Czy my jesteśmy naprawdę elastyczni?
Czy my jesteśmy naprawdę elastyczni?
Czytam pomału i z uwagą książkę „Kudłata nauka”. Bardzo ciekawa książka została napisana przez fizyka z Cambridge (pana Durraniego) i, niech już będzie, zoolożkę z Oksfordu (panią Kalaugher). Wolałbym formę „panią zoolog”, ale to zupełnie nie o tym felieton i może (na razie) okażę się choć trochę elastyczny…
Książka jest całkiem nowiutka, to znaczy wydana pięć lat temu po polsku (a w oryginale to nawet sześć lat temu). To znak niechybny, że na swojej półeczce z książkami „koniecznie do przeczytania” doszedłem już do 2017!! Brawo dla mnie. Nie poddaję się. „Kudłatą naukę” dostałem od mojej córki Anieli i od razu wiedziałem, że trzeba to przeczytać. Tylko nie miałem kiedy. Ale przyszła kolejka.
Nie będę streszczał, to broń Boże, ale coś tam muszę zdradzić. Książka traktuje, w największym możliwym skrócie, o różnych zwyczajach i niezwykłych możliwościach zwierząt. Te zwyczaje i możliwości są pokazane od kuchni czyli autorzy tłumaczą jakie elementarne zasady fizyczne stoją za takimi i innymi możliwościami.
Można się dowiedzieć jak produkują prąd elektryczne węgorze (chyba swoją drogą można by przy ich pomocy prowadzić leczenie elektrowstrząsami!!, gdzieś czytałem, że tak rzeczywiście było, ale autor nie poparł tego przekonania żadnym dowodem) i jak znajdują drogę do celu pszczoły miododajne. Albo dlaczego samce węży udają samice (po to, żeby inne węże przytulały się do nich i pomogły się ogrzać!!! Serio!).
To wszystko jest niesamowicie ciekawe i oparte na zupełnie nowych badaniach. Podejrzewam, że to pan Durrani z właściwą fizykom (a chyba w mniejszym stopniu zoologom i zoolożkom - coś mnie prześladuje ten feminizm) determinacją upiera się przy dokładnym opisie metodologii różnych ciekawych eksperymentów (bo to jest ambitna książka, a nie jakieś bajeczki!). Ale mnie zainteresował inny aspekt sprawy.
Przeczytałem rozdział o mrówkach. Autorzy zastanawiają się w jaki sposób mrówki trafiają z powrotem do mrowiska (bo idąc do pokarmu miały wskazówki zwiadowców). Okazuje się, że mrówki liczą kroki!!! To zostało niezwykle elegancko wykazane - badacze (nie autorzy książki tylko zupełnie inni badacze mrówek, żeby było jasne) przylepiali mrówkom do nóżek małe szczudełka (tak! Naprawdę!). Mrówki na szczudłach robiły dłuższe kroki i teraz już nie trafiały do mrowiska. Myliły się dokładnie o taki odcinek drogi, jaki wynikał z różnicy długości między „starym” a „nowym” krokiem.
Druga historia, która dała mi dużo do myślenia to historia kukułek kreskowanych. To taki szczególny gatunek kukułek żyjący w Japonii. Kukułki te, oprócz jaskrawych gardeł (bijących na głowę swoim wyglądem gardła biednych piskląt modraczka, którym mała kukułka zabiera najpierw jedzenie, a potem życie) mają jeszcze jaskrawożółte pasy pod skrzydłami.
Kiedy taka kukułka (chciałoby się powiedzieć „kukułeczka’, ale trochę zgrozą ona napełnia..) macha skrzydłami przybranym rodzicom wydaje się, że mają do wykarmienia trzy dzióbki. Jeden prawdziwy i dwa falsyfikaty pod skrzydłami. Rodzice pakują jedzenie nie tylko do nienasyconego pyska, ale także pod pachy kukułki. Wszystko jest dla niej. Reszta - zdychać!
Bardzo to wszystko przemyślne i wymyślne (takich historii jest w tej książce o wiele więcej!). Nie sposób oczywiście nie pomyśleć, że jeśli to wszystko się zrobiło ewolucyjnie i zupełnie „samo” to w takim razie Ziemia musi być o wiele starsza niż nam się wydaje, bo trzeba by jakiegoś ogromnego czasu, aby te wszystkie gry i zabawy tak sobie powstały. Jednak z drugiej strony, jeśli stoi za tym Bóg (ja jestem o tym całkowicie przekonany), to jednak ma ten Bóg niezwykle dziwne poczucie humoru. A poza tym musi to być Bóg kochający chrząszcze, bo, jak się dowiedziałem z innej książki przyrodniczej Dave’a Goulsona, chrząszczy jest na Ziemi coś koło 20 tysięcy gatunków!!! Po co tyle? Kocha je jak nic.
Ale nie to mnie najbardziej zastanowiło. Wiem, że Bóg jest i nie potrzebuję do tego termitów, żeby mi mówiły swoim poskrzypywaniem drewnianym. Pomyślałem sobie jednak, że jak na tak mądre to te zwierzęta są strasznie głupie.
Mrówki liczą kroki? To fajnie, ale czemu nie biorą pod uwagę szczudeł! Kukułki mają paski pod skrzydłami - ale czemu te biedne modraczki nie zauważają tak durnego podstępu? To przecież po prostu głupie.
Pomyślałem o moim kochanym i mądrym bez wątpienia Borysiu. Ostatnio nauczył się nowej sztuczki (no trochę ja go nauczyłem), choć to stary pies. Nie chodzi jednak o starość tylko o motywację. Jestem tego najlepszym dowodem - nauczyłem się pisać felietony, bo chciałem się z Wami porozumiewać!
W każdym razie Borys nauczył się, że jeśli przyniesie do mnie (w odpowiedni sposób) swoją specjalną piłeczkę, to ja mu do dziurek w tej piłeczce powkładam smaczki i będzie mógł sobie wyjadać. Wszystko świetnie, tylko Boryś nie do końca pojął ideę piłeczki specjalnej. Doszedł sobie mianowicie do wniosku, że może mi przynieść każdy okrągły przedmiot przypominający jego piłeczkę. Ale bez dziurek! Nie mam w co włożyć smaczków i jest rozczarowanko… Nieprawdaż?
Na końcu tej drogi myślowej pomyślałem więc o sobie i o innych ludziach.
My czujemy jeśli ktoś nam przyczepi szczudła. Prawda?
My widzimy, że ktoś nas oszukuje kreskami pod skrzydełkami. Nie jest tak?
My odróżniamy piłeczki z dziurkami. Nie da się ukryć?
W tym miejscu zadumałem się zupełnie poważnie. A jeśli to nie żadna elastyczność nas wyróżnia, tylko zwykła liczba bodźców? To znaczy, że widzimy szczudła, ale gdyby ktoś przykleił nam coś więcej to już nie zobaczymy… Nie nabieramy się na kreski pod skrzydłami, ale jeśli ktoś to nazwie „programem naszej partii” to już owszem - nabierzemy do dzioba much i dalej jazda go karmić. Nasze piłeczki muszą mieć fajniejsze dziurki, ale to zawsze jednak dziurki i piłeczki..
Czy może się mylę i nie jest tak wcale?
Pan Bóg był „bardzo” zadowolony z nas konkretnie. Inne stworzone przez Niego rzeczy po prostu mu się podobały. A my bardzo!
Bo jesteśmy naprawdę elastyczni? Wy może tak, ale czy ja?
tagi:
|
lukasz-swiecicki |
| 1 sierpnia 2025 16:55 |
Komentarze:
|
chlor @lukasz-swiecicki |
| 1 sierpnia 2025 17:25 |
Liczenie kroków nic nie daje, trzeba wiedzieć w którym kierunku je stawiać.
|
|
MarekBielany @chlor 1 sierpnia 2025 19:25 |
| 1 sierpnia 2025 19:23 |
To nie tak. A może tak, że liczenia i kierunków trzeba się nauczyć, lub nabyć ?
|
lukasz-swiecicki @chlor 1 sierpnia 2025 19:25 |
| 1 sierpnia 2025 19:53 |
Nie, one kierunek znają ze spolaryzowanego światła, a potem sobie liczą kroki.
|
|
MarekBielany @lukasz-swiecicki |
| 3 sierpnia 2025 20:48 |
skądś się dowiedziały o spoloryzowanym.