-

lukasz-swiecicki

Artykuły użytkownika

Dom Geologa czyli sto lat samotności

Dom Geologa czyli Sto lat samotności

 

Odgrażałem się, że o wakacjach pisał nie będę, choć sam nie bardzo w to wierzyłem, bo w końcu piszę każdego roku. Myślałem jednak, że może to jeszcze nie teraz, może później, kiedy wakacje nabiorą już mocy, choć ja specjalnie długiego urlopu nie planuję, ale zawsze wakacje to wakacje. Są jednak powody, które skłoniły mnie do tego, żeby już teraz coś tam na ten temat bąknąć…

To nie będzie, Boże broń, żaden tekst reklamowy, ani mnie nikt o niego nie prosił, ani nie płacił. Możliwe zresztą, że (nieznani mi skądinąd) właściciele Domu Geologa wcale by sobie takiej dziwnej reklamy, jaka być może mogą być moje felietony, nie życzyli. Mam po prostu potrzebę, żeby o tym dziwnym domu napisać.

Dom Geologa stoi sobie spokojnie u samych stóp Masywu Śnieżnika, ...

lukasz-swiecicki
25 lipca 2025 20:13

7     730    1

Ale co tam mówił Marii?

Ale co tam mówił Marii?

 

Wszyscy pewnie znają czytanie z Ewangelii św. Łukasza o tym, jak Chrystus odwiedził Martę (to ona była gospodynią, jak wynika z tekstu) i zastał tam także jej siostrę Marię. Można się domyślać, że Maria chyba mieszkała u Marty. Może była młodsza? Może nie miała pieniędzy? Nie mam pojęcia, może fachowcy coś wiedzą na ten temat, ale nie miałem jakiejś wielkiej potrzeby, żeby czytać.

W każdym razie sytuacja była taka (tak przypominam, jakby ktoś nie kojarzył), że Maria słuchała o czym Chrystus mówił, a Marta „się krzątała”. W zasadzie to nie jest napisane, żeby gotowała, choć wielu ludzi tak, chyba wręcz odruchowo, zakłada.

Słyszałem nawet jak, niemal zawsze inspirujący, choć czasem także denerwujący (ale to się Boże broń nie wyklucza!) ojciec Szustak mówił, że M ...

lukasz-swiecicki
20 lipca 2025 17:04

8     709    0

Żeby się przekonać co naprawdę lubisz robić - musisz zacząć to robić.

Żeby się przekonać co naprawdę lubisz robić - musisz zacząć to robić.

 

Długo myślałem nad tym tytułem. I tak, wiem, że tego wcale nie widać.

To beznadziejny tytuł, który do tego od razu zdradza puentę felietonu.

W zasadzie jedyną zaletą tego tytułu jest to, że jest na „Ż”, a na „Ż” chyba nie mam tekstów. Nie sprawdzałem, tak sobie po prostu wyobrażam. Ponieważ napisałem w życiu znacznie więcej felietonów niż należało, a nie mam w nich specjalnego porządku, to coraz trudniej jest mi coś znaleźć. No a na „Ż” powinienem dać radę.

Tylko co z tego? Trzeba przecież jeszcze napisać coś, do czego w ogóle warto będzie wracać. Czego będzie się chciało szukać.

Od jakichś dwóch miesięcy wisi nade mną długi tekst, który koniecznie ale to koniecznie powinienem napisać. Znam to uczucie, bo kiedyś ta ...

lukasz-swiecicki
18 lipca 2025 15:40

5     690    4

Urlop jako zjawisko spektralne

Urlop jako zjawisko spektralne

Mam wrażenie i przekonanie, że większość ludzi uważa urlopy za zjawiska typu fazowego. To znaczy, że albo się jest na urlopie, albo się na nim nie jest. Ponieważ w najbliższych dniach bardzo wielu osobom będzie się wydawało, że są na urlopie, chciałbym te osoby z tego błędnego przekonania jak najprędzej wyprowadzić.

 

Zarówno z punktu widzenia fizycznego (mam na myśli fizykę jako pilosophia naturalis, a nawet principia mathematica), jak i socjologicznego, czy też psychologicznego (że o psychiatrycznym nie wspomnę) urlop nie jest zjawiskiem fazowym czy też zero-jedynkowym, lecz w pełni rozwiniętym zjawiskiem spektralnym. Wyjaśniam:

 

Pippi Langstrumpf (mniej znana jako Fizia Pończoszanka – a szkoda, bo przepiękne tłumaczenie!!) powiedziała kiedyś Tommiemu ...

lukasz-swiecicki
16 lipca 2025 21:14

14     856    7

Znowu na dyżurze...

Znowu na dyżurze…

 

Nie wiem od czego zacząć, bo wszystko wydaje się ważne. Z mojego punktu widzenia oczywiście.

Dobrze. Zacznę od siebie i swoich dyżurów.

Nie dyżurowałem co najmniej od 25 lat. Na pewno nigdy w XXI wieku. Ale wydaje mi się, że w 1999 też już nie. Więc pewnie od 26 lat.

O dziwo pamiętam swój ostatni dyżur. Pewnie dlatego, że zupełnie nie ma co pamiętać. Wszedłem do pokoju lekarskiego i na chwilę, w ubraniu oczywiście, położyłem się na kanapie. Byłem pewien, że telefon zadzwoni po piętnastu minutach, może po połowie godziny, jeśli będę miał szczęście. Tak po prostu zawsze jest na dyżurach.

Obudziło mnie słońce na twarzy. Było ciepło, cichutko, rozkosznie. Był ranek. Za pół godziny miała przyjść moja zmiana. Nikt nie dzwonił przez jakieś 14 godzin. I telefon wcale nie by ...

lukasz-swiecicki
14 lipca 2025 11:45

7     532    6

Szlakiem Wkry

Szlakiem Wkry

 

Bardzo lubię, albo raczej lubiłem, pływać kajakiem. Nie potrafię powiedzieć dlaczego akurat tak, a nie na przykład jachtem czy łodzią wiosłową, ale w kajakach było dla mnie zawsze coś, co bardzo mnie pociągało i wciągało.

Niestety 10 lat temu, bo to już 10 lat, miałem poważny wypadek i w zasadzie moje kajakarstwo się skończyło. W gorsze dni nie byłem za nic w stanie wsiąść do kajaka, bo aż tak się nie zginałem. Za to w lepsze dni (a w zasadzie w te świetne!) dawałem radę wejść. Ale na tym się kończyło. Wyjść już nie mogłem. A do mnie do pracy nie da się dopłynąć kajakiem, chyba że w czasie powodzi. A i tak trzeba by przecież prędzej czy później wysiąść.

Więc przestałem. I tyle.

Zdziwiło mnie więc trochę, kiedy Żona, która zawsze bardzo dba o moje zdrowie, sama zapropono ...

lukasz-swiecicki
12 lipca 2025 19:31

4     639    3

Muszę was przeprosić dziewczynki

Muszę was przeprosić dziewczynki czyli jeszcze trochę bareizmów w moim życiu

 

Nic na to nie poradzę, że uważnie słucham tego, co mówią ludzie.

W tym, już w tym!!, miejscu moja Żona przerwałaby tę opowieść i uściśliłaby

— Pod warunkiem, że ci ludzie nie mówią do ciebie…

Ja oczywiście uważam, że to złośliwe i niesłuszne (a że może przypadkiem jest to prawda, to już bym w to nie wnikał).

Jestem starym psychiatrą. Starzy psychiatrzy tak mają, że niestety są cały czas trochę w pracy. A w naszej pracy to jest tak, że pacjenci mówią nam różne rzeczy, które chcą żebyśmy usłyszeli, ale za to nie mówią nam rzeczy, które są dla nas naprawdę ważne.

Przykład?

Ot, taki z bieżącej działalności. Pisze do mnie ojciec pacjenta. Pacjent dopiero został wypisany ze szpitala. No i ojciec pisze, że zupełnie ...

lukasz-swiecicki
5 lipca 2025 19:42

22     1068    5

Czemu się uszczęśliwiam?

Czemu się uszczęśliwiam lub też jestem uszczęśliwiany?

 

[To jest powtórka, nieco poprawiona. Ja tego tekstu nie pamiętałem, ale gdyby ktoś pamiętał, to nie ma co czytać..]. 

 

W felietonie o nosorożcach wspomniałem, że jestem szczęśliwy z powodu wyciągnięcia tychże z piwnicy i zakupieniu dla nich pięknej szafki. Jeden z Czytelników skomentował to, chyba nieco zgryźliwie, że niewiele mi potrzeba do szczęścia.

W pierwszej chwili pomyślałem, chyba tak jak myśli większość ludzi, że to krytyka. To znaczy, że Czytelnik uważa mnie za cymbała, któremu niewiele do szczęścia potrzeba czyli głupiego, który śmieje się do sera. Przez chwilę się zezłościłem.

W następnej chwili pomyślałem, że może biedny Czytelnik zazdrości i, że może nie powinienem człowieka w oczy szczęściem kłuć, bo przecież mają ...

lukasz-swiecicki
28 czerwca 2025 19:44

4     470    2

Życie miałem zbyt łatwe

Życie miałem zbyt łatwe

 

Wczoraj była 40 rocznica ślubu mojego brata Wojtka i jego żony Małgosi.

Wojtek jest niemal moim bliźniakiem, jest młodszy ode mnie o rok. Przez kilka lat w dzieciństwie spaliśmy w jednym łóżku. Po prostu drugiego nie było.

Obecnie dość rzadko się widujemy, bo, ogólnie rzecz biorąc, jest co robić i jakoś się nie składa. Ale jeśli już zdarzy nam się spotkać, to zawsze jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo jesteśmy w wielu sprawach podobni. Pewnie Wojtek też tak myśli.

Jednym z podobieństw jest umiejętność wypowiadania krótkich przemówień z zupełnie pustej głowy. Wojtek, tak samo jak ja, wstaje, jeśli jest taka potrzeba, otwiera paszczę i z ust wyłania mu się krótkie przemówienie. Którego wcześniej nie planował. Ba, on, tak dokładnie jak ja, nie wie co powie. Dop ...

lukasz-swiecicki
24 czerwca 2025 13:20

5     686    9

Początki których nie lubię

Początki których nie lubię

[Ten feleiton już kiedyś był, są niewielkie zmiany, poza tym napisałem go we wrześniu i koniec nie pasuje do czerwca..].

Od niemal 40 lat jestem psychiatrą (wliczam sobie oczywiście z rozpędu okres, kiedy byłem lekarzem bez specjalizacji, ale starałem się zostać psychiatrą).

Bycie psychiatrą oznacza, przynajmniej po części, że ja siedzę w gabinecie, aż tu wchodzi pacjent i mamy o czymś rozmawiać. I to jest naprawdę żelazny punkt wyjścia, a nie jakiś wyjątek od reguły. A ten pacjent, to różnie może mówić…

Ludzie zasadniczo bardzo cenią psychiatrów. W pewnym sensie nawet mocno ich przeceniają. W ogólnym pojęciu tacy psycholodzy to „tylko gadają”, a za to psychiatrzy mają jakieś takie „bardziej medyczne”, „takie ścisłe” metody.

No, bo oni kończyli studia medyczn ...

lukasz-swiecicki
22 czerwca 2025 16:26

6     603    4

Kto z kim przychodzi na wizytę u psychiatry

Kto z kim przychodzi na wizytę.

 

To będą takie migawki z 40 lat mojej praktyki psychiatrycznej. W żaden sposób to nie pogłębione naukowo ani też żadnej statystyki nie robiłem. Tak więc nie przyjmuję reklamacji, że ktoś tam myśli, że jest inaczej, albo czytał, że jest inaczej, albo coś tam jeszcze.

To więcej niż możliwe. Że czytał, że doświadczył. Ja mam takie doświadczenia i o swoich jedynie piszę. Może z nich coś ciekawego wynika, a może i nie. Dla mnie są ciekawe.

Jeszcze raz od początku. Prowadzę prywatną praktykę psychiatryczną od 1987 roku. Chyba od jesieni. To jest około 38 lat. W szpitalu pracuję trochę dłużej, ale to o czym dziś chcę napisać dotyczy mojej praktyki prywatnej.

W przeciwieństwie do znacznej większości znanych mi psychiatrów (piszę tak tylko przez grzeczność i del ...

lukasz-swiecicki
20 czerwca 2025 14:48

19     952    6

Połamał się z nimi wedlowskim torcikiem czyli procesja w Boże Ciało

Połamał się z nimi wedlowskim torcikiem czyli procesja w dniu Bożego Ciała.

 

Boże Ciało to szczególny dzień.

Nawet w czasach całkiem komunistycznych był to dzień wolny od pracy, a że zawsze przypadał w czwartek, więc, choć nie było wówczas pojęcia długiego weekendu, to jednak jakaś obietnica tego, czym długi weekend obecnie jest, jednak w tym była.

Ma to Boże Ciało poza tym dość dziwną nazwę, jeśli już się nad tym zastanowić, bo jednak Bóg kojarzy nam się z różnymi rzeczami, ale z Ciałem to już najmniej. Niesłusznie, ale trzeba przyznać, że tak jest.

Dla mnie Boże Ciało to jednak oczywiście zawsze jakaś procesja.

Najwcześniejsze skojarzenia to procesja w Laskach. Bardzo długa i bardzo piękna, w sensie czysto przyrodniczym. Z Kaplicy Matki Boskiej Anielskiej szło się tak zwaną aleją li ...

lukasz-swiecicki
18 czerwca 2025 20:08

2     593    7

Skończenie Świata

Skończenie Świata

 

Na pewno kiedyś już pisałem o automatycznym odkurzaczu mojej Żony. Czy jak tam on się nazywa… Moja Żona zresztą mówi na niego „ona”, to znaczy mówi „moja Ksiajomi”. Ale to jest pewnie seksizm, więc trudno mi to propagować. Choć to żeński seksizm, ale jednak nieładnie. Chyba nieładnie… No nie wiem sam.

Może wyjaśnię czemu tak sądzę - Anita mówi na nią ona, bo uważa, że „ona” dobrze sprząta. Jakby sprzątała źle… No, to już sami musicie się domyślić.

Przypuszczam, że pisałem już o Ksiajomi, bo Anita bardzo ją lubi. Powiedziała kiedyś, że Ksiajomi potrafi sprzątać, oczywiście tylko w pewnym wąskim aspekcie, równie dobrze jak sama Anita. Jesteśmy małżeństwem od ponad 42 lat i ja jeszcze czegoś takiego o nikim i niczym nie słyszałem z ust Żony.

Od tego dnia, kiedy to usły ...

lukasz-swiecicki
17 czerwca 2025 13:26

8     742    5

Paraskewidekatriafobia czyli wreszcie coś nudnego

Paraskewidekatriafobia czyli wreszcie coś nudnego. Na cześć Jakuba de Molay.

 

Dziś jest piątek 13. Wszyscy się niby z tego śmieją, ale w głębi serca…

Nie mam fobii wymienionej w tytule czyli nie obawiam się „jakoś tak szczególnie” dzisiejszego dnia. No, ale tak nieszczególnie to się obawiam.

Miałem wyjść z dziećmi (tak dokładnie z wnukami) na spacer, ale już przy wyjściu o mało nie uszkodziłem Jurka drążkiem od flagi przyczepianej do wózka. Pociągnąłem za flagę, rzeczona wyskoczyła jak żywa z rowerowego wózka, no i całe szczęście, że nic się nie stało.

Ale ja więcej ryzykował nie będę. Na spacer idzie Babcia. A ja wracam do nudnego tekstu o charakterze naukowym. W związku z tym nie będzie felietonu, bo jeszcze bym coś uszkodził i, na cześć wielkiego mistrza templariuszy Jakuba de Mola ...

lukasz-swiecicki
13 czerwca 2025 11:41

5     516    3

Zostałem inwestorem

Zostałem inwestorem

Część pierwsza czyli kłopoty Pana Złomiarza..

 

Wiem, że tradycja sięgająca z pewnością czasów Marka Twaina, ale może i wcześniejsza znacznie (mam jakieś średniowieczne skojarzenia, ale nie mam czasu teraz szukać tego tropu), nakazywałaby nazwanie tego felietonu „JAK zostałem inwestorem?”.

Byłby to tytuł bardzo tradycyjny, ale od razu bym wiedział, że nakłamię, ponieważ nie wiem JAK nim zostałem.

To znaczy wiem w pewnym sensie - zapłaciłem pieniądze. To wiem, ale dlaczego?

To już nie jest takie proste i dlatego tytuł jest, taki jaki jest. Przemyślałem go. W przeciwieństwie do wielu innych rzeczy… Czyli w zasadzie tak jak to u mnie bywa..

Zacznijmy od początku. Jak wiadomo, jeśli ktoś czyta uważnie moje felietony, NIE jestem właścicielem działki nad Zalewem Zegrzyńsk ...

lukasz-swiecicki
10 czerwca 2025 20:28

1     500    5

Nadal inwestuję

Nadal inwestuję

 

W zeszłym roku, pewnie gdzieś tak o tej porze, pisałem o swoich problemach ze złomiarzem Zbyszkiem (pewnie nikt już nie pamięta, więc zaraz przypomnę ten tekst). A potem już nic na ten temat nie pisałem. Tak jakby się wszystko skończyło.

Oczywiście gdybym to ja za to wszystko odpowiadał, to może by się i skończyło. Szczerze mówiąc gdyby to ode mnie zależało, to w ogóle by się nic nie zaczęło. Ale to przecież Żona…

Więc prędzej piekło zamarznie niż my odpuścimy sprawę budowy w Izbicy nad Zalewem Zegrzyńskim.

Cały czas się coś działo i to działy się rzeczy bardzo, bardzo epickie oraz wymagające wręcz homeryckiego pióra, albo co najmniej twainowskiego. Ja się czuję za słaby do tych niezwykłych wydarzeń.

Tak w skrócie to właśnie mamy wylane fundamenty.

Ale żeby tak rozsze ...

lukasz-swiecicki
8 czerwca 2025 11:03

1     516    3

Optymistyczni pesymiści

Optymistyczni pesymiści

 

Z pewnością kiedyś już pisałem o podziale na pesymistycznych optymistów i optymistycznych pesymistów. Nie pamiętam co pisałem (często mi się tak zdarza), ale przypuszczam, że pisałem, bo lubię ten temat.

Zasadniczo ludzie uważają, że społeczeństwo dzieli się na pesymistów i optymistów. Optymiści myślą, że będzie dobrze. Pesymiści myślą, że było dobrze.

Moje wieloletnie doświadczenie psychiatryczne wskazuje, że czystych optymistów i czystych pesymistów nie jest znowu tak wielu.

Zasadniczo myślę wręcz, że większość optymistycznych optymistów to osoby z chorobą afektywną dwubiegunową typu maniakalnego (nie mylić z typem 1 !!!), a pesymistyczni pesymiści to osoby z chorobą dwubiegunową typu depresyjnego (również nie mylić z typem 2 !!).

Większość zdrowych ludzi to ...

lukasz-swiecicki
7 czerwca 2025 07:32

6     613    5

Dlaczego (uważam że) jestem atrakcyjniejszy niż Świnka Pepa

Dlaczego (uważam że) jestem bardziej atrakcyjny niż Świnka Pepa.

 

Otóż ja tak wcale nie uważam. Tak tylko napisał jeden z Czytelników. To znaczy nie jestem pewien czy On napisał, że jestem, czy też napisał, że „ja napisałem, że jestem”. No, ale to już bzdurne detale.

Niby nie uważam i tak nie pisałem, ale jednak mam silną pokusę, żeby to uzasadnić i chyba mnie nic od tego nie odwiedzie.

Kontekst pytania jest taki, że na Majorce wszystkie dzieci oglądały na tabletach wspomnianą Świnkę, która oczywiście nazywała się Pepa, a nie tak jak by chciał mój komputer Papa, a moje wnuki nie oglądały, bo rozmawiały ze mną. Stąd może wypływać wniosek, że jestem od Świnki lepszy.

A może też wynikać taki wniosek, że moje wnuki nie miały tabletów….

Prawda jest taka, że miały, ale ani ja, ani tym bardz ...

lukasz-swiecicki
1 czerwca 2025 15:13

6     640    8

Czy podróże kształcą?

Czy podróże kształcą?

 

A spróbowałyby nie!! Przecież sporo kosztują, to niech przynajmniej kształcą.

Ale tak serio. Warto się nad tym zastanowić, w końcu można jeszcze odwołać…

Kiedyś, a wcale nie było to dawno, podróże niewątpliwie bardzo kształciły. Chodziło o samą drogę. Tak trudno było się gdziekolwiek dostać. Właściwie jest to wręcz niewyobrażalne jakie odległości pokonywali ludzie.

Gdzieś czytałem, nie pamiętam źródła, że taki święty Wojciech (tak, wiem to było całkiem dawno) w dwa tygodnie przemierzał całą Europę. I wcale jeszcze w tym czasie nie był święty, a jedyne cuda, do których się uciekał to były, jak się wydaje, cuda wytrwałości (choć może też i zręczności).

Z pewnością nie każdy mógł podróżować. Większość ludzi, tak jak Kant, którego zawsze bardzo lubiłem z tego powodu ...

lukasz-swiecicki
30 maja 2025 16:26

6     810    13

Czy ja jestem zabawny czyli o podobieństwie między Łukaszem Święcickim a europarlamentem.

Czy jestem zabawny czyli o podobieństwie Łukasza Święcickiego i europarlamentu.

 

W sympatycznym komentarzu do jednego z moich felietonów nieznany mi Czytelnik stwierdził, że mój blog jest równie zabawny jak europarlament.

To bardzo duży i niezasłużony komplement i myślę, że niektórzy mogliby doszukiwać się w nim lizusostwa. Jednak moim zdaniem „Honi soit qui mal y pense”. Oczywiście, że taka pochwała jest nieco na wyrost, ale postaram się wykazać, że różnice między moim blogiem a europarlamentem nie są aż tak wielkie, choć z góry przyznaję, że ja nigdy nie prostowałem bananów (a oni jednak tak, choć się wykręcają, że nie do końca tak było)..

Może jednak najpierw zastanówmy się co to właściwie znaczy „być zabawnym”? Zapewne zgodzimy się, że to nie to samo co:

  1. Być śmiesznym – bycie śmi ...
lukasz-swiecicki
19 maja 2025 15:19

8     629    3

 Poprzednia  Strona 5 na 30.    Następna