Babcia za mną chodzi. A właściwie to Babcie i Dziadkowie chodzą.
Babcia za mną chodzi.. A właściwie to Babcie i Dziadkowie chodzą za mną.
Jutro jest Wszystkich Świętych czyli imieniny Wszystkich Ludzi. Ale jeszcze nie wspominamy. No, ale potem będą Zaduszki i to już można. To ja może od razu. Zwłaszcza, że dziś lub jutro byłyby Babci 110 urodziny. Zawsze to strasznie plątała, więc sam już nie wiem.
Za niektórymi ludźmi chodzi wódka. Tak w każdym razie słyszałem. A za mną chodzi Babcia. Też nieźle.
Tak jak zasadniczo każdy człowiek miałem dwie Babcie i dwóch Dziadków. Babcie to Maria Zielińska (z domu Nowinowska) i Hanna Święcicka (z domu Jaroszyńska). Dziadkowie – Alfons Zieliński i Maciej Święcicki.
Babcia Marysia zmarła pierwsza. Miała wówczas lat 60, czyli mniej niż ja ja dziś. Ja miałem wtedy siedem lat. Więc niezbyt wiele pamiętam. Chyba najbardziej to, jak razem gotowaliśmy krupnik.
Babcia gotowała w dużym garnku, a ja w takim malutkim garnuszku, który od niej dostałem. Byłem zadziwiony! W moim garnuszku wyszło to samo, co u niej! Zupa! To magia.
Babcia Marysia była w moim pojęciu bardzo ciepła i wszystko umiała. Po śmierci pokazywała się mojej Mamie, i to na jawie. Była chyba do tego zdolna. Była trochę Czarodziejką, tak o Niej często myślę..
Dziadek Maciek zmarł w wieku 58 lat (czyli już jest ode mnie 5 lat młodszy, bo po śmierci licznik przestaje biec) , a ja miałem wtedy 10. Pamiętam z nim rozmowy naukowe i historyczne. Powiedział mi w tajemnicy kto zabił Polaków w Katyniu, ale prosił, żebym tego nikomu nie mówił, no więc nie powiem.
Narysował mi też na piasku żmiję, żebym wiedział czym się różni od zaskrońca. Dziadek był mądry i w ogóle wielki. Był profesorem prawa i to miało swoją wagę.
Dziadek Alfons zmarł w wieku 79 lat, a ja miałem wtedy 26.
Jest mi bardzo wstyd, bo nie byłem na Jego pogrzebie i nie pamiętam powodu co gorsza. Byłem wówczas młodym ojcem trojga córek i bardzo młodym lekarzem. Ale teraz wiem, że mnie to nie tłumaczy.
Dziadek był rolnikiem i prezesem mleczarni. Zdaniem mojej Mamy – głównie prezesem.
Był aresztowany w 1956 i został uwolniony z więzienia przez manifestantów w Poznaniu. A potem zaraz się ponownie zgłosił i poprosił o zaświadczenie, ze się zgłosił. Na pewno tak było, bo widziałem to zaświadczenie.. Ciekawe, takich rzeczy się potem nigdy nie pamięta. Ale to takie były czasy, że strach było po prostu wyjść z więzienia..
Pamiętam Dziadka Alfonsa jak istnego prezesa PSL – na Dworcu Głównym (jeszcze nie było Centralnego!) w Warszawie. Przyjechał na Boże Narodzenie do córki (w sensie do mojej Mamy!). W dużym kożuchu, w butach z cholewami, z wąsem. Po prostu gość. Ale dla mnie był daleki, raczej postać komiksowa niż żywy człowiek. Nie rozumiałem o co z nim chodzi.
No, ale za mną to akurat chodzi Babcia Hania i trudno się temu szczególnie dziwić – mieszkałem z nią przez ponad 20 lat, a kiedy zmarła miałem lat 45 i napisaną habilitację.
„Nie byłem już w Kansas” – jakby powiedziała Dorotka z Krainy Oz (moja Mama ma na imię Dorota, więc mi do tej postaci blisko).
Acha – Babcia miała wówczas 93. Jej mama, czyli moja prababcia Halina żyła 100, jej starsza siostra Bronka (imię zakonne Klara) – również 100. Ale Babcia nie dbała o zdrowie i przez nieuwagę dożyła jedynie do 93… Dalej mi do Niej brakuje 30 lat!! Trochę to pocieszające.
Oprócz zdrowia nie dbała także Babcia o wiele innych rzeczy, a w szczególności nie dbała o to, co niej myślą i mówią zwykli filistrzy. Olewała to.
Kiedyś wykąpała się nago w fontannie na Cytadeli i została zatrzymana przez straż miejską. Rodzina czyniła jej niejakie wyrzuty, na co Babcia odpowiedziała z cały spokojem „A niech się wstydzi ten, kto widzi. Jakbym sobie majtki pomoczyła to niby w co bym się przebrała?”. Jasne?
Babcia była pisarką (i psychologiem dziecięcym). Na swój użytek wymyśliła internet i media społecznościowe w czasach, kiedy jeszcze w ogóle nie było komputerów. Pisała na maszynie wszystko jak leci, a potem cięła kartki na kawałki i te kawałki sklejała w wielką rolę, którą odnosiła do wydawnictwa i mówiła, że nic ją nie obchodzi co z tym zrobią. No to jak to nie był edytor tekstów, to nie wiem jak to nazwać!
A media społecznościowe? Ciągle rozsyłała nam wszystkim w rodzinie kawałki swoich tekstów i oczekiwała lajków i komentarzy. A także udostępnień.
No to co to było jak nie „majsfuk” (nie można pisać słowa na „f”, bo wyrzuci felieton..)? Babcia byłaby całkowicie zachwycona moim blogiem.
Robię absolutnie i dokładnie to, co Ona chciała zawsze robić. Wręcz czuję jaka Ona jest szczęśliwa z tych moich historyjek.. Pewnie dlatego tak za mną chodzi.
Mam niezwykle dużo do powiedzenia o Babci, ale wiem, że już jesteśmy na trzeciej stronie i internet nam się pali pod nogami. Do tego momentu czyta już tylko Bry Dzia (która jest kuzynką mojej Żony, więc trochę się to nie liczy – pozdrawiam Brygido!!), i może też pani Basia, która moimi tekstami usypia dzieci… Reszta czytała tylko nagłówek.
Może więc skończę ten odcinek. Miałem pisać o całkiem innym aspekcie – jak Babcia uczyła mnie trudnych słów? Ale to już może jutro lub jakoś w następnych dniach.
A na zdjęciach moje Babcie i moi Dziadkowie jako pary. Tyle, że Dziadkowie Zielińscy na osobnych zdjęciach – bo takie miałem, a Święciccy na ławeczce. Babcia Hania w bardzo charakterystycznej dla siebie pozie. I zgrabna nóżka, trzeba przyznać.
Nie umiem tu dodać zdjęć - są na moim FB, tam odsyłam.
tagi: wspomnienia dziadkowie babcie
|
lukasz-swiecicki |
| 31 października 2024 10:34 |
Komentarze:
|
BTWSelena @lukasz-swiecicki |
| 31 października 2024 11:02 |
To ja też może od razu.
"Podzielanie się historiami i wspomnieniami o zmarłych to sposób na zachowanie ich pamięci i historii życia. To dzięki takim opowieściom i anegdotom ich życie pozostaje w naszych sercach i umysłach. To okazja do podziękowania za chwile radości, miłości i inspiracji, jakie dawali nam podczas swojego życia. ".
Ten felieton jest pięknym wspomnieniem .Znajdę kącik w moich modlitwach za ich dusze i zapalę światełko.
|
Perseidy @lukasz-swiecicki |
| 31 października 2024 16:15 |
"Osiołek Łukaszka" - nigdy nie zapomnę cudownej książki autorstwa pańskiej Babci Hanny. Jakież było moje zdumienie, kiedy odkryłam tu na stronie SN, że to Pan jest tym Łukaszkiem!
Dziękuję za te wspomnienia
|
lukasz-swiecicki @Perseidy 31 października 2024 17:15 |
| 31 października 2024 17:16 |
Razem z Babcią napisaliśmy potem "Twoje zdanie Łukaszu". Nie wiem czy to jest dobra książka, bo nie mam odwagi jej teraz, po latach, przeczytać. Ale z pewnością Babcia mi zapłaciła za udział i to całkiem hojnie!