Fanse, spikacz?
Rozmowy z ekspertem czyli fanse, spikacz?
Część bodaj czy nie trzydziesta…
Przez cały dzień zajmowaliśmy się dziś Mirką i Jurkiem. Jurek jest aktualnie moim najmłodszym wnukiem i skończył właśnie 3 lata. Zna mnóstwo słów i w ogóle niesamowicie jest rozwinięty w tej sferze życia, której granice nakreślają właśnie słowa.
Bawiliśmy się w taki rodzaj gry RPG (role playing game). Punktem wyjściowym była rodzina Ziemniaków, składająca się ze starych i skiełkowanych bulw ziemniaczanych. Historia, jak to zwykle u nas bywa (wszyscy troje mamy lekkiego świra na punkcie wymyślania fabuł) szybko się skomplikowała. Ziemniaki miały dwa psy (były to moje nosorożce z tych malutkich), w naszej grze to były jamniki. Jeden z jamników (potem się okazało, że samiec, co nie ma żadnego znaczenia ani dla naszej gry - chyba - ani dla tej historii) pogryzł Panią Paprykę, zamężną z piegowatym Bananem. Wszystko jedno. Nieważne. Fragmenty tej historii były w moich postach, a całej historii i tak się nie da opowiedzieć.
W każdym razie, w pewnym momencie rozwoju akcji, a akcja była już solidnie rozwinięta i Mirka była właśnie właścicielką chińskiej restauracji w Nowym Jorku i podawała mi śledzia anchois obturlanego w anyżu i pestkach dyni (pod nazwą „pikantny kociołek syczuański”), Jurek zaczął mówić językami…
Jurek tak ma, że jak odjedzie to zaczyna mówić w innym języku, częściowo (to znaczy - mówi częściowo, bo język to jest całkiem inny, tylko on nim nie mówi cały czas, tylko takie wtrącenia). W każdym razie do swoich zdań zaczął Jurek włączać frazę „fanse, spikacz?”. Fanse było raczej czasownikiem, moim zdaniem, a spikacz to był rzeczownik. Możliwe, a w każdym razie niewykluczone, że to znaczyło „rozumiesz dziadku?”, bo on mówił „fanse spikacz” w tych miejscach (chyba??), gdzie przedtem mówił „rozumiesz, dziadku?”. Przez jakiś czas nie pytałem co to znaczy, bo wiem co to znaczy spytać Jurka o słowa, ale potem nie wytrzymałem i powiedziałem:
— Jurek, a co to znaczy „fanse spikacz”?
Jurek spojrzał na mnie chytrze i zamiast odpowiedzieć zapytał:
— A jak się dziewczyna różni od chłopaka? - tak właśnie to sformułował - że „jak” a nie „czym”.
— No, to jasne - chłopak ma siusiaka - odpowiedziałem od razu.
Jurek zamyślił się na chwilę.
— Eee, to raczej nie. Bo jakby się wtedy chłopak różnił od chłopaka, jak oni obaj mają siusiaki? A się różni przecież ten chłopak…
Przyznam, że szczęka mi opadła.
Fanse, spikacz?
tagi:
|
lukasz-swiecicki |
| 12 maja 2026 14:57 |