzaju „Myślę, bo” jeśli jeszcze takie pismo wychodzi, ale wcale to nie musiało być właśnie tam, to mogło być coś całkiem innego - zupełnie mi to obojętne, ukazał się bardzo zmanipulowany wywiad (chyba nawet powinienem napisać „wywiad”) ze mną.
Wywiad wywołał istną falę nienawiści do mnie (chyba nic się akurat wtedy na Świecie nie działo choćby trochę istotnego)… Opublikowano co prawda w piśmie sprostowanie, ale kto by tam czyt ...
|
lukasz-swiecicki |
| 16 stycznia 2026 10:21 |
7     759    9
Znowu w szpitalu - czyli jak to pacjent widzi, kiedy już coś widzi
Znowu w szpitalu czyli jak to pacjent widzi, kiedy już coś widzi..
Jestem lekarzem. Wiem, że to nie wydaje się odkrywcze, ale nie chodzi mi wcale o to, że „wykonuję zawód lekarza”. Chodzi dokładnie o to, co napisałem – jestem nim. To znaczy, że niemal nigdy się nie zdarza, żebym nie był lekarzem. Czasem we śnie, ale nie zawsze. Moje sny najczęściej dotyczą pacjentów, leczenia, obchodów. Także na swoją własną, bez wątpienia ukochaną, Rodzinę patrzę pod kątem medycznym. Kto na co choruje, lub mógłby zachorować, jak leczyć, co robić.
Ale to nawet nie o to chodzi. To znaczy nie o to, że trudno mi wyjść z roli zawodowej, bo takie wyjście to jeszcze sobie potrafię narzucić, kwestia do wyćwiczenia. Jednak poza sprawami czysto technicznymi mam także postrzeganie Świata typowe dla lekarzy.
Ma ...
|
lukasz-swiecicki |
| 14 stycznia 2026 16:23 |
4     511    7
Jak się wątpi?
Jak się wątpi?
W tytule tak dokładnie chodzi mi o takie pytanie - jakie warunki muszą być spełnione, żeby zwątpić? Tylko sobie właśnie pomyślałem, że jako tytuł to drętwo brzmi, więc posłużyłem się skrótem.
Wydawało by się, że warunek jest prosty i bodaj tylko jeden - wystarczy nie wierzyć, że ktoś coś zrobi.
W ten sposób „wątpimy” na przykład we wszystkich polityków. Na wszystkich szczeblach. W kampanii wyborczej oni nam mówią, że nam zrobią, umożliwią, przeprowadzą, doprowadzą, obniżą i co tam jeszcze. My od razu wiemy, że za żadną cholerę tego nie zrobią, a nawet jeśli będą mogli to pewnie zrobią odwrotnie.
Ale czy my wątpimy w tych polityków??
To znaczy, jak rozumiem, że wcześniej, jeszcze przedtem, myśleliśmy, że „oni” to zrobią, umożliwią i przeprowadzą? Ktoś tak myślał?
Być mo ...
|
lukasz-swiecicki |
| 8 stycznia 2026 22:37 |
3     526    10
Bałwanienie do kwadratu czyli snehova koule na druhou
Bałwanienie do kwadratu czyli snehova koule na druhou
To bałwanienie to oczywiście koncepcja Wojaka Szwejka. Z czasów, chyba bo to z pamięci piszę, z czasów kiedy Szwejk służył u oberfeldkurata Katza, a nie w czasie kiedy był u nadporucznika Lukasa. Szwejk mawiał, że najbardziej lubi jak ludzie bałwanieją do kwadratu. Teraz to ja też jestem mądry i wiem, że to była tak zwana gryząca ironia. Tylko, że jak czytałem Wojaka Szwejka pierwszy raz to miałem 10 lat. Wiem dobrze, bo taki był, mało zrozumiały, warunek moich Rodziców - możesz przeczytać jak skończysz 10 lat, „bo to nie jest książka dla dzieci”. Hmmm…
W każdym razie kiedy miałem 10 lat to ironia do mnie nie docierała, więc myślałem, że Szwejk naprawdę lubi jak ludzie bałwanieją do kwadratu. Czyli w jego rozumieniu to było wtedy ...
|
lukasz-swiecicki |
| 4 stycznia 2026 16:57 |
3     404    5
Święta, Święta i już po...
Święta, Święta i już po…
W chwili kiedy piszę te słowa nie jest oczywiście po, wręcz przeciwnie, jesteśmy w trakcie i całkiem nam dużo zostało (zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mamy w tym roku, niektórzy, nawet i 5 dni świątecznych), ale jest rzeczą jasną, że w pewnym momencie będzie po. Chyba, że ktoś wcześniej umrze, ale wtedy to też już raczej będzie dla niego po Świętach, choć inne ważne sprawy będą zapewne przed nim….
Wydaje mi się, nie jestem oczywiście ekspertem, że problematyce tego, że nagle okazuje się, że jest już po Świętach nie poświęcono zbyt wiele czasu. A zwłaszcza w felietonach. Kto by miał czas to czytać w sytuacji, kiedy czas, na chwilę zatrzymany, postanowił jednak szybko ruszyć do przodu? Tymczasem temat jest bardzo ważny.
Od bardzo wielu lat robię „ten pierwszy ob ...
|
lukasz-swiecicki |
| 25 grudnia 2025 21:56 |
2     410    4
O niegysiejszych śniegach, choinkach, prezentach i takich tam - scenariusz dziadkowej pogawędki...
O niegdysiejszych śniegach, choinkach, prezentach i takich tam – scenariusz pogawędki
Jest rzeczą powszechnie wiadomą, a z tego względu nie podlegającą żadnej dyskusji, że:
- Kiedyś były niesamowite zimy.
Zasadniczo śnieg zazwyczaj sięgał do pierwszego piętra. Wyjście z domu wymagało wykopania kilkumetrowego tunelu. Tunele nie były odpowiednio stemplowane i z tego względu często zawalały się na tunelarzy, przez co było sporo ofiar śmiertelnych. Nikt się tym jednak nie przejmował, bo był ogromny przyrost naturalny, prawdopodobnie zresztą związany z tym, że ludzie byli zasypani w tych domach, telewizji nie było, a zresztą i tak nie było prądu, no i wybór rozrywek był ograniczony.
Trzeba również pamiętać, że śnieg padał jeszcze przed Świętem Zmarłych (bo wtedy nie było Wszystkich Święty ...
|
lukasz-swiecicki |
| 21 grudnia 2025 16:10 |
10     566    9
Podróż do krańca nocy
Podróż do krańca nocy czyli co się nie śni psychiatrom
Tytuł tego felietonu akurat mi się przyśnił. I myślałem, że zawdzięczam go C.S. Lewisowi, ale potem się okazało, że Lewis podróżował do świtu. Niby to samo, ale mi się wyraźnie śnił kraniec nocy, a nie świt. Czyli zawdzięczam ten tytuł Celine’owi. O tyle dziwne, że w ogóle nie czytałem tej książki i szczerze mówiąc pojęcia nie mam o czym jest.
Bo też i nie w książce rzecz tylko w tym, co tak naprawdę chciałem napisać.
Jestem psychiatrą może dłużej niż powinienem. Czasem myślę, że zawsze, choć to przecież oczywiście nieprawda. Ale niezbyt dobrze pamiętam czasy, kiedy sprawy psychiatryczne nie były dla mnie gdzieś w pobliżu pierwszego miejsca. Bo zawsze pamiętam, że jestem mężem, ojcem i dziadkiem i to nie jest psychiatryczne przeż ...
|
lukasz-swiecicki |
| 19 grudnia 2025 20:42 |
9     569    4
Wyprawa z Szerpą Tenzingiem
Wyprawa z Szerpą Tenzingiem czyli na tropie pociągu
W publikowanym niedawno felietonie pod międzynarodowym tytułem „When I am sixty four” (a bynajmniej nie „siury fur” jak sądzi mój edytor tekstu…) opisałem pierwszą próbę odnalezienia zaginionego pociągu (świątecznej ozdoby). Próba zakończyła się niepowodzeniem z powodu lawiniastej pogody, mojej słabej formy i dziwnej współpracy ze strony zespołu wspierającego. Ciekawych odsyłam do wymienionego tekstu.
Ale oczywiście poszukiwania się nie skończyły. Tym razem szykowałem się na poważną wyprawę i zwróciłem się o pomoc do Szerpy Tenzinga, znanego jako pierwszy zdobywca Czomolungmy. Szerpa, prywatnie znany jako Anita, jest od lat moją Żoną. Po prostu w oficjalnych biografiach nie wspomniano iż był kobietą. W tamtych czasach feminizm nie b ...
|
lukasz-swiecicki |
| 13 grudnia 2025 18:51 |
3     398    5
Co opowiedzą o nas nasze wnuki?
Co opowiedzą o nas nasze wnuki?
Wykład na seminarium poświęconym prof. Maciejowi Święcickiemu; SGH 27.02.2023.
[Minęło już niemal 10 dni od rocznicy śmierci mojego Dziadka. Zapomniałem o Nim przypomnieć. Więc spieszę to naprawić.]
Mój Dziadek Maciej Kazimierz Święcicki zginął, w nie do końca jasnych okolicznościach, 2 grudnia. Czyli trzy dni przed moimi urodzinami. Dokładnie przed moimi 10 urodzinami.
W telewizji puszczali wtedy taki film, chyba rodzaj serialu (?), dla dzieci, w którym podkładem muzycznym do czołówki była piosenka:
„Kiedy człowiek ma te swoje dziesięć lat
Już innymi się oczami patrzy w świat,
W żadne bajki wierzyć nie chce, bo już nie jest małym dzieckiem,
Taki człowiek, który skończył dziesięć lat”.
Cytuję te słowa z pamięci. Nigdzie nie sprawdzałem czy tak rzeczy ...
|
lukasz-swiecicki |
| 12 grudnia 2025 19:47 |
1     369    6
Samochód piłuje się w poprzek. Rozmowy z Ekspertem odcinek 27 albo jakoś tak.
Czy samochody piłuje się wzdłuż czy w poprzek?
Rozmowa z Ekspertem część 27 (chyba, bo znowu nie wiem)
Z Ekspertami Jańcią i Bronkiem odkręcamy tablice rejestracyjne w moim samochodzie. Trzeba wymienić ramki bo popękały. Bronek dzielnie pracuje śrubokrętem, ja nadzoruję robotę, Jańcia przekazuje istotne treści.
— No bo Dziadku, no bo Dziadku - przypominam, że Jańcia lubi powtarzać różne frazy, gdyż sama siebie pogania troszkę - my z Bronkiem to mamy taką ciekawą sprawę, taką sprawę..
— Noooo - za to Bronek nie mówi za dużo, a zwłaszcza podczas roboty.
— Jaką macie sprawę?
— No bo my, my Dziadku…
— A w zasadzie to ja, Jańciu…
— No bo Bronek, bo Bronek, to widział taki samochód taki, że zabytkowy, taki widział. I ten samochód miał z przodu takie żółte tablice rejestracyjne, a z tyłu to ...
|
lukasz-swiecicki |
| 7 grudnia 2025 19:42 |
0     319    3
When I am sixty four
When I’m sixty four
Nigdy nie tytułuję felietonów po angielsku. Bo i po co. Ale tym razem muszę zrobić wyjątek. Piosenkę Beatlesów o tym samym tytule usłyszałem pewnie po raz pierwszy kiedy miałem jakieś 7 lat. Miałem dokładnie sześć, kiedy została nagrana, ale umówmy się, że za późnego Gomułki nie puszczali tak od razu wszystkich hiciorów.
Byłem zachwycony, bo od początku rozumiałem przynajmniej część słów. Chodziłem na angielski i francuski od dziecka, bo Rodzice uważali, że to dobry pomysł, a słowa tej piosenki są proste.
Z drugiej jednak strony nie sądziłem, żeby kiedyś miało dojść do takiej sytuacji i rzeczywiście któregoś dnia obudzę się i będę miał 64 lata. Była to dla mnie zupełna abstrakcja. Tak już jest.
Dziś rano obudziłem się (w zasadzie obudziła mnie Żona, bo strasznie c ...
|
lukasz-swiecicki |
| 5 grudnia 2025 17:09 |
14     702    7
Transport publiczny jest jednak najlepszy. Część pierwsza.
Transport publiczny jest jednak najlepszy.
Część pierwsza - bo jednak będzie druga. A co tam.
Oczywiście teraz wszyscy wiedzą, że najlepszy jest transport publiczny. Nie wiem właściwie skąd to wiedzą, ale zdaje się, że jest to wiedza powszechna. Tylko kompletne buractwo jeździ samochodami. Pewnie dlatego wszędzie jest tak dużo samochodów i nie sposób nigdzie zaparkować.
Żartowałem rzecz jasna ;))
W czasie kiedy po raz pierwszy musiałem zacząć regularnie korzystać z transportu, a więc w roku 1968, kiedy poszedłem do szkoły, miejscowość w której mieszkałem, czyli Zakład dla Niewidomych w Laskach, nie była jeszcze połączona szosą z niczym. Właściwie nie jestem w stanie napisać z czym Laski nie były połączone ponieważ w ogóle nie były połączone. Za Mościskami (które wówczas należało nazy ...
|
lukasz-swiecicki |
| 28 listopada 2025 21:16 |
24     663    7
Mój najbardziej ulubiony felietonista i dlaczego jest nim...?
Mój najbardziej ulubiony felietonista i dlaczego jest nim…?
[To jest felieton sprzed czterech lat. Za chwilę skończę 64. Ale mnie jakoś dziś naszło, że trzeba go przypomnieć.]
Dlaczego to jest dla mnie ważne, żeby sobie powiedzieć, których felietonistów lubię najbardziej? Niedawno, że tak powiem na dniach, skończyłem 60 lat i zdałem sobie sprawę z tego, że różne strumienie rzeźbiły we mnie swoje koryta.
Te najbardziej oczywiste strumienie czyli bycie mężem, ojcem, dziadkiem. Te bardzo silne czyli bycie lekarzem, psychiatrą, nie śmiem powiedzieć naukowcem – bo nim jednak nie jestem, ale jakoś tam „poszukującym prawdy medycznej” (nie, chyba nie to, mam nadzieję, że się domyślacie o co mi chodzi, a czego nie umiem dobrze wyrazić).
No i te dziwne, kręte, ale jednak, jak to teraz widzę i wi ...
|
lukasz-swiecicki |
| 23 listopada 2025 21:59 |
5     513    4