-

lukasz-swiecicki

Artykuły użytkownika

Moje przedszkole

Moje przedszkole

Od wielu lat źle śpię. Dokładnie od 33 lat z kawałkiem, taki mniej więcej Chrystusowy okres czasu. Wiem, bo to się zbiega, nieprzypadkowo, z narodzinami mojej najstarszej córki. Jej przyjście na świat wszystko odmieniło w moim życiu i sprawiło, że stałem się niezwykle czujny. W jakimś sensie straciłem pierwotną wiarę w to, że świat jest bezpiecznym miejscem pobytu, a zwłaszcza dla dzieci, psów i małych kotków. Nie jest, więc trzeba pilnować. I pilnować musi tatuś. Jak pilnuje to nie śpi. No i nigdy już naprawdę nie zasnąłem.

Nasila się to jakoś w połowie marca, kiedy w żywopłocie pod moim oknem na Starym Żoliborzu zakłada gniazdo nieznany mi niestety ptak. Wydaje mi się, że mały, ale nigdy go nie widziałem. Jest to natomiast niewątpliwie ptak głośno i bardzo wytrwale ś ...

lukasz-swiecicki
14 stycznia 2022 13:18

12     941    7

Kobiety z depresją są nadwrażliwe, ale mężczyźni bez depresji też..

Kobiety z depresja są nadwrażliwe, ale mężczyźni bez depresji też..

Naukowcy z Uniwersytetu Michigan i Chicago wykazali przy pomocy techniki neuroobrazowania, że reakcja na smutny i neutralny wyraz twarzy zależy od płci badanej osoby.

Umiejętność właściwego odróżniania wyrazu twarzy – smutnego (wrogiego), neutralnego i szczęśliwego jest, choć to dość łatwo chyba przeoczyć, niezwykle istotną umiejętnością społeczną. To przecież głównie na tej podstawie ludzie postrzegają swoje otoczenie jako przychylne i wspierające, lub wrogie, obce, obojętne. Z pewnością w bardzo dużym stopniu wpływa to na różnego rodzaju relacje społeczne.

Pewnie także w związku z tym od dłuższego czasu prowadzone są badania dotyczące umiejętności rozpoznawania wyrazu twarzy przez osoby z różnymi zaburzeniami psychic ...

lukasz-swiecicki
13 stycznia 2022 20:24

6     920    2

Psychiatra czyta "Żywe paradoksy" Roberta Barrona

Psychiatra czyta „Żywe paradoksy” Roberta Barrona

Moim wujem, a dokładnie mężem cioci – siostry ojca (Kopaliński twierdzi, że ten stopień powinowactwa nazywa się „pociot”, no ale to nie brzmi najlepiej jednakowoż..), jest profesor Tomasz Dietl. Może nie wszyscy wiedzą, ja też do niedawna nie wiedziałem, że jest to największy polski uczony, jeśli liczyć wskaźniki bibliometryczne (to znaczy te wszystkie punkty za publikacje). Tomek (jesteśmy po imieniu) jest po prostu pierwszy na liście, a za nim długo nic. Nigdy o tym nie mówi (w przeciwieństwie do wielu znanych mi psychiatrów, którzy potrafią rozsyłać okólniki ze swoimi wynikami punktowymi..), więc dowiedziałem się niedawno z internetu.

Jest to więc bardzo znany i sławny fizyk teoretyk. Kiedyś, w dawnych czasach, jeszcze podczas Stanu ...

lukasz-swiecicki
12 stycznia 2022 18:33

16     1225    10

Dlaczego mielibyśmy przejmować się zaburzeniami osobowości?

Dlaczego mielibyśmy przejmować się zaburzeniami osobowości?

Pisząc „mielibyśmy” mam przede wszystkim na myśli wszystkich profesjonalistów, których to zagadnienie może dotyczyć, a więc nie tylko psychiatrów, ale także lekarzy innych specjalności, psychologów, nauczycieli, pedagogów, ale także choćby rodziców dzieci z takim problemem.

Trudno ocenić częstość występowania zaburzeń osobowości, w przypadku osobowości antysocjalnej uważa się np., ze występuje ona u 2-4% osób należących do populacji ogólnej [Seligman M.E., Walker E.F., Rosenhan D.L.: Psychopatologia. Zysk i sp. Poznań 2003]. Andreasen i Black powołując się na badania Reicha wspominają nawet o 10% w próbce 235 osób z populacji ogólnej (wszelkiego rodzaju zaburzenia osobowości). Można chyba zaryzykować twierdzenie, że zaburzenia ...

lukasz-swiecicki
11 stycznia 2022 17:01

11     1181    8

Łukasz, którego wyprowadzam. Noworoczny wywiad z Borysem.

Łukasz, którego wyprowadzam – noworoczny wywiad z Borysem

Z okazji Nowego Roku chciałbym opowiedzieć kilka słów o Istocie, którą wyprowadzam i o jej miejscu w moim życiu.

Urodziłem się jako wolny munsterlander, z polujących Rodziców, nie splamiłem się mieszkaniem w domu. Razem z Mamą i trzema braćmi mieliśmy piękną rodzinną budę. Mama przynosiła z polowań ptasie pióra, którym mogliśmy się bawić z braćmi. Było fajnie i swobodnie.

Pewnego dnia w moim życiu pojawiła się Ona – Anita. Niezwykła osoba, którą pokochałem. Dlatego nie miałem żalu o to, że zabrała mnie z domu i nawet w samochodzie w ogóle nie piszczałem, a z Lidzbarka to przecież kawał drogi.

Trochę zdziwiłem się po przyjeździe na miejsce, bo okazało się, że Anita ma jeszcze dwa zwierzątka – małego czarnego teriera szkockiego Sz ...

lukasz-swiecicki
10 stycznia 2022 15:17

9     1020    10

Inny dzień z życia człowieka lękowego

Inny dzień z życia człowieka lękowego

Pisałem ostatnio, kilka felietonów temu, o dniu z życia człowieka lękowego. Trochę to było na podstawie doświadczeń własnych.

Dziś rano, podczas spaceru z Borysiem (tak, wiem, że nadużywam tego zwrotu, ja nic na to nie mogę poradzić, bo jestem przed spacerem, na spacerze, albo po spacerze..), uświadomiłem sobie rzecz dla mnie dziwną – kiedy podbiega do mnie pies, jakoś tam z Borysiem zaprzyjaźniony, odruchowo głaszczę go po pyszczku lub po pysku, to zależy od wilekości psa..

Czy to jest dziwne? Dla mnie tak. Jeszcze kilka lat temu nie dotknąłbym psiego pyska, bo z przodu pies ma zęby i bałbym się, że mi rękę odgryzie. Ale tak naprawdę to nie byłby strach tylko typowy lęk, bo ja sobie zupełnie tej obawy nie uświadamiałem. Po prostu cofałem rękę.

Ter ...

lukasz-swiecicki
9 stycznia 2022 11:43

9     951    6

Przypowieści z którymi mam trudności czyli ciężkie talenty

Przypowieści z którymi mam trudności czyli ciężkie talenty

 

Zacznę od pieca. Zdziwiłbym się, gdyby akurat to zdziwiło moich Czytelników. Ale za to nie zacznę od Borysia, to już bardziej dziwne.

Doktor Kalinowski, mój psychiatryczny mistrz i pierwszy ordynator, był człowiekiem niezwykłym, ale nie bardzo komunikatywnym. Pamiętam, że pewnego roku wszyscy lekarze mieli wątpliwości co do tego, czy mają przyjść do pracy 2 maja w piątek. No bo tak by wychodziło, że lepiej byłoby nie przyjść…

Nikt jednak nie wiedział jak to ma ostatecznie być. W związku z tym wszyscy cały dzień chodzili za doktorem Kalinowskim i nudzili o tego drugiego maja. A on nic. Patrzył gdzieś w dal pustym wzrokiem i nic. Dopiero podczas odprawy nagle się ożywił:

- Coś państwu powiem.. Mój kolega miał kiedyś teścia- tu ...

lukasz-swiecicki
8 stycznia 2022 12:27

14     1279    10

Nadal Babcia za mna chodzi czyli o trudnych słowach

Nadal chodzi za mną Babcia czyli o trudnych słowach

Na początek zabawna wiadomość, choć może to jest bardziej straszne niż śmieszne, w poprzednim felietonie napisałem, że moja Babcia wymyśliła „mejsfuka” – natychmiast dostałem wiadomość, że to przekroczenie regulaminu!! [Felieton był pierwotnie publikowany na FB].

Oczywiści, że „mejsfuka” wymyślił „Saltzberg” i każdy o tym wie. Mój post nie może więc być promowany… Chyba szkoda komentować, ale sami się w to ładujemy i już niedługo załadujemy się na amen..

Ale nie o takich trudnych słowach jak „mejsfuk” chciałem napisać, tylko o całkiem innych. Babcia nauczyła mnie, co te słowa znaczą i dlaczego znaczą.

Bardzo ważne dla Babci, dla mnie też, słowo – „weredyk”. Wcale nie oznacza osoby wrednej, choć czasem różnica jest niewielka, oznacza n ...

lukasz-swiecicki
7 stycznia 2022 13:14

9     988    7

Babcia za mną chodzi

Babcia za mną chodzi..

 

Za niektórymi ludźmi chodzi wódka. Tak słyszałem. A za mną chodzi Babcia. Też nieźle.

Tak jak zasadniczo każdy człowiek miałem dwie Babcie i dwóch Dziadków. Babcie to Maria Zielińska (z domu Nowinowska) i Hanna Święcicka (z domu Jaroszyńska). Dziadkowie – Alfons Zieliński i Maciej Święcicki.

Babcia Marysia zmarła pierwsza. Miała wówczas lat 60, tyle dokładnie ile ja dziś. Ja miałem wtedy siedem lat. Więc niezbyt wiele pamiętam. Chyba najbardziej to, jak razem gotowaliśmy krupnik. Babcia w dużym garnku, a ja w takim malutkim garnuszku, który od niej dostałem. Byłem zadziwiony! W moim garnuszku wyszło to samo, co u niej! Zupa! To magia. Babcia Marysia była w moim pojęciu bardzo ciepła i wszystko umiała.

Dziadek Maciek zmarł w wieku 58 lat, a ja miałem wtedy 10. P ...

lukasz-swiecicki
6 stycznia 2022 11:45

3     1014    7

Toniemy - a kto?

Toniemy – a kto?

Mija dwa miesiące od kiedy z własnej woli pozbawiliśmy się domu. Kryptonim remont początkowo coś oznaczał, teraz jest tylko zestawieniem sześciu liter bez większego znaczenia. Mam wrażenie, że podobny pomysł mieli Żydzi wychodząc na pustynię za Mojżeszem. Tak na zdrowy rozum mieli jakieś trzy tygodnie drogi (nie jestem w tej dziedzinie fachowcem, nie przysięgnę, może tam było i cztery, a nawet pięć bez kozery). To i tak może być słaby pomysł razem z tym całym bagażem, zawierającym jak się wydaje więcej kobiet i dzieci (przepraszam, to nie ja uważam kobiety i dzieci za bagaż, ale zgaduję, że ci Żydzi mogli tak myśleć, są pewne podstawy, żeby tak zgadywać), niż jedzenia i picia. Jedzenia i picia zabrakło zresztą, jak mi się wydaje, szybciej niż po pięciu tygodniach. No, ...

lukasz-swiecicki
5 stycznia 2022 15:42

12     1149    5

Jeden dzień z życia człowieka lękowego

Zapewne nie tylko Boga cieszy, kiedy człowiek coś planuje. Bo to w ogóle jest śmieszne. Planowaliśmy zakończyć remont, przeprowadzić się, posprzątać a potem miał się urodzić Dziulek, którego nikt jeszcze wówczas nie znał pod tym dźwięcznym imieniem. I tak tez się stało. Ale wszystko tego samego dnia. Tego już nie planowaliśmy.

Pisać nie ma za bardzo kiedy, ale są jakieś bardzo stare teksty, które można przypomnieć. Jakiś czas temu Bartek Ziołkowski prosił o felieton o lęku. No to jest. Niektóre realia są zupełnie nierealne, bo to bardzo stary tekst. Już nie ma co mówić, że nie było epidemii, ale jeszcze do tego było to w zamierzchłych czasach, kiedy paliłem jak smok i piłem kawę jak siekiera (coś mi nie pasuje ta siekiera? Jak młotek?). Teraz takich rzeczy nie robię już wcale, ale mnie ...

lukasz-swiecicki
4 stycznia 2022 15:00

15     1377    8

Cienie wątpliwości w obitym mózgowiu czyli valar morghulis

Cienie wątpliwości w obitym mózgowiu

Czyli valar morghulis valar dohaeris

Felietoniści intymni (przed chwilą wymyśliłem to określenie) prowadzą swoich czytelników po drogach i bezdrożach swojego życia. W Polsce robi to na przykład, z wielkim wdziękiem, Igor Zalewski.

Czy te drogi i bezdroża prawdziwe to rzecz wtórna, ale w każdym razie podmiot liryczny opisuje nam swoich wnuków (to ja, bo Zalewski ma na razie syna, i zdaje się także córkę, o której jednak nigdy nie pisze..), prezentuje guzy na głowie i dzieli się zawartością kanapki. Póki ktoś to czyta, to pewnie dobrze. Tylko skąd autor może wiedzieć, że ktoś czyta? Bo mu czytelnicy mówią? No, nie wiem.

Ja dość często miewam takie rozmowy: „Ale fajnie żeś tym klechom dowalił” – mówi spotkany na korytarzu w Instytucie kolega. Po godzin ...

lukasz-swiecicki
3 stycznia 2022 16:33

11     1146    8

Ważek wartkie wrzenia czyli o zajmowaniu się polityką

Ważek wartkie wrzenia

Każdy felieton trzeba od czegoś zacząć. Według mnie najłatwiej i najsłuszniej od tytułu, a zwłaszcza jeśli się w ogóle nie zna dalszego ciągu. Swój tytuł ukradłem oczywiście od Gerarda Manleya Hopkinsa, piszącego pod wpływem błogosławionego Dunsa Szkota (w tłumaczeniu Barańczaka), sam bym takiego nigdy nie wymyślił (nikt by nie wymyślił poza Barańczakiem..). Teraz muszę go tylko jakoś uzasadnić i będziemy w domu.

To jest druga wersja tego felietonu. Pierwsza była zatytułowana „Słonie i wieża”. Wiedziałem dlaczego, bo cały tekst mi się przyśnił. To znaczy śniło mi się, że czytałem książkę pod takim tytułem, bardzo zniszczoną i zaczytaną, ale bardzo ciekawą. Fragment tej książki był moim felietonem, choć nie byłem autorem książki. Nie mam pojęcia jak to się stało. T ...

lukasz-swiecicki
2 stycznia 2022 10:47

21     1149    4

Postanowienia noworoczne - instrukcja podejmowania. Skuteczna.

Postanowienia (wcale niekoniecznie noworoczne) – skuteczna instrukcja obsługi.

Mój ulubiony bohater, Killgore Trout (moim zdaniem prób tłumaczenia na Pstrąg Zabijucha jest nieudana), dyskutował kiedyś z malarzem abstrakcyjnym (a może nabijał się z niego? Może go nawet trollował – ale tego czasownika nie rozumiem, więc staram się nie używać).

Chodziło o to, że malarz namalował obraz zatytułowany „Kuszenie św. Antoniego”. Była to, chyba zielona?, jednolita płaszczyzna ze złotym prążkiem.

- A czemu tak? - Spytał Trout.

- Bo to jest prążek świadomości (może tam było „tożsamości”, ale dla zasady nie sprawdzę! Zresztą oryginału nie mam w domu, a w tłumaczeniu różnie tam być mogło) świętego. Odpowiedział artysta.

- A gdyby za nim stał karaluch?

- A! To by były dwa prążki. Po prostu drugi byłb ...

lukasz-swiecicki
1 stycznia 2022 10:33

6     1136    6

Marchewki nie biją Cebulek, ale to wcale nie jest kwestia zasad! Felieton Sylwestrowy.

Marchewki nie biją cebulek, ale to nie jest kwestia zasad! Felieton Sylwestrowy.

Znany (mi znany, bo w ogóle to już pewnie niespecjalnie, żadnego wznowienia od lat!!) pisarz sf Robert Sheckley, specjalizujący się zwłaszcza w krótkiej formie, napisał kiedyś opowiadanie zupełnie bez powodu zaliczone do fantastyki, a będące w rzeczywistości rozprawką socjologiczno-psychologiczną.

Sheckley podzielił wszystkich ludzi na naszej planecie na Marchewki i Cebulki. Linia podziału nie ma żadnego związku z byciem grzecznym czy też niegrzecznym, dobrze czy źle wychowanym, silnym czy słabym. Wszystko ujawnia się w drobnych życiowych sytuacjach. Klasycznym przykładem jest dojeżdżanie do zatłoczonego skrzyżowania lewym pasem i wciskanie się w ostatniej chwili na prawo. To nieprawda, że w ten sposób jeż ...

lukasz-swiecicki
31 grudnia 2021 15:41

9     1001    4

Drugie prawo Święcickiego czyli prawo trzeciego dziecka - Olga

Drugie prawo Święcickiego czyli reguła trzeciego dziecka – Olga

Pierwszą wersję tego felietonu napisałem w sierpniu 2017 roku, w noc poprzedzającą słynna huragan, który był przyczyną śmierci harcerzy i zniszczenia wielkich obszarów lasu. Nieświadomi nadchodzącej katastrofy siedzieliśmy z moją trzecią córką w kuchni starego drewnianego domu i pisaliśmy. Ona jakiś swój felieton, a ja swój. Zainspirowany właśnie Nią. Czyli coś jak Japończyk robiący zdjęcie Japończykowi robiący zdjęcie (wybaczcie Japończycy).

Cóż po poecie w czasie marnym? Przeczytałem to u Czapskiego, ale jak to często w przypadku efektownych fraz, autor odsyła do kogoś innego, cytowanego przez jeszcze innego, nawiązującego do tego niby właściwego. Jak widać Józef Czapski był bardzo uczciwym człowiekiem – większość takich ...

lukasz-swiecicki
30 grudnia 2021 12:31

10     1306    6

Czy możemy zapobiegać samobójstwom?

Czy możemy zapobiegać samobójstwom?

 

Szczerze mówiąc wolałbym nie poruszać tego tematu. Nie jest w ogóle zabawny i nie mogę go ozdobić żadnym zdjęciem, bo nie chcę niczego ozdabiać. Zostałem jednak wywołany do odpowiedzi przez Czytelniczkę Silva rerum [chodzi o mój blog – Silva rerum czyli czytane w autobusie]. Poza wszystkim i tak kiedyś musiało do tego dojść.

Pytanie, która zadała mi Czytelniczka brzmiało „Czy możemy, w znaczeniu „mamy prawo”, zapobiegać samobójstwu osoby, która do niego usilnie dąży. Czy to nie jest, innymi słowy, rodzaj uporczywej terapii. Na razie daję odpowiedź na nieco inne pytanie – co według mnie może i powinien robić każdy lekarz. Pytanie zadane przez Czytelniczkę musi jeszcze chwilę poczekać, bo odpowiedź krystalizuje mi się dopiero w głowie.

 

Temat jest n ...

lukasz-swiecicki
29 grudnia 2021 14:55

44     1751    14

Lord Vader polskiej psychiatrii - czy to ja?

Lord Vader polskiej psychiatrii czyli sprostowanie

Ten felieton nawiązuje do tekstu „Obok kogo mogę mieszkać”, opublikowanego tu przeze mnie chyba 24 października, gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć.

Kiedyś pewna osoba, której nie chcę robić reklamy, więc nie wymienię nazwiska, powiedziała publicznie na jakiejś dużej konferencji, że jestem Lordem Vaderem polskiej psychiatrii. Nie obraziłem się oczywiście, bo w ogóle nie jestem obrażalski, a poza tym lepiej być Lordem niż nikim. Mimo to zacząłem się zastanawiać o co tu może chodzić?

 

Lord Vader jest mi znany głównie z dyszenia i rzężenia. I to by pasowało do moich astmatycznych odgłosów. Podejrzewam jednak, że może chodzić o zupełnie co innego! Nie znam się na tym zupełnie, ale chyba Lord Vader był złym człowiekiem. A co to znaczy być ...

lukasz-swiecicki
28 grudnia 2021 13:10

9     1247    8

Mój Tata

Dokładnie sześć lat temu, 27 grudnia 2015, odbył się pogrzeb mojego Taty, Antoniego Święcickiego. Tata Zmarł pięć dni wcześniej. Z pogrzebem trzeba się więc było zmieścić między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem...

Nie pisałem o Tacie, choć mniej więcej rok przed Jego śmiercią poświęciłem Mu cały felieton. O tym, jak leczył mnie z grypy..

Nie napisałem nawet żadnych wspomnień. Choć oczekiwano tego po mnie. Nie jest tak łatwo powiedzieć czemu tak się stało, czy też czemu się nie stało, to znaczy czemu nie pisałem. Z pewnością nie dlatego, że nie było o czym. Nie był mój Tata osobą, obok której mógłbym przejść obojętnie. Z różnych, bardzo różnych, powodów. Może po prostu zbyt dużo chciałbym napisać i zbyt mocno mnie to jakoś jednak boli.

Ze śmiercią mam tak, że zrozumiałem, iż wszyscy umi ...

lukasz-swiecicki
27 grudnia 2021 14:27

4     1090    12

Urlop jako zjawisko spektralne

Urlop jako zjawisko spektralne

Mam wrażenie i przekonanie, że większość ludzi uważa urlopy za zjawiska typu fazowego. To znaczy, że albo się jest na urlopie, albo się na nim nie jest. Ponieważ w najbliższych dniach bardzo wielu osobom będzie się wydawało, że są na urlopie (w tym wypadku chodzi o ferie zimowe), chciałbym te osoby z tego błędnego przekonania jak najprędzej wyprowadzić.

 

Zarówno z punktu widzenia fizycznego (mam na myśli fizykę jako pilosophia naturalis, a nawet principia mathematica), jak i socjologicznego, czy też psychologicznego (że o psychiatrycznym nie wspomnę) urlop nie jest zjawiskiem fazowym czy też zero-jedynkowym, lecz w pełni rozwiniętym zjawiskiem spektralnym. Wyjaśniam:

 

Pippi Langstrumpf (mniej znana jako Fizia Pończoszanka – a szkoda, bo przepiękne tłuma ...

lukasz-swiecicki
26 grudnia 2021 11:32

9     936    8

 Poprzednia  Strona 26 na 30.    Następna