-
lukasz-swiecicki
Ja jestem Dziadek oooo - największy samochwała i najmilszy smok!
Ja jestem Dziadek oooo, największy samochwała i najmilszy smok…
Jest taki temat, który już dawno powinienem omówić. Po prostu wisi gdzieś w powietrzu, ale jakoś nigdy nie ma na to czasu, nie ma się kiedy zastanowić.
A dziś chyba jest ten dzień. Na Mazurach od rana miecie mokrym śniegiem tak, że świata nie widać. W kominku napalone. Psy śpią... A dziewczyny postanowiły się nudzić.
Czyli nic tylko pisać o trudnych sprawach. Jest tak jakby czas…
Jest taka stara anegdota o tym, jak Polacy rozmawiają o polityce - zabierają swoje kochanki, wyjeżdżają do domu na wsi, nalewają do wanny szampana, wsadzają tam dziewczyny, a sami idą do kuchni porozmawiać o polityce. Kiedyś tak było w każdym razie, teraz już o polityce nie wolno i tyle. Ale szampan może być…
Mój przypadek jest oczywiście inny. ...
|
lukasz-swiecicki |
| 27 stycznia 2024 16:05 |
7     708    4
Końcewo czyli mój koniec Świata
Końcewo czyli mój koniec Świata
Wydaje mi się, bo to się tylko może wydawać, a sprawdzić nie sposób, że każdy ma jakiś koniec Świata. Czyli jakieś pojęcie o miejscu gdzie (pomału!) kończy się czas i przestrzeń.
Nie żeby ich (czasu i przestrzeni) tam nie było, bo człowiek nie umie żyć bez wyobrażenia o nich, ale że się po prostu zaczynają kończyć. Prześwitują. Na wszelki wypadek ja tam w te prześwity nie patrzę, ale wiem, czuję, a nawet rozumiem, że jesteśmy już pod koniec.
To oczywiście, chyba nawet nie muszę o tym pisać, ale może i muszę?, nie jest nic złego. W żadnym stopniu. To jest po prostu miejsce odpoczynku, gdzie twoje, moje, nasze działania nie mają już specjalnie sensu, ale nic złego się broń Boże nie dzieje.
Po prostu nie działamy, a i tak życie płynie. Taki koniec Świata ...
|
lukasz-swiecicki |
| 26 stycznia 2024 16:03 |
6     755    5
Nosorożce w moim życiu czyli sztuka komunikacji
Nosorożce w moim życiu czyli sztuka komunikacji
Zawsze lubiłem zwierzęta i zawsze lubiłem zwierzęta egzotyczne. Spędziłem mnóstwo czasu w ZOO w Warszawie, ale też w bardzo, bardzo wielu ogrodach zoologicznych w wielu miejscach Świata, choć oczywiście rozumiem pewne obiekcje wobec ogrodów zoologicznych, zwłaszcza tych, które są źle prowadzone i źle zaplanowane.
W każdym razie nosorożce lubiłem odkąd pamiętam, ale oczywiście bardziej podobały mi się słonie, które wspaniale komunikują się z ludźmi, uśmiechają się, wyciągają trąby, pozdrawiają i w ogóle.
Kiedyś w ZOO w Warszawie była szansa, żeby dać słoniowi jabłko. Udało mi się to zrobić nie raz i zawsze byłem szczęśliwy. Teraz nie można, pewno słusznie, choć świat zrobił się przez to smutniejszy.
Nosorożców w warszawskim ZOO w czasach ...
|
lukasz-swiecicki |
| 16 stycznia 2024 14:46 |
6     788    6
Karmię ptaki... No chyba karmię ptaki.. Kogoś w każdym razie karmię.
Karmię ptaki, chyba karmię ptaki, no kogoś karmię…
Kiedyś wszystko było proste. W każdym razie było w miarę proste. Powiedzmy sobie, że w każdym razie było „do ogarnięcia”.
Na przykład „oni” to jednak byli „oni”, a „my” to byliśmy „my”. Wiedzieliśmy co oni myślą, co czytają, ale też co nam zrobią jak nas złapią.
Teraz jest taka sytuacja, że oczywiście nie wiemy co myślą, nie wiemy co czytają, w ogóle nie wiemy czy to robią, nie mamy pojęcia co nam zrobią jak nas złapią, ale w ogóle my nie wiemy którzy to oni!!! I oni chyba też nie wiedzą…
To o tym dziś nie będzie. To jest polityka i choć coraz bardziej mi się narzuca ona i chyba już niedługo nie wytrzymam po prostu, ale na razie - cicho! Nie będzie o polityce.
Bo proste były też inne rzeczy. Jak ktoś na przykład kupował wino, to nie ...
|
lukasz-swiecicki |
| 13 stycznia 2024 11:58 |
17     964    4
Łukasz, którego wyprowadzam
Łukasz, którego wyprowadzam – noworoczny wywiad z Borysem
Z okazji Nowego Roku chciałbym opowiedzieć kilka słów o Istocie, którą wyprowadzam i o jej miejscu w moim życiu.
Urodziłem się jako wolny munsterlander, z polujących Rodziców, nie splamiłem się mieszkaniem w domu. Razem z Mamą i trzema braćmi mieliśmy piękną rodzinną budę. Mama przynosiła z polowań ptasie pióra, którym mogliśmy się bawić z braćmi. Było fajnie i swobodnie.
Pewnego dnia w moim życiu pojawiła się Ona – Anita. Niezwykła osoba, którą pokochałem. Dlatego nie miałem żalu o to, że zabrała mnie z domu i nawet w samochodzie w ogóle nie piszczałem, a z Lidzbarka to przecież kawał drogi.
Trochę zdziwiłem się po przyjeździe na miejsce, bo okazało się, że Anita ma jeszcze dwa zwierzątka – małego czarnego teriera szkockiego Sz ...
|
lukasz-swiecicki |
| 12 stycznia 2024 09:36 |
11     863    8
Obliczenia Pana Zegarmistrza czyli ciąg dalszy bareizmów w moim życiu....
Obliczenia Pana Zegarmistrza czyli bareizmy w moim życiu – ciąg dalszy.
Przy Placu Wilsona (może na wszelki wypadek powiem, choć to chyba powszechna wiedza – jeśli wymawiacie Łilsona to znaczy, że nie jesteście z Warszawy; my zawsze i wszędzie mówimy Wilsona, przez polskie W – to jest obowiązek!) czyli właśnie przy tym Placu, jest dwóch zegarmistrzów. Zresztą niedaleko od siebie, po obu stronach sklepu Piccolo Italia (bardzo ważne miejsce!).
Na lewo od Italii, patrząc w kierunku Bielan, jest taki bardziej sieciowy zegarmistrz. No, taki w każdym razie normlany, 21-wieczny, jak się do niego przyjdzie z zegarkiem to wymieni baterię, uśmiechnie się, dzień dobry powie i do widzenia. Niby to jest jakoś tam fajne i o to „żeśmy walczyly” – jeśli dobrze zrozumiałem Wieszcza (a mogłem źle, bo ...
|
lukasz-swiecicki |
| 7 stycznia 2024 21:33 |
15     1057    9
Bogna wychodzi za mąż za Damiana, który się z Nią żeni!!
Bogna wychodzi za mąż za Damiana, który się z nią żeni!!
Jakiś czas temu, czyli z pewnością minęło dobrych parę lat, żenił się brat bliźniak Bogny czyli Antek. I napisałem z tego powodu życzenia felietonowe, które jak najbardziej opublikowałem. Nawet je ktoś przeczytał, jeśli pamiętam...
Antek jest mi oczywiście bardzo bliski. Jest synem mojej siostry ciotecznej, co zdaje się w kategoriach ogólnie przyjętych, oznacza „jakąś bardzo daleką rodzinę”. W naszej rodzinie to jest absolutnie najbliższy krąg ludzi!! Pewnie jesteśmy bardziej Klanem niż rodziną…
Nawiasem mówiąc czytałem ostatnio, że amerykańskich społecznościach składających się z potomków Szkotów (struktura klanowa!) jest (nadal!) zdecydowanie najwięcej zabójstw. Takie prawa klanu. Ale i najwięcej miłości.
W naszym klanie zabó ...
|
lukasz-swiecicki |
| 5 stycznia 2024 21:30 |
8     996    6
Zespół Korsakowa, niekoniecznie Rimskiego
Zespół Korsakowa, niekoniecznie Rimskiego.
Czasem tak mi się zdarza, że mnie coś prześladuje.
Co ja mówię? Czemu niby czasem? Co chwila mi się tak zdarza! Gdybym nie wiedział, co to są urojenia prześladowcze, to myślałbym chyba, że je mam od tych wszystkich prześladowań.
A od kilku dni chodzi mi ciągle po głowie Siergiej Siergiejewicz Korsakow. Pierwszy w Rosji profesor psychiatrii. Zmarł w wieku 46 lat, więc szybko zdążył tym profesorem zostać, szybko też zdążył umrzeć – z pewnością dlatego, że był potężnie gruby i nie miał zdrowego serca. Ale nie dlatego o nim myślę, tylko dlatego, że to właśnie on po raz pierwszy obszernie opisał chorobę nazywaną zespołem Korsakowa lub zespołem amnestycznym Korsakowa.
Najbardziej charakterystyczną cechą kliniczną zespołu Korsakowa jest coś, co w p ...
|
lukasz-swiecicki |
| 3 stycznia 2024 21:35 |
14     942    6
Postanowienia (wcale niekoniecznie noworoczne) - skuteczna instrukcja obsługi
Postanowienia (wcale niekoniecznie noworoczne) – skuteczna instrukcja obsługi.
Mój ulubiony bohater, Killgore Trout (moim zdaniem prób tłumaczenia na Pstrąg Zabijucha jest niefortunna!!), dyskutował kiedyś z malarzem abstrakcyjnym (a może nabijał się z niego? Może go nawet trollował – ale akurat tego czasownika nie rozumiem, więc staram się nie używać).
Chodziło o to, że malarz namalował obraz zatytułowany „Kuszenie św. Antoniego”. Była to, chyba zielona?, jednolita płaszczyzna ze złotym prążkiem.
- A czemu tak? - spytał Trout.
- Bo to jest prążek świadomości świętego Antoniego (może tam było „tożsamości”?, ale dla zasady nie sprawdzę! Zresztą oryginału nie mam w domu, a w tłumaczeniu różnie tam mogło być) - odpowiedział artysta.
- A gdyby za świętym stał karaluch?
- A! To bym namalo ...
|
lukasz-swiecicki |
| 31 grudnia 2023 16:33 |
3     775    6
Wizyta w Centrum Nauki Kopernika czyli życzenia na rok 2024
Wizyta w Centrum Nauki Kopernik czyli życzenia na rok 2024
Nagle, bo zwykle to się dzieje nagle, nierzadko po Świętach Bożego Narodzenia, które nigdy nie są nagłe, a wręcz przeciwnie - tak długo oczekiwane i obmyślane, że potem aż trudno uwierzyć, że takie krótkie, okazało się, że tak jakby mamy już koniec roku….
Chcę przez to powiedzieć, że mamy do czynienia z dwoma procesami następującymi bezpośrednio po sobie - najpierw jest Boże Narodzenie, którego wszyscy się spodziewają od dawna, a potem Nowy Rok, który jest całkowitym zaskoczeniem. Może zresztą wcale tak nie macie. Nie próbuję powiedzieć żadnej prawdy ogólnej. A zwłaszcza objawionej.. Ja tak mam i tyle.
Wiążą się z tym Nowym Rokiem bardzo różne problemy i zadania. Na przykład dzwoni do mnie pani od ubezpieczeń i jak co roku na ...
|
lukasz-swiecicki |
| 30 grudnia 2023 16:24 |
4     703    10
Wigilia Bożego Narodzenia czyli kolejna część Wnuczyliady!
Wigilia Bożego Narodzenia - kolejna część Wnuczyliady
Myślę, że większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że takie Święta to nie jest prosta sprawa.
Mam na myśli wszystkie te przygotowania, sprzątania, gotowania i sadzanie wszystkich przy stole na miejscach, które i tak zaraz opuszczą, pomylą itd.
Już sam problem tego, kto w tym roku jest barszcz z uszkami, kto z fasolką, a kto z kapuśniaczkami (nie licząc nawet tego, że pojawią się z pewnością osoby, które będą wołać „z wszystkim!!”, a z drugiej strony odpowiedzą im głosy „bez niczego!” - jak w sejmie!!) i wreszcie kto po prostu wylał już barszcz na babci przedostatni biały obrus, może przerosnąć niejednego śmiałka.
A przecież to dalece nie wszystko!!! Bo są jeszcze Wnuki (w tym są oczywiście też Wnuczki, w tym roku już bardzo obec ...
|
lukasz-swiecicki |
| 25 grudnia 2023 21:24 |
2     762    6
Nie jestem prorokiem ani nawet ojcem Szustakiem
Nie jestem prorokiem ani ojcem Szustakiem.
Nie wiem od czego się zaczęło. Słowo daję, że nie wiem. Może to się nawet wcale nie zaczęło tylko tak „zawsze” było? To znaczy zawsze w mojej skali czyli jakieś 60 lat temu.. No, ale w felietonach to się nie sprawdza, trzeba od czegoś zacząć. Więc, ale to tylko na potrzeby tego tekstu, mogło się zacząć tak:
Jakieś 25 lat temu dwaj panowie wnieśli mi do gabinetu na noszach starszą panią. Zapewne była młodsza niż ja teraz, to się ciągle zdarza, ale wtedy i wówczas była dla mnie starsza i tak już zostanie.
Nie zdążyli jeszcze powiedzieć czego sobie właściwie życzą, bo na razie próbowali się zmieścić z tymi noszami. Mój gabinet jest malutki i nosze w zasadzie nie wchodzą (gdybyście się wybierali, to raczej bez!). Nie czekając więc na wyjaśnienie ...
|
lukasz-swiecicki |
| 17 grudnia 2023 17:54 |
6     955    9
Psychoterapia pękniętej rury
Psychoterapia pękniętej rury
Jest takie zagadnienie, z pewnością ważne dla psychiatrów i ich rodzin, nie wiem na ile istotne dla wszystkich innych ludzi - czy temu psychiatrze się „nie udziela”, a jeśli już to co, i czy bardzo. To chyba jest o tym felieton, choć na razie jeszcze nie wiem w którą stronę to pójdzie i oczywiście sam jestem ciekaw.
Przez bardzo wiele lat byłem niewzruszonego zdania, że, wbrew powszechnym poglądom, nic się nie udziela.
Mój opiekun specjalizacji, a także mentor mojego wczesnego okresu na psychiatrii, mawiał zawsze „Twierdzicie, że w psychiatrii jest potrzebny wzorzec zdrowia psychicznego?? No to macie go przed sobą”. Tu uderzał się dumnie po sporym, co by nie mówić, brzuchu.
To może dla kogoś był żarcik. Może także, a prawie na pewno, to nie była taka bard ...
|
lukasz-swiecicki |
| 15 grudnia 2023 17:03 |
3     779    7
Jak składać życzenia
Jak składać życzenia czyli ŻYCZENIA DLA WSZYSTKICH MOICH CZYTELNIKÓW, złożone po głębokim namyśle!!
Jestem wielkim miłośnikiem okolicznościowych mów, nekrologów, toastów, ba – nawet powitań, które są uważane za szczególnie niewdzięczne.
Pamiętam jak, sporo już lat temu, miałem przywitać biskupa podczas bierzmowania mojej córki. Wystąpiliśmy razem z Żoną, ale do mówienia zgłosiłem się ja. No i coś powiedziałem w tym duchu, że jeszcze nie tak dawno niosłem tu córkę do chrztu, a teraz prowadzę do bierzmowania i dalej w tym stylu…
Ksiądz biskup uśmiechnął się dobrotliwie, położył dłoń na głowie nieco wystraszonej małżonki i powiedział „no to pięknie panu dzieciątko wyrosło..”.
Trochę zapomniałem języka w gębie i zacząłem się zbierać do odwrotu, kiedy za plecami usłyszałem szept zazdrosne ...
|
lukasz-swiecicki |
| 13 grudnia 2023 21:08 |
2     661    7
Razem z Borysem w Parku Żeromskiego
Razem z Borysem w Parku Żeromskiego
Jedna z wiernych Czytelniczek zapytała ostatnio czy nie mam jakichś wspomnień związanych z Parkiem Żeromskiego. Ucieszyłem się z tego, nawet bardzo, bo mam tych wspomnień dużo i różnych, a jakoś nie pomyślałem o tym, żeby je choć trochę uporządkować…
Nawiasem mówiąc - te felietony to zwykle porządkowanie wspomnień, pewnie trochę typowe dla wieku (mojego, Borys jest młody i niewinny!).
A kiedy jakąś grupę porządkuję, to z pewnością wiele wyrzucę. No bo tak:
Część wspomnień do niczego nie pasuje. Tak jest ze wszystkimi zbiorami. W chorobach psychicznych na przykład ciągle nam zostają jakieś elementy. Czasem więcej nam zostaje niż się porządkuje. Wtedy jesteśmy trochę zaniepokojeni. Ale czasem wszystko wydaje się pasować do jedynego wzorca - wtedy to ...
|
lukasz-swiecicki |
| 10 grudnia 2023 21:10 |
10     713    4
Narty biegowe w moim życiu
Narty biegowe w moim życiu.
Do początku zimy zostały jeszcze ze dwa tygodnie. Mimo to udało się dziś rozpocząć sezon biegówkowy. Jak będzie dalej – nie wiem. Jasne, że za dwa-trzy dni śniegu w Warszawie już nie będzie, ale spodziewam się, że szybko spadnie następny. Z tej okazji przypominam felieton z początku ubiegłego roku (z jakimiś tam poprawkami..).
Myślę, że każdy tak ma, że jest „kimś tam w swojej głowie”.
To znaczy nie chodzi mi wcale o to, że ktoś myśli, że jest Napoleonem, chociaż ma na imię Marian, ani o to, że komuś się wydaje, że jest przystojny, a w rzeczywistości to nie za bardzo, albo inteligentny - a niekoniecznie.
W ogóle nie chodzi mi o wydawanie się, tylko o takie wewnętrzne i nigdy nie poddawane w wątpliwość (ani też oczywiście z nikim nie omawiane, bo po co??) ...
|
lukasz-swiecicki |
| 8 grudnia 2023 17:12 |
5     680    4
Czy historia Hioba jest za długa?
Czy historia Hioba jest za długa?
Czytam Biblię. W zasadzie czytam całość po kolei. To już drugi raz. Poprzednio przez 5 lat przeczytałem całą, a następnie zacząłem od początku. Jeśli ktoś nie próbował, to proszę uwierzyć na słowo - naprawdę warto, ale to trudna lektura.
Tym razem zaciąłem się dość mocno na Księdze Hioba, o ile pamiętam zeszłym razem po prostu ją przeczytałem, wychodząc z założenia, że „wiem o czym to jest”.
Tym razem nie zakładałem. I słusznie, bo jednak nie wiem, czy też nie wiedziałem.
Żeby sobie ułatwić wziąłem „Stare Przymierze” Tadeusza Żychiewicza (wydanie Znaku z 2000 roku). Czasem myślę, że gdybym był mądrzejszy, to pisałbym dość podobnie do Żychiewicza… Nie mam pojęcia czy to jest prawda, a w zasadzie to nawet nie może być prawda, bo nie mogę być mądrzejsz ...
|
lukasz-swiecicki |
| 5 grudnia 2023 21:14 |
34     1283    5
Czy w ogóle istnieją "osoby w podeszłym wieku"?
Czy w ogóle istnieją jacyś „ludzie w podeszłym wieku”?
„Na Powiślu 44 letni mężczyzna wpadł pod konny tramwaj. Starca odwieziono do szpitala na Solcu”…
Nie sprawdzałem tak naprawdę tego cytatu, ale podobno pochodzi z „Kronik” Bolesława Prusa (czy raczej Aleksandra Głowackiego). Nie sprawdzałem też w jakim wieku był wówczas sam autor. Coś mi się wydaje, że 44 lat to on nie miał…
Tak mnie to dziś od rana męczy. Najpierw pan Włodek, który chyba nawet nie miał nic przeciwko, żeby go uważać za starego, ale mi się zrobiło przecież głupio, że określiłem go jako „staruszka”. A przecież był nim i to całą gębą! Ale z drugiej strony - on miał tylko 71 lat! Co to za wiek!
Kiedyś na cmentarzu w Łaskach, no bo gdzie by indziej!, spotkałem Gabrysię, z którą kiedyś byłem w grupie kikowskiej. Rozmawi ...
|
lukasz-swiecicki |
| 3 grudnia 2023 20:51 |
7     965    3
Umarł Pan Włodek
Umarł Pan Włodek..
Właśnie przed chwilą dowiedziałem się o śmierci Pana Włodka.
Myślę, że mogę powiedzieć, że byliśmy przyjaciółmi, choć tak naprawdę poznaliśmy się trochę ponad rok temu.
Oczywiście Pana Włodka znali wszyscy. Urodził się tu, na starym Żoliborzu, przeżył tu całe życie i tu umarł. Niedawno skończył 71 lat.
Więc oczywiście widywałem Go całymi latami, ale jedynie kiwaliśmy sobie głowami.
Wszystko się zmieniło po moim felietonie "Za starzy na psa", który ponownie publikuję poniżej. Pisałem ten felieton w przeświadczeniu, że Pan Włodek go raczej nie przeczyta.
Tymczasem okazało się, że jak najbardziej. Przykro mi się zrobiło, że nazwałem Go staruszkiem, zwłaszcza, że był przecież tak żywotny. Ale Pan Włodek nie cierpiał urazy. Podał mi rękę, naznaczoną sinymi śladami p ...
|
lukasz-swiecicki |
| 29 listopada 2023 21:00 |
3     984    8
Jeśli zimową porą podróżny...
Jeśli zimową porą podróżny czyli podróż wzdłuż północnego muru Cytadeli i z powrotem.
Jeśli zimową porą podróżny zabłąkasz się w okolice Cytadeli na warszawskim Żoliborzu, a może w okolicach Żoliborza na Cytadeli, bo Cytadela jest naprawdę duża, to zapraszamy na spacer wzdłuż północnej ściany.
To jest kraina moja i Borysia, choć oczywiście nie mamy jej na wyłączność, ale jesteśmy jednymi z najbardziej wytrwałych spacerowiczów. Tu przychodzi mi na myśli co najmniej 20 innych osób, które też by mogły o sobie tak powiedzieć, ale wymienianie w felietonie wielu imion jest ciekawe tylko dla wymienionych.
Aby jakoś zilustrować to twierdzenie posłużę się przykładem, nieco nieadekwatnym jak to u mnie: najtrudniejsze do przejścia fragmenty Biblii to te kawałki, z których dowiadujemy się, że „M ...
|
lukasz-swiecicki |
| 28 listopada 2023 21:07 |
7     832    6