-

lukasz-swiecicki

Ja ciebie wyleczę powiedział Miś - interpretacja psychiatryczna

Ja ciebie wyleczę powiedział Miś - interpretacja psychiatryczna.

 

Od czasu kiedy zacząłem nagrywać podcasty (bo zacząłem!) czyli od około 3 dni, zorientowałem się, że moje felietony są nieco enigmatyczne. To znaczy, że jeśli odczytam felieton to zajmie to około 5 minut, ale jak próbuję to samo przekazać ustnie to wtedy 20 minut. Czyli 15 minut Czytelnicy muszą się domyśleć sami. No cóż… Chwała Wam, ale może spróbuję trochę bardziej po kolei.

„Ja ciebie wyleczę powiedział Miś” to tytuł książki (ktoś by powiedział „książeczki”, ale to jest książka, wierzcie mi na słowo) napisanej przez nieżyjącego już Ślązaka (narodowości niemieckiej) pana Janoscha. Janosch jest najbardziej znany z książki „Jaka cudowna jest Panama”.

„Panama” to jednak tylko pierwsza z cyklu chyba około 20 (po polsku wyszło pewnie z 15) książek o Misiu i Tygrysku. Nie „o przygodach” Misia i Tygryska tylko właśnie o Misiu i Tygrysku. Bo z pewnością nie chodzi tu o jakieś tam przygody. Janosch jest wytrawnym specjalistą od psychologii i filozofem-praktykiem. A Miś i Tygrysek to po prostu Kubuś Fatalista i jego Pan. Tak mniej więcej.

W kolejnych tomach Janosch coraz wyraźniej i dokładniej nakreślał sylwetki psychologiczno-filozoficzne Misia i Tygryska.

Mam taką intuicję psychiatryczną, że to raczej Tygrysek jest alter ego autora. Co więcej, mam przeczucie, również nie poparte żadnym mocnym dowodem, że Tygrysek jest dość wyraźnie dwubiegunowy, chyba na poziomie chorobowym. Myślę, że taki też był Janosch. Poza tym chyba ktoś tu miał problemy z substancjami psychoaktywnymi (w książkach występują one pod kryptonimem „gęsie winko”. Nie wiem czy Janosch, bo niby skąd mam wiedzieć, ale Tygrysek wyraźnie miał. Czyli stąd się wzięła ta książka w felietonie.

A skąd podejrzenie, że należy ją (można w każdym razie na pewno) analizować pod kątem psychiatrycznym? To też moja intuicja, ale już mocna, oparta na poszlakach z książki.

Po pierwsze - choroba Tygryska zaczęła się nagle. Nic nie wiemy o tym, żeby coś się wydarzyło, żeby przedtem miał objawy, albo żeby się uderzył, zaraził, zjadł coś trującego.

Po drugie - choroba Tygryska przejawiała się przede wszystkim tym, że Tygrysek nie miał siły. Położył się i nie mógł się ruszać.

Po trzecie - najbardziej pomogła Tygryskowi postawa Misia. A była to postawa w pełni współczująca, nie zadająca pytań, w pełni akceptująca i opiekuńcza.

Wydawało by się może, że są także w książce fragmenty nie wskazujące na zaburzenia psychiczne Tygryska. Otóż Tygrysek każe się zabandażować. Miś bandażuję go w całości i to Tygryskowi pomaga.

Bandażowanie jednak tylko pozornie przemawia za brakiem podłoża psychicznego. Nie ma żadnego sensownego powodu somatycznego, żeby bandażować Tygryska. Nie ma krwi, nie ma złamań, nie ma nawet zwichnięć. Zabandażowanie całego ciała jest symboliczne. Mówi, że jednej strony, że Miś nie ma żadnych wątpliwości co do choroby przyjaciela, a z drugiej strony jest znakiem dla wszystkich odwiedzających (np. słynnej Gąski, chyba meliniary?, która oczywiście zjawia się z gęsim winkiem!), że mają do czynienia z prawdziwie prawdziwym chorym, a nie jakimś tam chorym z urojenia czy innym tam Arganem (Argan to był „chory z urojenia”, tak dla przypomnienia). Zresztą najlepszy dowód na to, że bandażowanie było symboliczne to fakt, że jeszcze przed pójściem do szpitala bandaże zostały usunięte (na str. 21 czytamy „następnego dnia Tygrysek poczuł się jeszcze troszkę lepiej, tak że można mu było zdjąć bandaże”).

Ale według mnie najlepsza jest scena, w której Miś, w ramach swojego planu leczenia, proponuje Tygryskowi, że ugotuje dla niego jego ulubioną potrawę i pyta Tygryska co to za potrawa.

Tu dygresja - Miś i Tygrysek mieszkają ze sobą już od dawna, Tygrysek wiele razy mówił jaka jest jego ulubiona potrawa. Nawet Jańcia, która w tej książce nie występuje, ale bardzo ją lubi, wie jaka jest ulubiona potrawa Tygryska.

A jest to „pstrąg w sosie migdałowym z kartofelkami i grzankami”. Lub w drugim rozdaniu „makaron jajeczny z sosem migdałowymi grzankami”. Jednak Miś nie jest gotowy na zrobienie żadnej z tych potrawa, co więcej twierdzi, że nie ma do tego składników.

Jest to dziwna informacja, bo z wielu innych odcinków wynika wyraźnie, że Miś niemal codziennie chodzi na ryby, a panowie mieszkają nad rzeką. Może w tej rzece nie ma pstrągów - zauważy ktoś, pozornie przytomnie. Ale jak to nie ma, odpowiadamy zdecydowanie, w takim razie skąd Tygrysek wziął wspomnienie o pstrągu? No bo przecież takie najwyraźniej ma!! A Tygrysek może by i zmyślał, tylko że nie bardzo umie i dobrze to wiemy znając inne odcinki.

W tym momencie następuje kulminacyjny moment tej książki (moim zdaniem przynajmniej).

  • Powiedz wreszcie ROSOŁEK! - mówi Miś.

Tygrysek mówi rosołek i Miś robi mu rosołek (nawiasem mówiąc z kartofelkami (??), co wyraźnie wskazuje na to, że musimy być w Niemczech, bo w Polsce za rosołek z kartofelkami Miś smażyłby się w piekle jak pstrąg w sosie migdałowym..).

O co tu w ogóle chodzi i czemu to kluczowy moment tej historii??

Otóż do tej pory Miś spełniał wszystkie zachcianki Tygryska. Był cały dla niego. Po prostu występował w jego grze. Ale przyszedł moment kiedy (psycho)terapeuta Miś musiał wszystko odwrócić. O tego momentu nie jest już tak, jakby tego chciał Tygrysek. Nie ma pstrąga (choć dokoła pełno pstrągów - będą je podawali Tygryskowi, a i Misiowi też, w słynnym Szpitalu dla Zwierząt prowadzonym przez doktora Żabiego Skrzeka!). Jest rosołek.

I tak się zaczyna zdrowienie. Od momentu kiedy Tygrysek uświadomi sobie, że choć Miś jest całkowicie opiekuńczy, w pełni rozumiejący i wyłącznie współczujący, to jednak czasem trzeba zjeść rosołek i już.

Jeśli odczuwacie jakieś problemy z prążkiem, bo taka ostatecznie diagnoza padła z ust dr Żabiego Skrzeka (z którym oczywiście trochę się utożsamiam!), to pamiętajcie o tym, żeby w porę i z przekonaniem powiedzieć „ROSOŁEK”.

Możecie się też upierać przy pstrągach, ale wówczas niech Bóg ma Was w swojej opiece. Na wszystko ostatecznie nawet dobry terapeuta i psychiatra nie pomoże.

Nie wyczerpałem oczywiście wszystkich wątków zawartych w tej niezwykle mądrej książce. Jestem całkowicie pewien, że można napisać pracę doktorską biorąc za materiał źródłowy „Ja ciebie wyleczę powiedział Miś”. I mówię to ze śmiertelną powagą!!! Jakem profesor Święcicki, dwojga imion Łukasz Mikołaj. Nie chcę Was jednak zanudzać, a przede wszystkim odbierać Wam wielkiej radości, która na Was spłynie po przeczytaniu tego utworu. Jest on nadal do dostania choćby w księgarni Dwie Siostry w Al. 3 Maja w Warszawie. Albo po prostu przez internet.

Póki co powiedzcie sobie ROSOŁEK. I tego się trzymajcie.



tagi: choroba  pstrąg  rosołek  

lukasz-swiecicki
5 października 2025 18:37
8     590    7 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

chlor @lukasz-swiecicki
5 października 2025 19:25

Taki znalazłem komentarz na Lubimy Czytać :"Chorowanie po polsku w pigułce. Boli cię łapa? zoperujemy ci co innego! I nakarmimy rosołem, bo niczego innego nie mamy".

 

zaloguj się by móc komentować

lukasz-swiecicki @chlor 5 października 2025 19:25
5 października 2025 21:33

Bardzo nietrafiony. Ktoś nieuważnie czytał. Jeśli w ogóle.. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @lukasz-swiecicki
5 października 2025 21:41

Warzenie rosołka ?

z ziemniaczkami, oby tylko nie zdębiały.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zenekkw @lukasz-swiecicki
6 października 2025 08:00

Jeśli chodzi o rosołek z kartofelkami, to podano mi taki do zjrdzenia na Kurpiach. Smaczny był.

Tak sobie teraz skojarzyłem, że Kurpie leżą blisko byłych Prus, więc jednak Niemcy proszę pana! 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Traube 6 października 2025 09:47
6 października 2025 10:04

Tak, Janosch żyje w najlepsze. Jest półanalfabetą, ale trafił w dobry moment ze swoimi książkami i sprzedają się one świetnie

zaloguj się by móc komentować

Perseidy @lukasz-swiecicki
6 października 2025 12:02

Czy znane są panu książki kanadyjskiego lekarza rozinnego Gabora Mate o powiązaniu chorób (również psychicznych) i wszelkich uzależnień z traumami przeżytymi w dzieciństwie, a nawet w okresie prenatalnym?

zaloguj się by móc komentować

lukasz-swiecicki @Traube 6 października 2025 09:47
6 października 2025 15:54

Ach! Możliwe. Niech żyje jak najłużej. 

zaloguj się by móc komentować

lukasz-swiecicki @Perseidy 6 października 2025 12:02
6 października 2025 15:55

Akurat te nie, ale sama koncepcja nie jest niczym szczególnym. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować