Druga wizyta u tureckiego balwierza
Druga wizyta u tureckiego balwierza
Jakiś czas temu byłem z wizytą u tureckiego balwierza. Może pamiętacie? Zostałem wówczas zapytany „czy lubi włosia ucha?”. Udzieliłem prawidłowej, według mnie, odpowiedzi i włosia zostało usunięte. Ale minął czas, pojawiły się w tym względzie pewne odchylenia i dlatego ponownie pojawiłem się u balwierza, reklamującego się, jeśli dobrze zrozumiałem, jako „mistrz brzytwy”.
Nie musiałem wymyślać o czym będziemy rozmawiać. Tureccy balwierze (uogólniam na podstawie jednego przykładu!) sami mają plan. A plan był dziwnie na czasie - o systemie opieki zdrowotnej.
— Polska szpeta nie jest okej.. Rozumi?
— Nie do końca. Co nie jest ok w Polsce?
— Szpetall!
— Acha, szpital?
— No, on. W Polska prywatna i szpetal nie prywatna. Nie jest to okej.
— Że nie mamy oddzielonego systemu opieki zdrowotnej?
— W Turcja prywatny system docięty.
— Bardzo docięty? Tak do końca? Że w pień docięty? - próbowałem się dowiedzieć.
— Bardziej grube docięty, tluste docięty…
— Nie rozumi ja - trochę zacząłem głupieć, więc mi się rzuciło na mowę…
— Ciekaj, ciekaj… Wytlumaci.. Docięty, prefesury tłuste.
— Aaaaa!!! Że w Turcji prywatną opieką zdrowotną zajmują się tylko docenci i tłuści profesorowie!!!
— No, no - ony, te. Prefesury. Tak lepiej jest. Szpetal lepsia wtedy. Dobla, dobla on szpetal.
To żeśmy się dogadali. Chyba. Ale balwierz miał jeszcze dalej idące plany.
— Polska mnie podoba się. Prawo pobitu czekam, jest okej, ciekam… Ciekam miesiąc - jest okej, dwa miesiące - okej. Trzy miesiące - nie tak mocno okej…
— A Pan ile czasu czeka?
— Sześć miesiąca nie baldzo okej. Baldzo nie baldzo. Urząd kiepska i nie pracuje dobrze. Może wcale?
— No i co Pan zamierza dalej robić?
— Egzamin z język chiba zdam? Jak myśli? Rozumi? Trudna język ale zdam raciej i okej. Na stale zostanę. Nie czarna człowiek, nie Azja człowiek, tylko Turcja - my bracia i sustry.
— Susły??
— Nie, te obok bracia!
— A, siostry?
- No, sustry. Trudna język.
To mnie się zdaje, że powinien zdać bez trudu. I tłuste docenty niech się zajmą. Będzie okej. Tylko trochę nie bardzo. Ale poza tym powinno być w porządku.
Ja się wcale nie śmieję z tureckiego balwierza. Mój turecki jest znacznie gorszy niż jego polski. Raczej doceniam odwagę mówienia o trudnych sprawach w języku, którego się nie zna. Ja bym nie dał rady, nie ma co mówić.
tagi:
|
lukasz-swiecicki |
| 19 czerwca 2026 22:09 |
Komentarze:
|
|
Ogrodnik @lukasz-swiecicki |
| 20 czerwca 2026 22:25 |
Supel: "bardzo nie baldzo". Nie uwierzę aby tak mówił pan Turek.
Jako pisarz musi Pan być jednocześnie twórcą i tworzywem!?
|
lukasz-swiecicki @Ogrodnik 20 czerwca 2026 22:25 |
| 21 czerwca 2026 21:28 |
To akurat są lietrówki komputerowe a nie żaden Turek. Komputer wszystko poprawia i nie wszystko się udaje odkręcić. To był na pewno Turek, bo mówił że Turek. I nie wyglądał jak Senegalczyk zresztą.
|
|
Ogrodnik @lukasz-swiecicki |
| 22 czerwca 2026 23:07 |
Panie Profesorze.
Utrecht. Lato. Dzielnica muzułmańska. Zamawiamy z małżonką kapuczino na zewnatrz plus ciastko.
Spacer. Obserwujemy.
Nagle całą przestrzeń wypełnia śpiew mezuina.
Ja chwytam za kamerę, najeżdżam na meczet, schodzę niżej; kobieta w jedwabiu na rowerze, warzywa na straganie. Nagle ktoś mnie szturcha i mówi "no filmo".
I to był mój pan Turek.
(Mam jeszcze paru na wszelki wypadek.)