-

lukasz-swiecicki

Artykuły użytkownika

Ile lat trzeba się znać ze sobą czyli Maciek żeni się z Magdą

Ile lat trzeba się znać ze sobą czyli Maciek żeni się z Magdą.

Oczywiście, że jak najbardziej, mógłby to być felieton o tym, że Magda wychodzi za Maćka.
Tyle tylko, że to Maciek jest moim chrześniakiem i bratankiem mojej Żony. Więc dlatego od Jego strony.
Z chrześniakami jest w ogóle dziwnie, a nawet trudno. Bo człowiek coś tam przysięga podczas chrztu.
Czasem się to potem nie bardzo pamięta, ale można sobie posłuchać na kolejnym chrzcie. Trudno od tego uciec, chyba że ktoś w ogóle nie chodzi do kościoła, co oczywiście też jest jak najbardziej możliwe.
W każdym razie przysięga się, że będzie się pomagało rodzicom dziecka wychować je w wierze.
To jest trudna przysięga, żeby nie powiedzieć, że nieco lekkomyślna. Zawiera bowiem pewne założenie, a właściwie nawet więcej niż jedno.
Gł ...

lukasz-swiecicki
20 września 2024 20:16

8     1102    11

Powód Stulecia czyli o szybkim przepływie czasu..

Powódź stulecia - o szybkim przepływie czasu

 

Ostatnia Powódź Stulecia miała miejsce 27 lat temu (i kilka miesięcy). Czyli ostatnie sto lat skurczyło się do jednej czwartej.

Nie naśmiewam się z tego, bo z czego tu się śmiać? Może tak rzeczywiście jest. Mi też się wydaje, że czas płynie strasznie szybko. Sto lat w ciągu 27 - to się nie wydaje przesadą.

Po poprzedniej Powodzi Stulecia byłem na wizytacji psychiatrycznej w Stroniu Śląskim. Oczywiście byłem już wówczas w pełni dojrzałym, a nawet jakby przejrzałym co nieco, psychiatrą. Miałem doktorat i myślałem o habilitacji. Pewnie też dlatego wysłali mnie na tę wizytację. Wysłali nas we trójkę - dr Helena Baran, dr Kalinowski i ja. Tak zwane doświadczenie i młodość, no i ja tam wtedy byłem, niech mi Hela wybaczy, jakby tą młodością. O An ...

lukasz-swiecicki
15 września 2024 19:14

7     988    8

Na co właściwie czekałem tak długo?

Na co właściwie czekałem aż tak długo?

 

W zeszłym tygodniu ukazał się podcast z moim nagraniem, który reklamowałem na swoim blogu. Nie miałem pojęcia, że tak wiele osób słucha pani Karoliny Głowackiej, która nagrała tę rozmowę.

Nagrała to zresztą za mało powiedziane, bo przede wszystkim była bardzo dobrym Rozmówcą (wybaczcie mi, ale nie żadną „rozmówczynią”, bo takiego słowa po prostu nie ma!!). Zadawała świetne pytania i naprawdę chciała coś zrozumieć.

Widocznie wiele osób tak sądzi, ponieważ nawet nieznajomi zatrzymywali mnie na korytarzach Instytutu, żeby powiedzieć, że to była dobra rozmowa. Sądzę, że głównie dzięki pani Karolinie, choć nie zaprzeczam, że i ja się odzywałem.

Myślę jednak, a mam bardzo duże doświadczenie! w tym względzie, że najważniejsze są pytania. Niewiele osób ...

lukasz-swiecicki
13 września 2024 20:21

13     1039    8

Człowiek jest dwustronnie symetryczny...

Człowiek jest dwustronnie symetryczny, czyli trygonometria elektrowstrząsów..

 

To jest oczywiście powtórka, ale musi tu być, bo mam zamiar napisać coś o Czarnym Piotrusiu i trzeba było przypomniec tę postać...

Więc, od „więc” się nie zaczyna, ale jak tu zacząć inaczej, więc powaliła mnie chyba niby gorączka i w związku z tym ja w niej leżę. Ale jakoś mnie ona powaliła dziwnie, bo to nie moje łóżko..

Jest jakoś wąsko, aż się prosi powiedzieć, że to niewąsko, tak mawiał Wiech. Ale na szczęście pod rękami tak jakby pojawiają się takie małe ławeczki. W sam raz na oparcia, tylko problem jest w tym, że lewa faktycznie się pojawia. To znaczy ławeczka po mojej lewej stronie, a patrząc od Was to po prawej. Więc nie wiadomo do końca czy lewicowa czy prawicowa jest. Ale to lewa. Bo prawa znika, ...

lukasz-swiecicki
11 września 2024 20:20

3     591    4


Wpływ kontaktu z naturą na stan psychiczny człowieka czli o tym, czy to dobrze patrzeć na kwiatki.

Wpływ kontaktu z naturą na stan psychiczny człowieka, w tym mój czyli o tym czy to dobrze popatrzeć na kwiatki

 

W związku z moim planowanym wystąpieniem w następny piątek (był na ten temat komunikat niedawno, ale przypominam, że będzie takie otwarte spotkanie w Miejscu Aktywności Lokalnej na Bielanach 13 września o 19!!) postanowiłem się przygotować solidnie i poczytać na ten temat. A jak poczytać to też coś napisać. Na początku przypomniały mi się takie stare teksty jak ten:

 

W związku z moimi niechętnymi uwagami na temat jesieni (patrz „Początki których nie lubię”) dostałem informacje o tym, że jesień jest piękna. Czemu zresztą nie przeczę. Powstaje jednak zagadnienie czy obcowanie z pięknem natury wywiera korzystny wpływ na stan psychicznych?

Temat jest ciekawy i dla mnie interesu ...

lukasz-swiecicki
2 września 2024 14:47

11     1016    4

Czy ja się w ogóle modlę?

Czy ja się w ogóle modlę?

 

Nie twierdzę wcale, że kogoś interesuje odpowiedź na pytanie postawione w tytule. Tak się jednak składa, że w sprawie modlitwy człowiek jest zwykle zdany na swoje własne doświadczenia, bo i te często trudno zrozumieć, a już cudze… Piszę więc o sobie, bo to mniej więcej potrafię.

Ta historia zaczęła się od czegoś zupełnie innego. Tak jest zazwyczaj, ale trzeba umieć to zauważyć.

Kilka dni temu przyszedł do mnie jeden z moich ulubionych rezydentów (jeden z!! Zwróćcie na to uwagę, jeśli czytacie - to uwaga dla innych rezydentów, też moich ulubionych!) czyli Albert.

Jakiś czas temu zastanawialiśmy się nad rolą zaburzeń pamięci po elektrowstrząsach i Albert, jak to on zazwyczaj, postanowił „na serio” się tym zająć. Albert jest z tego znany. Jeśli kiedyś nie odkry ...

lukasz-swiecicki
30 sierpnia 2024 21:34

10     848    7

Kobiety, które śmieją się w ciemnościach

Kobiety, które śmieją się w ciemnościach…

 

Nadchodzi pora roku, owszem już nadeszła (jak by powiedziano w Biblii..), kiedy dookoła pojawiają się te początki, których nie lubię. Kiedyś już o nich pisałem, więc pewnie przypomnę ten stary felieton, ale przecież są rzeczy z tym związane, o których jeszcze nie pisałem.

Na przykład te kobiety, które śmieją się ciepło w ciemnościach…

Było to sporo lat temu. Razem z moją przyszłą doktorantką Moniką Dominiak (teraz już bym napisał dr Dominiak, ale wówczas nie miała jeszcze doktoratu, więc to byłby anachronizm) zaczęliśmy się zastanawiać nad tym, czy przyjęcia do szpitala są zależne od pogody, a dokładniej od ilości światła słonecznego.

Oczywiście na Świecie już robiono takie prace, ale wyniki wcale nie były jednoznaczne. Na przykład w takim Eg ...

lukasz-swiecicki
22 sierpnia 2024 13:10

18     1219    7

O siatkówce i nie tylko

O siatkówce ale nie tylko….

 

Anita, moja Żona, często mówi, że mam dziwne przygody. Jej zdaniem ludziom się takie rzeczy nie zdarzają. Nie mówi tego wprost, bo jest delikatna i dobrze wychowana, ale wiem, że myśli, że ja po postu zmyślam.

Mnie to wcale nie obraża. Nawet całkiem wręcz przeciwnie. Byłbym z siebie naprawdę dumny, gdybym umiał zmyślić to, co naprawdę mi się zdarza! Bo rzeczywiście chyba zdarzają mi się rzeczy dość dziwne, w każdym razie jeśli inni ludzie mówią prawdę, że im się nie zdarzają… Bo mi z kolei trudno w to uwierzyć.

Wiele lat temu, było to 3 maja, postanowiłem pojechać na Plac Piłsudskiego, żeby zobaczyć jak strzelają z dział. Jechałem rowerem. Jechałem bardzo szybko i nie myślałem, którędy. W prawo, w lewo, w lewo, w prawo,. Na skróty. I nagle wyjechałem prost ...

lukasz-swiecicki
10 sierpnia 2024 20:11

2     695    6

Depresja atypowa i po-powstaniowa

Depresja atypowa i po-powstaniowa

 

To nie jest tak do końca tekst o depresji atypowej, na wszelki wypadek zaznaczyłem to od razu w tytule. Po prostu myślę sporo o takiej depresji, ponieważ, tak się akurat złożyło, na konferencji psychiatrycznej w Krakowie mam na ten temat wykład. I to jest dość trudny temat.

Trudno nawet wystartować. Oczywiście klasyfikacje psychiatryczne (typu ICD 10 lub 11) uwzględniają coś takiego jak atypowa depresja. Jednak jakoś mnie to nie zadowala i nie uspokaja.

Bo przecież nikt nie wyjaśnił wystarczająco dobrze czym jest depresja TYPOWA. A wydaje się, że bez jasnego określenia tego co właściwie uważamy w depresji za typowe, nie bardzo możemy sensownie mówić o tym co atypowe.

Chodzę więc sobie i myślę, szukam rozwiązania, które będzie moje własne, a niekoniec ...

lukasz-swiecicki
4 sierpnia 2024 15:36

4     815    11

Powstanie Warszawskie

Powstanie Warszawskie

 

Zastanawiałem się i cały czas się zastanawiam, czy można tak po prostu zatytułować felieton „Powstanie Warszawskie”? Bo dla mnie to jest wielkie Wydarzenie, dla mnie to jest Świętość i nic na to nie poradzę skoro tak jest. A felieton to tylko felieton…

Z drugiej strony inny tytuł też nie byłby dobry, bo nie oddawałby tego, o czym od wczoraj po raz kolejny w moim życiu myślę bardzo intensywnie. Bo tak mniej intensywnie to w zasadzie każdego dnia. My tu przecież żyjemy na cmentarzu, nie ma co się oszukiwać…

Urodziłem się w Warszawie w grudniu 1961 roku. Było mroźno. W ogóle była ciężka zima.

Dzieci, które urodziły się w piwnicach na węgiel w pierwszych dniach Powstania (a było ich dużo! Sam miałem takiego pacjenta!) nie miały jeszcze 18 lat wtedy, kiedy ja przysze ...

lukasz-swiecicki
3 sierpnia 2024 07:23

16     1727    13

Przewinęłam drugą część. Wnuczyliada.

Przewinęłam drugą część - Wnuczyliada; Jańcia opowiada o swoich lekturach

 

Jańcia bardzo lubi czytać. Tyle tylko, że jeszcze nie umie, więc na razie słucha książek nagranych.

Ostatnio nawet Babcia dostała upomnienie z biblioteki, choć jako żywo niczego nie wypożyczała. Okazało się, że to Tata brał nagrania dla Jańci. Czemu się podał za Babcię to do końca nie wiadomo. Ale w każdym razie - dali się nabrać!!

W ulubionej ostatnio książce Jańci też się dali.

  • Bo ten detektyw Blomkwist czy tam Lomkwist - to wcale nie był detektyw tylko taki chłopak, co chciał być potem detektywem jak urośnie. I on się spotykał nawet z mordercami….
  • A, z mordercami??
  • Nie, no z mordercami to nie. Ale z prawie-mordercami to tak. Z prawie…
  • I wtedy jak się z nimi spotkał?…
  • Wtedy on ich oszukał, bo powiedział, że ...
lukasz-swiecicki
26 lipca 2024 12:51

0     582    6

Jak się czuje Mirka?

Jak się czuje Mirka?

 

Tak, oczywiście wiem, że dopiero co było o urodzinach, ale tak naprawdę zanim będą 14 urodziny Tytusa, Mirka obchodzi dziś urodziny 5. Nic na to nie poradzę, tak po prostu jest.

Mirka jest najmłodszą z moich wnuczek, co oczywiście nie oznacza, że jest najmłodszą z wnucząt, bo i Dziulek, i Jurek (młodszy brat Mirki) są od niej wyraźnie młodsi. Jak z tego wynika dziś wybija czas i wszystkie moje wnuczki skończyły już pięć lat!

Janka ma pięć i pół, a Franka skończyła już 6, i jest właściwie dorosłą osobą…

A Mirka pięć i tyle.

Od Babci Anitki i ode mnie dostała bardzo ciekawą grę planszową. To znaczy dostała jeszcze jakąś torebunię, no ale kto by tam myślał o takich rzeczach jak torebki…

Grę kupiłem ja, w sklepie z grami na Podleśnej w Warszawie. Niezwykły sklep, któ ...

lukasz-swiecicki
24 lipca 2024 14:16

7     810    8

Tytus dojrzewa czyli w przeddzień urodzin mojego najstarszego Wnuka

Tytus dojrzewa czyli w przeddzień 14 urodzin mojego najstarszego Wnuka!

 

Tytus jest moim najstarszym wnukiem. Za 4 dni, jeśli dobrze liczę, kończy 14 lat. W sumie miałem niewiele więcej kiedy poznałem Babeczkę, czyli moją Żonę…

Myślę, że większość rodziców posiadających większą liczbę dzieci, czy też dziadków, posiadających większą liczbę wnuków, zgodzi się ze mną, że nikogo się z tej grupy nie wyróżnia, wszystkich się kocha tak samo, co najwyżej więcej uwagi poświęca się tym, którzy bardziej tego potrzebują.

Jednak pierwszy wnuk, ale także pierwsze dziecko, zawsze różni się od innych. Nie dlatego, że się go bardziej kocha, nie dlatego, że się o niego bardziej staramy. Myślę, że to jest po prostu tak, że kiedy rodzi się ten pierwszy, to wcale nie wiadomo, czy jeszcze kiedyś będą nastę ...

lukasz-swiecicki
23 lipca 2024 12:47

14     966    9

Rozmowy polskie latem 2024

Rozmowy polskie latem 2024 roku

 

Nie, wcale nie chciałem i dalej nie chcę nawiązywać do Jarosława Marka Rymkiewicza. Jest wielki, jest dla mnie bardzo Ważną Osobą i pogłoska o tym, że jakaś „ministra”, której nazwiska już teraz ani nie pamiętam, ani nie znam i nikt go oczywiście znał nie będzie, podczas gdy pan Jarosław pozostanie na długo (na zawsze nie zostaje nikt!), postanowiła wykreślić pisarza z listy lektur (w ogóle nie wiedziałem, że na niej był!!) nie obeszła mnie w najmniejszym stopniu.

Nawet mnie nie zdenerwowało śmieszne uroszczenie tej pani, że nazywając poetę i pisarza (dla mnie bardziej pisarza i poetę!) „Niejakim Rymkiewiczem” coś Mu tam ona odejmuje. Może by coś tam raczej sobie odjęła, ale odejmowanie od zera prowadzi w arytmetyce do minusa, a wśród ludzi donikąd.

Wi ...

lukasz-swiecicki
22 lipca 2024 08:40

6     790    5

O famfonieniu czasu

Famfonienie czasu niekiedy w towarzystwie Borysa

 

Borys ma zapalenie ucha. To się zdarza co pewien czas psom, które mają takie piękne uszy jak on. Gdybyście zazdrościli to weźcie to też pod uwagę zanim sobie wyhodujecie takie same…

W praktyce oznacza to, że Borys w nocy trzęsie głową z charakterystycznym łopotem uszu (nie wiem jak to inaczej nazwać), albo czochra się intensywnie postukując przy tym łapą o podłogę. Zupełnie jakby pukał sąsiad (kiedyś o tym pisałem, ale będę musiał przypomnieć) pożyczyć jajko. Właściwie to raczej jakby pożyczał żółtko, bo białka to on nie potrzebuje. Sąsiad tak ma, że pożycza bardzo dziwne rzeczy, a oddaje jeszcze coś innego. Bardzo ciekawe doświadczenie. Z czystym sercem polecam każdemu mieć takiego sąsiada (mogę o tym śmiało pisać, bo Jacek nie używa ...

lukasz-swiecicki
14 lipca 2024 17:10

10     753    6

Nocowanko u Dziadków część pierwsza, ale nie ostatnia

Nocowanko u Dziadków – część pierwsza i nie ostatnia…

 

W związku z ostatnim tekstem powtarzam część pierwszą, może nie wszyscy czytali...

 

Jest takie zjawisko, które mrozi krew w żyłach lub nawet wręcz przeciwnie – sprawia, że szybciej płynie krew.

I nie! - to nie jest bal maturalny, ani sama matura, nie są to egzaminy na studiach, ani też obrona doktoratu, nie jest to wydanie pierwszej książki, a może nawet nie zawsze jest tym zakochanie, aczkolwiek to akurat jest mocne.

Tym razem mam na myśli nocowanko u Dziadków. Z punktu widzenia Dziadków rzecz prosta.

W przypadku dzieci feministycznych jest to zresztą nocowanko u Babciów. Ale u nas jest u Dziadków. Jak na razie. Bo wszystko inne mamy u Babciów…

Dziś omówimy nocowanko monofoniczne – to znaczy, że wszystkie nocujące wnuki są rodze ...

lukasz-swiecicki
13 lipca 2024 21:07

0     414    4

A Bronek się obraził czyli kolejna nocowanka

A Bronek się obraził czyli kolejna nocowanka

 

O nocowankach to już było niejedno w tych felietonach. Nic dziwnego, bo zawsze wywołują w moim sercu mnóstwo uczuć, w tym także radości. Niekoniecznie związanej z tym, że śpię gdzieś na podłodze (z Borysiem), ale i to jest do przeżycia, absolutnie. Ostatecznie nie chodzi o to, gdzie się śpi, ale bardziej o to czy uda się jutro wstać. Na przykład jednym ruchem. Może dwoma. A w każdym razie jakoś tam.

Ta nocowanka była jakoś tam zapowiadana, ale ja tego do końca nie rozumiałem i myślałem, że to tylko taki żarcik. No bo to była nocowanka z Dziulkiem, a Dziulek, jak wiadomo, na żadne nocowanki nie chodzi, bo musi być z mamą. A tym razem jednak nie był.

Wieczorem były różne wydarzenia. Była kolacja, na którą nikt nie chciał jeść tego, co powini ...

lukasz-swiecicki
12 lipca 2024 20:24

0     560    7

Lody i skojarzenia

Lody i skojarzenia

 

Gdyby nie było tak gorąco, to pewnie nawet bym o lodach nie pomyślał. No, ale jest.

Nie mam nic przeciwko temu, że jest, bo takie jest prawo natury, pani kierowniczko, że latem jest ciepło (mnie stawy przestają boleć dopiero powyżej 30 stopni Celsjusza, co poradzisz jak nic nie poradzisz?) ale, chcąc nie chcąc lody się kojarzą.

W czasach mojego dzieciństwa i młodości lody były produktem całkowicie deficytowym. Śmiało można powiedzieć, że latem w zasadzie lodów w sklepach nie było. Czasem była kartka „lodów brak”, ale to raczej było rzadko, bo niby po co taka kartka? I tak wszyscy wiedzieli, że lodów brak.

Lody były zimą, to można było wtedy zjeść.

W zasadzie był tylko jeden rodzaj – taka kosteczka jak małe masło, opakowana srebrną folią – i nazywały się albo Eskimo ...

lukasz-swiecicki
11 lipca 2024 20:06

5     852    6

Wyjeżdżamy na wakacje

Wyjeżdżamy na wakacje

To jest felieton sprzed dwóch lat. Mi się nadal podoba. Tak było jak napisałem. Tylko ten kawałek o Cioci to jest nieprawda. Ciocia mówiła, że to jest nieprawda, więc na pewno tak jest. Więc odwołuję cały ten fragment, ale nie mogę go usunąć ze względów konstrukcyjnych. Musicie tylko czytając pamiętać, że to nieprawda. Chyba, że nie czytacie - wówczas nie musicie pamiętać.

To nie będzie oczywiście felieton o wakacjach. Bo wakacje to wakacje. I nie ma o czym mówić. Po prostu nie jesteśmy tam gdzie byliśmy, tylko tam gdzie nas nie było. I nie robimy tego co umiemy, tylko to co nam zdecydowanie gorzej nam wychodzi…

Od dawna podejrzewam, że prawdziwym celem wakacji jest zmęczenie się w sposób inny, niż męczymy się zazwyczaj. Jedyną zaletą takiego postępowania jest to, ...

lukasz-swiecicki
10 lipca 2024 21:12

1     548    4

 Poprzednia  Strona 9 na 30.    Następna