-

lukasz-swiecicki

Artykuły użytkownika

O siatkówce i nie tylko

O siatkówce ale nie tylko….

 

Anita, moja Żona, często mówi, że mam dziwne przygody. Jej zdaniem ludziom się takie rzeczy nie zdarzają. Nie mówi tego wprost, bo jest delikatna i dobrze wychowana, ale wiem, że myśli, że ja po postu zmyślam.

Mnie to wcale nie obraża. Nawet całkiem wręcz przeciwnie. Byłbym z siebie naprawdę dumny, gdybym umiał zmyślić to, co naprawdę mi się zdarza! Bo rzeczywiście chyba zdarzają mi się rzeczy dość dziwne, w każdym razie jeśli inni ludzie mówią prawdę, że im się nie zdarzają… Bo mi z kolei trudno w to uwierzyć.

Wiele lat temu, było to 3 maja, postanowiłem pojechać na Plac Piłsudskiego, żeby zobaczyć jak strzelają z dział. Jechałem rowerem. Jechałem bardzo szybko i nie myślałem, którędy. W prawo, w lewo, w lewo, w prawo,. Na skróty. I nagle wyjechałem prost ...

lukasz-swiecicki
10 sierpnia 2024 20:11

2     661    6

Depresja atypowa i po-powstaniowa

Depresja atypowa i po-powstaniowa

 

To nie jest tak do końca tekst o depresji atypowej, na wszelki wypadek zaznaczyłem to od razu w tytule. Po prostu myślę sporo o takiej depresji, ponieważ, tak się akurat złożyło, na konferencji psychiatrycznej w Krakowie mam na ten temat wykład. I to jest dość trudny temat.

Trudno nawet wystartować. Oczywiście klasyfikacje psychiatryczne (typu ICD 10 lub 11) uwzględniają coś takiego jak atypowa depresja. Jednak jakoś mnie to nie zadowala i nie uspokaja.

Bo przecież nikt nie wyjaśnił wystarczająco dobrze czym jest depresja TYPOWA. A wydaje się, że bez jasnego określenia tego co właściwie uważamy w depresji za typowe, nie bardzo możemy sensownie mówić o tym co atypowe.

Chodzę więc sobie i myślę, szukam rozwiązania, które będzie moje własne, a niekoniec ...

lukasz-swiecicki
4 sierpnia 2024 15:36

4     779    11

Powstanie Warszawskie

Powstanie Warszawskie

 

Zastanawiałem się i cały czas się zastanawiam, czy można tak po prostu zatytułować felieton „Powstanie Warszawskie”? Bo dla mnie to jest wielkie Wydarzenie, dla mnie to jest Świętość i nic na to nie poradzę skoro tak jest. A felieton to tylko felieton…

Z drugiej strony inny tytuł też nie byłby dobry, bo nie oddawałby tego, o czym od wczoraj po raz kolejny w moim życiu myślę bardzo intensywnie. Bo tak mniej intensywnie to w zasadzie każdego dnia. My tu przecież żyjemy na cmentarzu, nie ma co się oszukiwać…

Urodziłem się w Warszawie w grudniu 1961 roku. Było mroźno. W ogóle była ciężka zima.

Dzieci, które urodziły się w piwnicach na węgiel w pierwszych dniach Powstania (a było ich dużo! Sam miałem takiego pacjenta!) nie miały jeszcze 18 lat wtedy, kiedy ja przysze ...

lukasz-swiecicki
3 sierpnia 2024 07:23

16     1679    13

Przewinęłam drugą część. Wnuczyliada.

Przewinęłam drugą część - Wnuczyliada; Jańcia opowiada o swoich lekturach

 

Jańcia bardzo lubi czytać. Tyle tylko, że jeszcze nie umie, więc na razie słucha książek nagranych.

Ostatnio nawet Babcia dostała upomnienie z biblioteki, choć jako żywo niczego nie wypożyczała. Okazało się, że to Tata brał nagrania dla Jańci. Czemu się podał za Babcię to do końca nie wiadomo. Ale w każdym razie - dali się nabrać!!

W ulubionej ostatnio książce Jańci też się dali.

  • Bo ten detektyw Blomkwist czy tam Lomkwist - to wcale nie był detektyw tylko taki chłopak, co chciał być potem detektywem jak urośnie. I on się spotykał nawet z mordercami….
  • A, z mordercami??
  • Nie, no z mordercami to nie. Ale z prawie-mordercami to tak. Z prawie…
  • I wtedy jak się z nimi spotkał?…
  • Wtedy on ich oszukał, bo powiedział, że ...
lukasz-swiecicki
26 lipca 2024 12:51

0     543    6

Jak się czuje Mirka?

Jak się czuje Mirka?

 

Tak, oczywiście wiem, że dopiero co było o urodzinach, ale tak naprawdę zanim będą 14 urodziny Tytusa, Mirka obchodzi dziś urodziny 5. Nic na to nie poradzę, tak po prostu jest.

Mirka jest najmłodszą z moich wnuczek, co oczywiście nie oznacza, że jest najmłodszą z wnucząt, bo i Dziulek, i Jurek (młodszy brat Mirki) są od niej wyraźnie młodsi. Jak z tego wynika dziś wybija czas i wszystkie moje wnuczki skończyły już pięć lat!

Janka ma pięć i pół, a Franka skończyła już 6, i jest właściwie dorosłą osobą…

A Mirka pięć i tyle.

Od Babci Anitki i ode mnie dostała bardzo ciekawą grę planszową. To znaczy dostała jeszcze jakąś torebunię, no ale kto by tam myślał o takich rzeczach jak torebki…

Grę kupiłem ja, w sklepie z grami na Podleśnej w Warszawie. Niezwykły sklep, któ ...

lukasz-swiecicki
24 lipca 2024 14:16

7     784    8

Tytus dojrzewa czyli w przeddzień urodzin mojego najstarszego Wnuka

Tytus dojrzewa czyli w przeddzień 14 urodzin mojego najstarszego Wnuka!

 

Tytus jest moim najstarszym wnukiem. Za 4 dni, jeśli dobrze liczę, kończy 14 lat. W sumie miałem niewiele więcej kiedy poznałem Babeczkę, czyli moją Żonę…

Myślę, że większość rodziców posiadających większą liczbę dzieci, czy też dziadków, posiadających większą liczbę wnuków, zgodzi się ze mną, że nikogo się z tej grupy nie wyróżnia, wszystkich się kocha tak samo, co najwyżej więcej uwagi poświęca się tym, którzy bardziej tego potrzebują.

Jednak pierwszy wnuk, ale także pierwsze dziecko, zawsze różni się od innych. Nie dlatego, że się go bardziej kocha, nie dlatego, że się o niego bardziej staramy. Myślę, że to jest po prostu tak, że kiedy rodzi się ten pierwszy, to wcale nie wiadomo, czy jeszcze kiedyś będą nastę ...

lukasz-swiecicki
23 lipca 2024 12:47

14     927    9

Rozmowy polskie latem 2024

Rozmowy polskie latem 2024 roku

 

Nie, wcale nie chciałem i dalej nie chcę nawiązywać do Jarosława Marka Rymkiewicza. Jest wielki, jest dla mnie bardzo Ważną Osobą i pogłoska o tym, że jakaś „ministra”, której nazwiska już teraz ani nie pamiętam, ani nie znam i nikt go oczywiście znał nie będzie, podczas gdy pan Jarosław pozostanie na długo (na zawsze nie zostaje nikt!), postanowiła wykreślić pisarza z listy lektur (w ogóle nie wiedziałem, że na niej był!!) nie obeszła mnie w najmniejszym stopniu.

Nawet mnie nie zdenerwowało śmieszne uroszczenie tej pani, że nazywając poetę i pisarza (dla mnie bardziej pisarza i poetę!) „Niejakim Rymkiewiczem” coś Mu tam ona odejmuje. Może by coś tam raczej sobie odjęła, ale odejmowanie od zera prowadzi w arytmetyce do minusa, a wśród ludzi donikąd.

Wi ...

lukasz-swiecicki
22 lipca 2024 08:40

6     763    5

O famfonieniu czasu

Famfonienie czasu niekiedy w towarzystwie Borysa

 

Borys ma zapalenie ucha. To się zdarza co pewien czas psom, które mają takie piękne uszy jak on. Gdybyście zazdrościli to weźcie to też pod uwagę zanim sobie wyhodujecie takie same…

W praktyce oznacza to, że Borys w nocy trzęsie głową z charakterystycznym łopotem uszu (nie wiem jak to inaczej nazwać), albo czochra się intensywnie postukując przy tym łapą o podłogę. Zupełnie jakby pukał sąsiad (kiedyś o tym pisałem, ale będę musiał przypomnieć) pożyczyć jajko. Właściwie to raczej jakby pożyczał żółtko, bo białka to on nie potrzebuje. Sąsiad tak ma, że pożycza bardzo dziwne rzeczy, a oddaje jeszcze coś innego. Bardzo ciekawe doświadczenie. Z czystym sercem polecam każdemu mieć takiego sąsiada (mogę o tym śmiało pisać, bo Jacek nie używa ...

lukasz-swiecicki
14 lipca 2024 17:10

10     725    6

Nocowanko u Dziadków część pierwsza, ale nie ostatnia

Nocowanko u Dziadków – część pierwsza i nie ostatnia…

 

W związku z ostatnim tekstem powtarzam część pierwszą, może nie wszyscy czytali...

 

Jest takie zjawisko, które mrozi krew w żyłach lub nawet wręcz przeciwnie – sprawia, że szybciej płynie krew.

I nie! - to nie jest bal maturalny, ani sama matura, nie są to egzaminy na studiach, ani też obrona doktoratu, nie jest to wydanie pierwszej książki, a może nawet nie zawsze jest tym zakochanie, aczkolwiek to akurat jest mocne.

Tym razem mam na myśli nocowanko u Dziadków. Z punktu widzenia Dziadków rzecz prosta.

W przypadku dzieci feministycznych jest to zresztą nocowanko u Babciów. Ale u nas jest u Dziadków. Jak na razie. Bo wszystko inne mamy u Babciów…

Dziś omówimy nocowanko monofoniczne – to znaczy, że wszystkie nocujące wnuki są rodze ...

lukasz-swiecicki
13 lipca 2024 21:07

0     386    4

A Bronek się obraził czyli kolejna nocowanka

A Bronek się obraził czyli kolejna nocowanka

 

O nocowankach to już było niejedno w tych felietonach. Nic dziwnego, bo zawsze wywołują w moim sercu mnóstwo uczuć, w tym także radości. Niekoniecznie związanej z tym, że śpię gdzieś na podłodze (z Borysiem), ale i to jest do przeżycia, absolutnie. Ostatecznie nie chodzi o to, gdzie się śpi, ale bardziej o to czy uda się jutro wstać. Na przykład jednym ruchem. Może dwoma. A w każdym razie jakoś tam.

Ta nocowanka była jakoś tam zapowiadana, ale ja tego do końca nie rozumiałem i myślałem, że to tylko taki żarcik. No bo to była nocowanka z Dziulkiem, a Dziulek, jak wiadomo, na żadne nocowanki nie chodzi, bo musi być z mamą. A tym razem jednak nie był.

Wieczorem były różne wydarzenia. Była kolacja, na którą nikt nie chciał jeść tego, co powini ...

lukasz-swiecicki
12 lipca 2024 20:24

0     520    7

Lody i skojarzenia

Lody i skojarzenia

 

Gdyby nie było tak gorąco, to pewnie nawet bym o lodach nie pomyślał. No, ale jest.

Nie mam nic przeciwko temu, że jest, bo takie jest prawo natury, pani kierowniczko, że latem jest ciepło (mnie stawy przestają boleć dopiero powyżej 30 stopni Celsjusza, co poradzisz jak nic nie poradzisz?) ale, chcąc nie chcąc lody się kojarzą.

W czasach mojego dzieciństwa i młodości lody były produktem całkowicie deficytowym. Śmiało można powiedzieć, że latem w zasadzie lodów w sklepach nie było. Czasem była kartka „lodów brak”, ale to raczej było rzadko, bo niby po co taka kartka? I tak wszyscy wiedzieli, że lodów brak.

Lody były zimą, to można było wtedy zjeść.

W zasadzie był tylko jeden rodzaj – taka kosteczka jak małe masło, opakowana srebrną folią – i nazywały się albo Eskimo ...

lukasz-swiecicki
11 lipca 2024 20:06

5     688    6

Wyjeżdżamy na wakacje

Wyjeżdżamy na wakacje

To jest felieton sprzed dwóch lat. Mi się nadal podoba. Tak było jak napisałem. Tylko ten kawałek o Cioci to jest nieprawda. Ciocia mówiła, że to jest nieprawda, więc na pewno tak jest. Więc odwołuję cały ten fragment, ale nie mogę go usunąć ze względów konstrukcyjnych. Musicie tylko czytając pamiętać, że to nieprawda. Chyba, że nie czytacie - wówczas nie musicie pamiętać.

To nie będzie oczywiście felieton o wakacjach. Bo wakacje to wakacje. I nie ma o czym mówić. Po prostu nie jesteśmy tam gdzie byliśmy, tylko tam gdzie nas nie było. I nie robimy tego co umiemy, tylko to co nam zdecydowanie gorzej nam wychodzi…

Od dawna podejrzewam, że prawdziwym celem wakacji jest zmęczenie się w sposób inny, niż męczymy się zazwyczaj. Jedyną zaletą takiego postępowania jest to, ...

lukasz-swiecicki
10 lipca 2024 21:12

1     514    4

Bo nas jest dużo. Kolejny odcinek Wnuczyliady.

Bo nas jest dużo…

Wnuczyliada odcinek kolejny, gdzieś około 20…

 

Nie widziałem ich parę miesięcy. To znaczy widywałem raz tych, raz tamtych, ale chyba już dawno nie byli w prawie pełnym składzie. Chodzi o dzieci mojej najstarszej córki - cała piątka przebywa obecnie z Rodzicami w Beskidach. Skoro są tam cały rok, to na wakacje przyjechali do Warszawy…

  • Bo Dziadku, Dziadku - Jańcia jak zwykle powtarza na wszelki wypadek, żebym na pewno słyszał - bo ja to jak Pippi Langstrumpf (niestety nie przyjęła się Fizia Pończoszanka, tak pięknie wymyślona przez panią Irenę Tuwim…), bo Pippi mówiła, że jak ktoś nie chodzi to szkoły, to potem nie ma wakacji. No to ja też chcę być taka silna. - wszystko logiczne Janiu..

W każdym razie opowiadamy sobie wszystko naraz. Wszystko co się wydarzyło od cza ...

lukasz-swiecicki
7 lipca 2024 16:26

6     756    11

Zostałem inwestorem. Część pierwsza czyli kłopoty Zbyszka Złomiarza.

Zostałem inwestorem

Część pierwsza czyli kłopoty Pana Złomiarza..

 

Wiem, że tradycja sięgająca z pewnością czasów Marka Twaina, ale może i wcześniejsza znacznie (mam jakieś średniowieczne skojarzenia, ale nie mam czasu teraz szukać tego tropu), nakazywałaby nazwanie tego felietonu „JAK zostałem inwestorem?”.

Byłby to tytuł bardzo tradycyjny, ale od razu bym wiedział, że nakłamię, ponieważ nie wiem JAK nim zostałem. To znaczy wiem w pewnym sensie - zapłaciłem pieniądze. To wiem, ale dlaczego? To już nie jest takie proste i dlatego tytuł jest, taki jaki jest. Przemyślałem go. W przeciwieństwie do wielu innych rzeczy… Czyli w zasadzie tak jak to u mnie bywa..

Zacznijmy od początku. Jak wiadomo, jeśli ktoś czyta uważnie moje felietony, NIE jestem właścicielem działki nad Zalewem Zegrzyńsk ...

lukasz-swiecicki
6 lipca 2024 14:23

2     766    8

Ścieżki pamięci

Ścieżki pamięci

 

Jeśli nie byliście jeszcze dziś na mszy świętej, to jest mnóstwo czasu, z pewnością zdążycie. Gdybyście się jednak nie wybierali, to dziś jest czytanie z Ewangelii św. Marka. Takie bardzo charakterystyczne o kobiecie, która cierpiała przez całe lata na „wypływ krwi”, ale przy tej okazji wycierpiała też wiele od różnych lekarzy, straciła na nich dużo pieniędzy, a ostatecznie zrobiło jej się gorzej niż było na początku…

Tak po prostu bywa, ale my, lekarze, wolelibyśmy o tym nie pamiętać. Dziś przypominają. Bardzo to bolesne czytanie i sądzę, że wszyscy lekarze czują się, choć trochę, winni. Ja się czuję.

Ale o tym już kiedyś pisałem, a dziś przyszło mi do głowy coś innego.

W tym dzisiejszym czytaniu są dwa cuda (albo może dwa cudy, to nie takie proste, żeby od razu orze ...

lukasz-swiecicki
30 czerwca 2024 16:52

8     766    8

Robi się dziwnie i coraz trudniej...

Robi się dziwnie i coraz trudniej

 

W ogóle nie wiadomo czy to jest prawdziwy tytuł tego felietonu. To znaczy tytuł jest oczywiście prawdziwy, bo taki on jest, ale pytanie czy on odzwierciedla prawdę..

Dokładnie chodzi mi o słowo „coraz”. Użycie tego słowa sugeruje (chyba?), że to się tak stopniowo robi. Tak troszkę trudniej, troszkę trudniej, trudnawo, oj i już trudno.

Ale tak może wcale nie jest. Może się nagle robi trudno, tak jak wtedy, kiedy są turbulencje w samolocie. Idzie sobie pani stewardessa, roznosi wodę, no bo teraz w samolotach jak wodę dadzą to już się wszyscy nie posiadają (z radości), i nagle woda na suficie, stewardessa na kolanach (nie chcę się nad nią znęcać, bo i ona mogła być na tym suficie, ale jeszcze by sobie krzywdę zrobiła, co nie daj Boże!). Ale to tak nagle ...

lukasz-swiecicki
28 czerwca 2024 16:17

4     838    9

Mój Tata

Grypa czyli na czym to polega, że jest się lekarzem.

 

Mój Tata nie żyje już od prawie 9 lat. Umarł wkrótce potem, kiedy napisałem ten felieton. Myślałem, że czuje się dobrze i że będzie dalej żył. Ale okazało się całkiem inaczej.

Często myślę o Tacie, nie tylko w Dniu Ojca. Dla mnie był Lekarzem i pokazał mi jak to się robi. Więc jeszcze raz – stary felieton na ten temat…

 

Kiedyś szczególnie dobrze mi się pisało, kiedy miałem gorączkę. Nie jestem pewien czy to co napisałem podobało mi się także po obniżeniu temperatury (ale chyba jak najbardziej tak), ale sam proces pisania w malignie był zawsze bardzo przyjemny.

A teraz czy to wiek nie ten, czy te gorączki już nie takie, a może to wszystko przez te proszkowate saszetki. Tak je niezręcznie nazywam, bo nie chciałbym za nic żadnego z t ...

lukasz-swiecicki
24 czerwca 2024 19:49

2     543    6

Przyjaźń czym jest dla mnie?

Przyjaźń - czym mi się wydaje?

 

Nie jestem człowiekiem, który powinien się na ten temat wypowiadać. Być może.

Ale może też tak być, że właśnie ja powinienem.

Skąd ten dylemat?

Nigdy nie miałem przyjaciół. To oczywiście tak się tylko mówi, bo miałem, ale bardzo, bardzo niewielu. Dwóch może trzech. Stąd może tak być, że nie znam się na tym, w czym nie biorę udziału.

No, ale to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej. A może nawet sam wierzchołek wierzchołka?

Możliwe, nawet bardzo możliwe, że ludzie różnie definiują przyjaźń. Jeśli dla kogoś jest to tylko takie bliższe koleżeństwo, to oczywiście możliwość posiadania dużej a nawet, z mojego punktu widzenia, ogromnej! liczby przyjaciół jest całkiem spora.

Dowiedziałem się na przykład kiedyś z gazety (więc musiała być to prawda skoro wydr ...

lukasz-swiecicki
23 czerwca 2024 13:35

17     1002    3

Wracając z Jerozolimy

Wracając z Jerozolimy

 

[To felieton z pielgrzymki zeszłorocznej. Wkrótce po naszym powrocie wybuchła wojna, a może tylko zaostrzyła się ta, która tam zawsze trwa, i teraz już tak za bardzo wyjechać nie można. Został mi ten felieton.].

 

Nieczęsto teraz gdzieś wyjeżdżam, bo nie widzę powodu, żeby tak robić. A właściwie widzę, tylko tak mało tego powodu widzę, że musi mi się nazbierać. To tak mi się ostatnio nazbierało, że w ciągu dwóch tygodni do Amsterdamu, a później do Jerozolimy.

No i wreszcie trzecia pielgrzymka – do siebie. Do domu.

Bo to i dom się zmienia, kiedy nas w nim nie ma, choćby nawet przez kilka dni. Pies się zmienia, dom się zmienia, może po prostu zmienia się ten człowiek, który to wszystko porównuje, ocenia. To znaczy ja, bo co do innych ludzi, to nie wiem zupełnie.

B ...

lukasz-swiecicki
17 czerwca 2024 14:00

2     815    7

Czy pielgrzymowanie jest trudem?

Czy pielgrzymowanie jest trudem?

 

Niezastąpiona, oczywiście tylko w pewnym sensie, Wikipedia poucza nas, a to chyba akurat lubi ona robić, że „motywem podjęcia trudu pielgrzymowania może być chęć zadośćuczynienia za popełnione występki”.

Jest więc „trud” i są „występki”. To już całkiem niezły początek.

Nawiasem mówiąc podczas zakończonej właśnie z Krajowym Duszpasterstwem Niewidomych pielgrzymki śladami świętego Pawła i Barnaby na Cypr, jakoś tak się zgadało o „Nowych Atenach” ojca Chmielewskiego. Jego „koń jaki jest, każdy widzi” (co ważne - nie ma przecinka po „koń”!!, ludzie się w ogóle na przecinkach nie znają, całe szczęście, że przecinki znają się na ludziach, bo aż strach pomyśleć co by się działo!!), choć tyle razy wyśmiewany, jest całkiem dokładnym zapisem wikipedycznych mądr ...

lukasz-swiecicki
15 czerwca 2024 17:41

8     804    6

 Poprzednia  Strona 9 na 30.    Następna