-
lukasz-swiecicki
O niszowości czyli dalsza część wędrówki po Mazowszu
O niszowości czyli dalsza część wędrówek po Wschodnim Mazowszu
Z byciem niszowym najśmieszniejsze jest zwykle to, że sam „niszowiec” nie wie o tym, że nim jest. Coś jak ze zdradzanym mężem w głupich dowcipach. Na pierwszy rzut oka widać, że niszowy, a ten jedzie pod wielką banderą jako „główny nurt” i co mu zrobisz. I mnie też - co mi zrobisz?
Mam na myśli oczywiście swoją praktykę zawodową. Zacząłem prywatnie praktykować w roku 1987. Za schyłkowej komuny. Musiałem wtedy mieć pozwolenie swojego szefa, profesora Pużyńskiego, że w ogóle mogę pracować poza Instytutem. Zasadniczo byłem przypisany do roli (mam wrażenie, że teraz mamy do tego wrócić, bo to „jest rozwiązanie” - no więc to już było i to nie jest rozwiązanie, ale jest zabawnie, możemy jeszcze raz próbować, też będzie śmieszni ...
|
lukasz-swiecicki |
| 11 września 2026 16:58 |
2     317    3
Bezdroża Wschodniego Mazowsza
Bezdroża Wschodniego Mazowsza - prolog czyli wyruszamy w drogę!
Jakiś czas temu pisałem o tym w jaki sposób zostałem Inwestorem. Dokładnie było to rok temu, bo wtedy zostałem, a teraz już nawet przestałem, gdyż tzw. Inwestycja ujrzała światło dzienne i przebrała postać domku w pobliżu Jachranki, nad Zalewem Zegrzyńskim (poprawnie jest to Jezioro, ale nikt tak nie mówi).
W takiej sytuacji, to znaczy w przypadku ukończenia inwestycji, należy podjąć decyzję typu „a po co myśmy tę żabę jedli”? Oczywiście prawdziwi Inwestorzy natychmiast wszystko sprzedają z ogromnym zyskiem, za zarobione pieniądze budują dwie nowe inwestycje, sprzedają z jeszcze większym, budują cztery, sprzedają, budują osiem itd, chyba że w międzyczasie trafią do więzienia, bo na tym etapie inwestowania jest to już chy ...
|
lukasz-swiecicki |
| 10 września 2026 21:38 |
5     369    2
Nigdy Cię nie opuszczę...
Nigdy Cię nie opuszczę…
Wiem, że ostatnio nieco się opuszczam w pisaniu felietonów. To znaczy publikuję powtórki, ale to uważni Czytelnicy dobrze wiedzą, że to tylko powtórki i mają prawo czuć się odrobinę poszkodowani. Tak, to prawda, że jestem „twórcą niszowym”, ale mam jednak swój honor i dbam jak mogę o wszystkich moich Czytelników, nawet jeśli ich liczba jest, jakby to ładnie określić, umiarkowanie duża. O!
Ale oczywiście tytuł tego felietonu nie dotyczy opuszczania się w pisaniu tylko opuszczania (a raczej nie opuszczania!) zaślubionej sobie Żony. Minęło ponad 43 lata od kiedy wzięliśmy ślub. Było to w Laskach, dość wczesną (w sensie botanicznym) wiosną roku 1983. Dzień był akurat bardzo ciepły, choć to sam początek kwietnia i wegetacja przedstawiała się jeszcze całkiem mizerni ...
|
lukasz-swiecicki |
| 9 września 2026 17:01 |
3     397    6
PSZOK czyli kolejne bareizmy w moim życiu
Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych czyli PSZOK
Czyli bareizmy w moim życiu
Pisałem już kilka razy o bareizmach w moim życiu. Ostatnio nie, ale nie dlatego, że ich nie było, bo jest ich całkiem sporo, tylko akurat nie były może aż tak śmieszne czy też inne rzeczy wydawały mi się ważniejsze. Ale dziś mnie pokonali na PSZOKU w Serocku i muszę coś o tym napisać.
Moja Żona już od dawna uprzedzała mnie, że na PSZOKU jest fajnie. Znając jednak Jej specyficzne (czytaj - inne niż moje!!) poczucie humoru, nie przywiązywałem do tego co mówiła szczególnej uwagi. Ale dziś musiałem z Nią szybko pojechać, „bo zaraz nam PSZOK zamkną” i sam zobaczyłem to niezwykłe miejsce, a raczej zapoznałem się z niezwykłym pracownikiem.
Kontekst sytuacji jest dziwny - ostatnio PSZOK przestał odbierać wo ...
|
lukasz-swiecicki |
| 8 września 2026 22:38 |
5     442    9
Za krótkie rączki czyli o wykręcaniu się....
Za krótkie rączki czyli o wykręcaniu się
[Tak, tak, teraz wiem, że miałem dłuższą przerwę. cały czas mnie męczyła myśle, że o czymś zapomniałem... No, ale nie ma tego złego - jeśli ktoś lubi mnie czytać rzecz jasna - mam sporo zaległych felietonów, będę jechał serią!!].
Tak więc, nie sposób inaczej zacząć tego tekstu, siedzę sobie na tarasie, zwanym przez moją Żonę „domem pracy tfurczej” (to tak na moją cześć, żeby nie było wontpliwości!!), i piszę po raz pierwszy właśnie tu. Od teraz aż do jakiegoś niewyobrażalnego „końca” (nie wiem czy będzie to koniec tarasu czy całkiem czegoś innego) mam siedzieć sobie właśnie tu i pisać. To wynika z wizji mojej Żony, a Ona ma silne wizje (choć nie słyszy głosów - kiedyś pani prezydent Warszawy zwana popularnie HGW powiedziała „ja tam żadnych wizji ...
|
lukasz-swiecicki |
| 6 września 2026 18:02 |
2     407    7
Druga wizyta u tureckiego balwierza
Druga wizyta u tureckiego balwierza
Jakiś czas temu byłem z wizytą u tureckiego balwierza. Może pamiętacie? Zostałem wówczas zapytany „czy lubi włosia ucha?”. Udzieliłem prawidłowej, według mnie, odpowiedzi i włosia zostało usunięte. Ale minął czas, pojawiły się w tym względzie pewne odchylenia i dlatego ponownie pojawiłem się u balwierza, reklamującego się, jeśli dobrze zrozumiałem, jako „mistrz brzytwy”.
Nie musiałem wymyślać o czym będziemy rozmawiać. Tureccy balwierze (uogólniam na podstawie jednego przykładu!) sami mają plan. A plan był dziwnie na czasie - o systemie opieki zdrowotnej.
— Polska szpeta nie jest okej.. Rozumi?
— Nie do końca. Co nie jest ok w Polsce?
— Szpetall!
— Acha, szpital?
— No, on. W Polska prywatna i szpetal nie prywatna. Nie jest to okej.
— Że nie mamy od ...
|
lukasz-swiecicki |
| 19 czerwca 2026 22:09 |
3     536    6
Zwierzęta z moich snów
Zwierzęta z moich snów
Na początek coś z kuchni robienia felietonów. Oczywiście nie mam pojęcia o „kuchni jako takiej”, nigdy nie byłem na kursie pisania kreatywnego czy jakiego tam. I z całą pewnością się nie wybieram. Cały czas kieruje się regułą - którą nazywam prawem Lecha Wałęsy - można albo czytać, albo pisać. I ja, tak jak i wspomniany Lech, wybrałem pisanie, więc czytaniem tego co sobie ktoś tam wymyślił nie będę się zajmował, bo czasu nie mam i zarobiony jestem. Tak więc moje przemyślenia „z kuchni” dotyczą tylko i wyłącznie mojej własnej kuchni. Po prostu ja tak robię, a czy tak się powinno robić to pojęcia nie mam.
Wracając do rzeczy - zwykle mam puentę felietonu, ale nie mam pojęcia o czym będzie cały środek. Obracam sobie w głowie puentę, obracam i ta puenta niejako wyci ...
|
lukasz-swiecicki |
| 16 czerwca 2026 16:01 |
2     441    3
Dziadek odbiera Józia ze Szperaków
Dziadek odbiera Józka ze Szperaków
Czasem jest po prostu tak, że chodzimy do przedszkola. Normalna droga edukacyjna. Ale może się tak zdarzyć, że w ogóle nie chodzimy „do” tylko „na” i wtedy jest taka możliwość, że chodzimy na Szperaki. Szperaki są przy ulicy Freta w Warszawie, ale to nie ma takiego dużego znaczenia gdzie jest ich dom, bo Szperaki i tak nie siedzą w domu, tylko w dość zdziczałym ogrodzie. I wolno się bawić w błocie. Nawet należy, o ile ja, jako przestarzały Dziadek, to rozumiem.
I oczywiście może się tak złożyć, że nie dosyć, że chodzimy „na”, a nie do, to jeszcze przyjdzie nas odebrać na przykład Dziadek, a nie na przykład Babcia. No, a Dziadek może być zagapiony, niedoinformowany i wręcz zamyślony.
Dziś był taki przypadek. Przyszedł po Józia Dziadek i się zamyślił. ...
|
lukasz-swiecicki |
| 12 czerwca 2026 15:24 |
3     592    5
Odkryliśmy Trójkąt Bergamudzki
Odkryliśmy Trójkąt Bergamudzki
Zdaję sobie sprawę, że znany Trójkąt nazywa się Bermudzki - znikają w nim samoloty. Być może jest to portal do hiperprzestrzeni. Albo może po prostu czatują tam Obcy. Spotkałem się też z opinią, popartą opowiadaniem, że to po prostu tunel w czasie. Wszystko jedno - to i tak nie nasz, to Bermudzki.
A znane są przecież także Wyspy Bergamoty - to właśnie tam podobno, zgodnie z opinią Jana Brzechwy, żył Kot w Butach. O jego znikaniu, czy też znikaniu przez niego innych rzeczy (chodzi o taką sztuczkę, że rzeczony Kot coś zniknął) nic mi nie wiadomo.
Połączenie Bermudy z Bergamutami to Trójkąt Bergamudzki (trzeci wierzchołek Trójkąta stanowi, jak wiadomo z głupkowatej reklamy, witamina K - bo razem z witaminą D3 stanowi trójkąt dla mocnych kości; nie cierpię ...
|
lukasz-swiecicki |
| 23 maja 2026 20:52 |
7     394    4
Nosorożce w moim życiu
Nosorożce w moim życiu czyli sztuka komunikacji
Zawsze lubiłem zwierzęta i zawsze lubiłem zwierzęta egzotyczne. Spędziłem mnóstwo czasu w ZOO w Warszawie, ale też w bardzo, bardzo wielu ogrodach zoologicznych w wielu miejscach Świata, choć oczywiście rozumiem pewne obiekcje wobec ogrodów zoologicznych, zwłaszcza wobec tych, które są źle prowadzone i źle zaplanowane.
W każdym razie nosorożce lubiłem odkąd pamiętam, ale oczywiście bardziej podobały mi się słonie, które wspaniale komunikują się z ludźmi, uśmiechają się, wyciągają trąby, pozdrawiają i w ogóle.
Kiedyś w ZOO w Warszawie była szansa, żeby dać słoniowi jabłko. Udało mi się to zrobić nie raz i zawsze byłem szczęśliwy. Teraz nie można, pewno słusznie, choć świat zrobił się przez to smutniejszy.
Nosorożców w warszawskim ZOO w c ...
|
lukasz-swiecicki |
| 18 maja 2026 16:39 |
6     502    6
Z wizytą u tureckiego balwierza
Z wizytą u tureckiego balwierza
Tak, wiem, wiem, orientuję się. Obecnie mówi się jedynie „barber”. Całkiem nie wiedzieć czemu to słowo zrobiło dużą karierę w Polsce. Ba, sama wizyta u „barbera” też chyba zrobiła karierę - widziałem filmik na którym pan Donald Tusk, który jako żywo nigdy nie nosił żadnego zarostu (a pamiętam jego twarz od naprawdę wielu lat) odwiedzał „barbera”, który coś tam mu przystrzygiwal, ale przy tym opowiadał o tym, co tam sobie „prosty lud” myśli, albo i nie myśli o panu Tusku, albo i o innych sprawach. Pan Donald występował tu niczym istny Harun Raszid, który też tak odwiedzał… No właśnie? Kogo? Przecież nie żadnego „barbera” !! Litości!!
Mamy w Polsce piękne i wcale nie spatynowane (jak mi się wydaje) słowo „balwierz”, a jeśli ktoś chciałby sobie u balwierz ...
|
lukasz-swiecicki |
| 15 maja 2026 18:41 |
8     763    11
Pielęgniarki - równoległy Wszechświat
Pielęgniarki - równoległy Wszechświat
Oczywiście moja epopeja (nie mam pojęcia czy nią jest, ale zgaduję) o Instytucie nie byłaby pełna, gdyby nie objęła także pań pielęgniarek. Uświadomiła mi to w pełni pielęgniarka Tatiana zwana też Tańką. Pracujemy razem ze 25 lat (albo i więcej może) i Tania zawsze mówi do mnie „szeryfie”, co niezmiennie mnie bawi i jest znacznie lepsze od mojego poprzedniego przezwiska nadanego mi przez pielęgniarki (Smerf Mądrala…). No więc Tania zawołała do mnie wczoraj na korytarzu:
— Szeryfie, fajne te kawałki o Instytucie, ale dziewczyny czekają, kiedy będzie o nich!!
O kurczę Tania, masz rację, co tu dużo mówić.
Uważny obserwator Świata, a moim zdaniem właśnie takim jestem, dobrze wie, że Oddział Szpitalny tylko pozornie sprawia wrażenie jednej całości. W ...
|
lukasz-swiecicki |
| 14 maja 2026 22:05 |
12     710    10
Fanse, spikacz?
Rozmowy z ekspertem czyli fanse, spikacz?
Część bodaj czy nie trzydziesta…
Przez cały dzień zajmowaliśmy się dziś Mirką i Jurkiem. Jurek jest aktualnie moim najmłodszym wnukiem i skończył właśnie 3 lata. Zna mnóstwo słów i w ogóle niesamowicie jest rozwinięty w tej sferze życia, której granice nakreślają właśnie słowa.
Bawiliśmy się w taki rodzaj gry RPG (role playing game). Punktem wyjściowym była rodzina Ziemniaków, składająca się ze starych i skiełkowanych bulw ziemniaczanych. Historia, jak to zwykle u nas bywa (wszyscy troje mamy lekkiego świra na punkcie wymyślania fabuł) szybko się skomplikowała. Ziemniaki miały dwa psy (były to moje nosorożce z tych malutkich), w naszej grze to były jamniki. Jeden z jamników (potem się okazało, że samiec, co nie ma żadnego znaczenia ani dla na ...
|
lukasz-swiecicki |
| 12 maja 2026 14:57 |
0     450    6
Moi szefowie
Moi szefowie czyli konsekwencje Reguły Petera.
W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że 40 lat mojej pracy w Instytucie Psychiatrii i Neurologii wyglądało tak, że przez 10 lat byłem asystentem (przez część czasu „samym mładszym”), przez 10 lat zastępcą ordynatora oddziału F7, przez 10 lat ordynatorem tego oddziału i przez ostatnie (no, nie wiem czy takie ostatnie, ale kto to wie?) 10 lat kierownikiem II Kliniki Psychiatrycznej, której centrum stanowił oddział F7. Dosyć prosta kariera - prawda?
Dużo by można mówić o wadach i zaletach tych stanowisk, ja sam czułem się najlepiej jako ordynator oddziału, co wydaje się potwierdzać tzw. Regułę Petera, zgodnie z którą każdy człowiek awansuje do momentu kiedy o jeden stopień przekroczy swój poziom kompetencji.
Na słuszność Reguły Petera ws ...
|
lukasz-swiecicki |
| 8 maja 2026 22:07 |
1     610    6
Dobry czy zły - to mój Instytut.
Dobry czy zły - to mój Instytut?? - druga część sagi o Ipinie
Czy można tak mówić? Że dobry czy zły? To znaczy czy można wybrać jakiś taki patriotyzm lokalny albo i nie lokalny kosztem, no nie wiem, chyba zasad moralnych?
Dla mnie to głupie pytanie. No jasne, że nie można. Zasady moralne są najważniejsze i przebijają patriotyzm. No dobra, przynajmniej w tej instytutowej sytuacji, bo tak w ogóle to wcale nie jestem pewien. Im bardziej skomplikowana jest jakaś sprawa - tym trudniej wybrać. Podczas wojny w Wietnamie to mogło być prawdziwe, kto wie?
Ale w takim razie po co taki tytuł?
No, bo jest jeszcze inny aspekt sprawy. Moim zdaniem Instytut nigdy nie był, i mam nadzieję, że nigdy nie będzie „right or wrong”. I na pewno nie musi taki być. Ilustracją niech będzie, znowu!, historia moj ...
|
lukasz-swiecicki |
| 4 maja 2026 22:18 |
4     381    6
Mój Instytut
Mój Instytut - część pierwsza, bo pewnie będą dalsze…
Nie, nie otwierają Instytutu imienia Łukasza Święcickiego. W każdym razie nie zawiadomili mnie o
tym. No i nie wiem kim są „oni”. Bo może z „nimi” to bym nie chciał?
Więc nie. Tego nie będzie. Ale pisząc „mój Instytut” mam na myśli po prostu Instytut Psychiatrii I
Neurologii w Warszawie (tuż przed moim przyjściem do pracy nazywał się on Instytut
Psychoneurologii!!), w którym pracuję od 39 lat (od 17 października 1987 roku). Ostatnio
uświadomiłem sobie, może raczej „w pełni sobie uświadomiłem”, że nie tylko tam pracuję, ale po
prostu przeżyłem tam więcej niż połowę swojego życia. A czemu ostatnio?
Od kilkunastu, chyba, dni dostaję różne wiadomości - mailowe, smsowe i inne, typu „jak tam w
Instytucie”, „jak sobie radzisz”, „cz ...
|
lukasz-swiecicki |
| 2 maja 2026 21:57 |
4     588    7
Najokrutniejszy miesiąc - kwiecień.
Najokrutniejszy miesiąc kwiecień – czyli skąd się bierze drugi biegun w depresji zimowej*.
Czemu właściwie kwiecień?
Uświadomiłem sobie, że to już ostatnia chwila na opublikowanie tej starej notatki (bo to chyba jeszcze nie był felieton??) – po prostu zaraz nie będzie już kwietnia, ani okrutnego ani żadnego innego. Moim zdaniem to jedynie fragment (chyba mały) długaśnego artykułu, który spłodziłem. Ale reszta mi gdzieś zniknęła i zostało tylko tyle.
„Nocami dużo czytam, w zimie jeżdżę na południe” – tak pisał w swoim słynnym poemacie „Ziemia jałowa” (tłum. Andrzej Piotrowski) noblista Thomas Stearns Eliot (T.S. Eliot 1960). Dlaczego więc za „najokrutniejszy” uważał poeta miesiąc kwiecień, który „budzi korzeń leniwy pierwszym deszczem wiosny”? I czemu to właśnie w kwietniu Eliot wcale ...
|
lukasz-swiecicki |
| 27 kwietnia 2026 15:35 |
6     553    7
Potęga autocenzury
Potęga autocenzury
Miałem zamiar zacząć od zwrotu „jak wszyscy starzy psychiatrzy”, ale po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że nie znam wszystkich starych psychiatrów, a co więcej znam ich nawet całkiem mało. Nie znam też wielu psychiatrów młodych. Prawda w ogóle jest taka, że nie znam zbyt dużo psychiatrów w dowolnym wieku i właściwie nie wiem czemu miałbym ich znać. Znam bardzo, bardzo wielu pacjentów - bo ich leczę, ale sam nie leczę się u psychiatry (o dziwo, nawet nigdy nie brałem tego pod uwagę!) toteż psychiatrów specjalnie nie znam.
Może więc będzie bardziej zgodnie z prawdą zacząć - jako stary psychiatra sądzę, że…. Szczerze mówiąc to właściwie będzie znaczyć to samo, ponieważ w tym powiedzeniu ja występuję jako topos (nie mam pojęcia czy dobrze użyłem słowa) starego psyc ...
|
lukasz-swiecicki |
| 26 kwietnia 2026 22:31 |
16     725    8
Rozbrajające uśmiechy i inne metody
Rozbrajające uśmiechy i inne metody
[Spotkałem dziś na korytarzu instytutowym panią Joasię, która narzekała, że coś nie piszę ostatnio felietonów. No dziś po prostu nie mam kiedy, ale specjalnie dla Pani powtarzam ten stary. Nie jakoś specjalnie a propos, ale uważam, że całkiem zabawny].
Motto
Rzekł raz pewien starzec: Kto wie
Jak mam umknąć tej strasznej krowie?
Poślę słodki i drżący uśmiech rozbrajający,
Który zmiękczy serce tej krowie.
Edward Lear na odpowiedzialność Chestertona (Obrona świata).
Ten czarujący, w moim odczuciu, limeryk zamieścił, w eseju poświęconym Tołstojowi, G.K. Chesterton. Nie udało mi się znaleźć oryginału autorstwa Leara, ale zakładam, że tłumaczenie (chyba pani Jagi Rydzewskiej, która tłumaczyła Chestertona, bo nie ma odnośnika do innego tłumacza?), jest ...
|
lukasz-swiecicki |
| 23 kwietnia 2026 22:16 |
6     505    2
Czy politycy powinni przechodzić obowiązkowe badania psychiatryczne?
Czy politycy powinni przechodzić obowiązkowe badania psychiatryczne?
Nie, nie będę Was trzymał w napięciu. Pomyślałem najpierw, że będę tu budował jakieś emocje. Ale nie ma co budować. Ten pomysł - o obowiązkowych badaniach psychiatrycznych - to całkowita bzdura.
Z drugiej jednak strony (już kiedyś o tym pisałem - jakaś pani redaktor z wydawnictwa uparła się swego czasu, że nie mogę powiedzieć „z drugiej strony” jeśli przedtem nie powiedziałem „z pierwszej strony”!!! Poważnie! Ona tak uważała. W jakiejś szkole ją nauczyli czy gdzieś. To już lepiej być analfabetą i nie móc przeczytać wszystkich tych miłych felietonów. Zawsze można wysłuchać podcastu!!! Polecam. Także pani redaktor…), a więc Z DRUGIEJ strony mówi się o tym badaniu tak często i tak dużo, że sam się czasem łapię na takie ...
|
lukasz-swiecicki |
| 11 kwietnia 2026 16:50 |
29     974    6