-

lukasz-swiecicki

Wigilia w zeszłym roku

Wigilia Bożego Narodzenia - kolejna część Wnuczyliady

 

Wigilia Bożego Narodzenia jest już za miesiąc, więc trzeba zaczynać. To jest tekst z zeszłego roku. Kto nie ma otępienia to pamięta. Ja już nic nie pamiętałem i właśnie sobie przypomniałem..

 

Myślę, że większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że takie Święta to nie jest prosta sprawa.

Mam na myśli wszystkie te przygotowania, sprzątania, gotowania i sadzanie wszystkich przy stole na miejscach, które i tak zaraz opuszczą, pomylą itd.

Już sam problem tego, kto w tym roku jest barszcz z uszkami, kto z fasolką, a kto z kapuśniaczkami (nie licząc nawet tego, że pojawią się z pewnością osoby, które będą wołać „z wszystkim!!”, a z drugiej strony odpowiedzą im głosy „bez niczego!” - jak w sejmie!!) i wreszcie kto po prostu wylał już barszcz na babci przedostatni biały obrus, może przerosnąć niejednego śmiałka.

A przecież to dalece nie wszystko!!!

Bo są jeszcze Wnuki (w tym są oczywiście też Wnuczki, w tym roku już bardzo obecne!), którym trzeba przekazać… No właśnie co im trzeba tak naprawdę przekazać i kto ma to właściwie zrobić?

Wydaje mi się, że w tym momencie nie trzeba im przekazywać wiary. Bo to nie ta okazja. A może po prostu nie do końca o to chodzi.

Trzeba im przekazać po co my właściwie to wszystko robimy?

Jaki jest sens jedzenia karpia w galarecie, którego to karpia nikt a nikt (oprócz Dziadka! No i Pradziadka, który już niestety nie żyje) nie lubi, czemu jemy kolację o 16, skoro wcale nie było obiadu, dlaczego najpierw muszą być kolędy, a dopiero potem prezenty, a nie na przykład na odwrót - żeby najpierw były prezenty, a potem żeby było jeszcze trochę prezentów no i już. Czemu?

Kto ma to wszystko przekazać i jak to właściwie zrobić, to akurat nie jest bardzo trudne pytanie. Wołamy Dziadka i on tam jakoś to zrobi. A jak nie, to będzie jego wina, więc przynajmniej będziemy mieli winnego…

Problem jest tylko wtedy, kiedy to Wy właśnie jesteście tym Dziadkiem. Ja akurat nim jestem.

Zebraliśmy się więc tradycyjnie, choć zupełnie nielegalnie, w pokoju dziecięcym, czyli moim dawnym gabinecie psychiatrycznym.

To zresztą szczegół niemal bez znaczenia. Gabinet jest teraz gdzie indziej. I tyle.

Dorośli siedzieli przy stole w jadalni. My wpadliśmy tam na zupę, ale teraz będą karpie i śledzie. My tego nie jemy, więc mamy zebranie (no to znaczy ja bym tam zjadł, ale jestem w zdecydowanej mniejszości..).

Jakoś nas jest znacznie więcej niż w zeszłym roku. Sprawdzamy listę.

No tak!! Są dziewczyny… W zeszłym roku jeszcze wszystkie były malutkie, a teraz to właściwie same pięciolatki. Wszystkie trzy urodziły się w jednym roku i są dla siebie kuzynkami. Takie trojaczki z lekkim odstępem. Trudna sprawa. W tym roku są już dorosłe no więc są z nami.

Za to Henio chyba się od zeszłego roku cofnął, bo cały czas wydaje odgłosy strzelania (paszczą) -

  • Bim, pim, parararam, bziuuu, bziuuu i samoloty i policja… Na sygnale…

Aaaa! Nie?? Nie cofnął się? Podobno w zeszłym roku też tak robił, tylko ja to wyparłem. Tak mi tu właśnie Leon podpowiada, a on się na Heniu dobrze zna.

No dobra, ale i tak widzimy tu kogoś bardzo młodego, choć trudno go nazwać małym, bo strasznie wielki chłop - to Dziul!!! W zeszłym roku, był jeszcze niemowlakiem, a teraz buzia mu się nie zamyka… To znaczy, że zasłużył i jest!

Mamy wszystkich. Na razie uważają. Teraz trzeba szybko zacząć, bo zaraz przestaną uważać. Jako pomoce naukowe występują ludziki i zwierzaki z lego, duplo i sam nie wiem z czego…

  • Poczekajcie, zacznijmy od castingu na Chrystusa.. Nie, nie może być ten z brodą, bo to malutki Jezus… Tak Heniu, zdarza się, że niewielki facet ma brodę, ale nie jest z tego powodu Dzieciątkiem. Nie, policja nie ma tu nic do rzeczy i na razie nie będziemy strzelać.
  • Tak Franiu, ten jest malutki, ale to jest pirat.
  • Nie Heniu, DEFINITYWNIE, nie był Jezus piratem. Nie ma mowy. Nie, „definitywnie” to nie znaczy wcale, że został aresztowany przez policję. Na razie przynajmniej nie został, to nie te Święta!

Propozycja Jańci jest znośna. Taki mały ludzik bez żadnych bardzo szczególnych cech. Może być.

To teraz Maryja.

  • Nie, nie może być z łukiem. Nie wiem, może umiała strzelać (łuki przecież mieli??), ale Ona nam nie jest potrzebna do strzelania!
  • A do czego? Tak, Henio ma rację - będzie rodzić Dzieciątko. Ale nie w szpitalu więziennym i nie ma tam żadnej policji. Bardzo cię proszę Heniu!

Mirka znajduje Maryję. Całkiem dobra propozycja, bo ma zasłoniętą twarz. To znaczy jej lalka, nie Mirka. Mirka ma raczej otwartą buzię, bo dosyć ją wciągnęła ta cała historia…

  • A teraz Józef, nie Ty Dziulku (Dziulek ma naprawdę na imię Józek i dość mocno tego faktu pilnuje. „Józek, Jóóózeeek!” powtarza i trochę się denerwuje) - chodzi mi o Józefa męża Maryi.
  • Nie Franiu, On zasadniczo nie był Ojcem Jezuska, był Opiekunem.
  • Tak, to jest dziwne. Ale tak wyszło, trudno to tak od razu wyjaśnić.

Leon proponuje na Józefa faceta w stylu Boba Budowniczego. To jest niezła propozycja, bo Józef był z zawodu…

  • Cieślą. Był cieślą. Nie Heniu, nie uważałeś na tej lekcji, nie był Cieślakiem! Cieślak, to był taki aktor, który grał poli… Nie, nie wszystko jedno kogo! Tak, grał policjanta, ale o tym w ogóle teraz nie rozmawiamy. Tak, ten film się nazywał „07 zgłoś się”. Możliwe, że robili „biziuuu, biziuuuu” - nie pamiętam już szczegółów. I nie, nie będziemy teraz o tym rozmawiali, przyjdzie czas później…
  • Dziul, to znaczy Jóóóziu, co ty tam robisz! Czemu złapałeś mnie koparką za buta?? Nie, nie będę teraz pracował na koparce. I to nie jest Bob Budowniczy, tylko Józef. Święty Józef. To znaczy, jeszcze nie jest święty, ale już niedługo…
  • No dobra. Więc mamy już Maryję i Józefa. Dzieciątko nam na razie niepotrzebne, to znaczy jak najbardziej, ale się jeszcze nie urodziło. Teraz będzie nam potrzebny anioł.

Tytus znajduje jakąś dużą i dobrze odżywioną pielęgniarkę jakby z lego… Z guzikiem w brzuchu. Jak się naciśnie guzik to pielęgniarka piszczy…

  • Czemu akurat ona? Tak, rozumiem - jest biała. Tak, będzie latać nad wszystkimi. No i jak się naciśnie guzik to do nich powie. Nic nie zrozumieją co prawda. Ale tak, naprawdę też mogli nie wszystko rozumieć. Dobra - bierzemy pielęgniarkę.
  • Nie Heniu, to nie jest policyjna pielęgniarka. Nie było strzelaniny. Nie jest potrzebna pomoc. Przynajmniej nie taka.
  • Bo tak w ogóle to Maryja jest w ciąży i zaraz będzie rodzić!
  • Zgadzam się z Jańcią (Jańcia ma czterech beztroskich braci i przemyślała już wiele sprawa) - przydałby się szpital. Ale szpitale są zamknięte, nic nie działa. Można tylko do groty…
  • Tak Jańciu, zgadzam się, że w grocie jest trudno. Nie, nie można odwołać tego porodu.
  • Nie Heniu, policja nie może podwieźć do szpitala, bo tam nie ma policji. Zgadzam się z tobą, że cały czas strzelają, ale tam nie było żadnej policji. Kto strzelał? Nie wiem, myślałem, że to ty? Acha, to nie ty? To policja? To nie wiem, chyba jak strzelają to w tym czasie nie mogą nikogo wozić?? Nie jest tak?
  • Tak, wiem Tytus, że ten anioł spokojnie da radę, ale zdaje się, że tak to jednak nie wolno. Cała ta historia potoczyłaby się zupełnie inaczej, gdyby anioły nosiły ludzi do szpitali….

To mniej więcej taki zapis z pierwszej ścieżki dźwiękowej. Nie jestem w stanie odtworzyć tego, że:

  1. Koparka regularnie starała się złapać mojego buta za sprawą Dziula oczywiście.
  2. Mirka coraz szerzej otwierała usta.
  3. Kierowany przez Tytusa anioł latał nad wszystkimi.
  4. Policjanci, kierowani przez Henia, cały czas strzelali.
  5. Bronek budował grotę, co prawda po cichu, ale co pewien czas proponował mi nowy, coraz bardziej wymyślny model. Wreszcie, dla świętego spokoju, zgodziłem się na jeden. Niestety - okazało się, że na grocie jest napis „Policja”. Naprawdę, jacyś szaleńcy robią te klocki!!
  6. Tosiek przez cały czas prowadził casting na Heroda, ale wybierał wyłącznie zwierzęta. Zdaje się, że wygrał hipopotam….
  7. Leon próbował zrozumieć o co chodzi w tej całej akcji. Leon najbardziej z nich wszystkich lubi zrozumieć. A tu trzeba też wierzyć…

 

I tak doszliśmy aż do powrotu z Egiptu i zamieszkania w Nazarecie, z odnalezieniem w świątyni włącznie.

Było trochę komplikacji, ale okazało się to możliwe. Oczywiście przy pomocy policji…

Zdaniem mojej Żony Wigilia była w tym roku nadzwyczaj spokojna.

Ja mam nadzieję, że również kształcąca. Mam też wielką nadzieję, że nie pomyliłem czegoś z tą policją i Cieślakiem? Bo oni tam byli.

Czy może nie?

Acha! Jurka z nami nie było, bo jeszcze nie chodzi i nie do końca mówi. Powtórzymy mu w przyszłym roku…



tagi: wigilia  wnuki  2023 

lukasz-swiecicki
23 listopada 2024 17:46
0     410    5 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

zaloguj się by móc komentować