-

lukasz-swiecicki

Rozczarowanie rozczarowanym roszczeniowym elektoratem

Rozczarowanie rozczarowanym roszczeniowym elektoratem czyli telewizja śniadaniowa z Jańcią.

Kolejne nocowanko

 

Tym razem opowieść będzie o tym co było następnego dnia po nocowanku. Ale jakoś trzeba wprowadzić.

Jańcia, moja środkowa wnuczka, świeżo upieczona sześciolatka, zapragnęła koniecznie nocowanki u Dziadków. Można się śmiało domyślać, że nie chodziło o walory towarzyskie tychże Dziadków, tylko o nadzieję na spotkanie z najmłodszą naszą wnuczką, Mirą, która ma lat pięć i pół i z którą bawić się jest dla Jańci super fajnie.

Jańcia nie wzięła oczywiście pod uwagę tego, że Mirą nie jest u nas zamontowana na stale i w tej chwili w ogóle nie jest obecna w Warszawie, a więc jest niedostępna. No, ale ludzie często myślą, że coś się stanie tylko dlatego, że tak chcą. I czasem mają nawet rację. Ale częściej nie mają, bo takie jest prawo natury. Pani kierowniczko.

Tak czy owak nocowanko doszło do skutku, a zamiast Miry towarzyszył Jance jej własny brat czyli Tosiek. Taki brat to oczywiście nie to samo. Ale jeśli to jest Tosiek, to można przynajmniej liczyć na 100% lojalności i opiekuńczości. To też jest coś w tych trudnych ostatecznie czasach.

Noc przebiegła spokojnie. Nie będę Jańci wypominał tego, że żądała „natychmiastowego dostarczenia termoforka” w godzinach wieczornych. Kto z nas nie żądał, niech pierwszy rzuci swoim termoforkiem. Jakoś trzeba przecież spać. A w Beskidach nocą bywa zimno.

Że nie jesteśmy w Beskidach? Ale przez znaczną większość czasu jesteśmy! To znaczy Jańcia jest. Więc. Nie ma się co do tej cieplutkiej Warszawy za bardzo przywiązywać…

I tyle w tym temacie.

Rano było śniadanie. Owszem całkiem smaczne.

Ale po śniadaniu razem z Dziadkiem sprzątaliśmy ze stołu. To znaczy Jańcia razem.

A w tym czasie w telewizji był jakiś program, w którym dziennikarze sobie rozmawiali o polityce.

Ja wiem, że to nie dla dzieci. Ale ostatecznie to nie byli politycy, którzy by się okropnie darli, ubliżali sobie i dawali dziecku bardzo zły przykład. To byli dziennikarze, w większości mi znani, choć niekoniecznie osobiście, i mogłem liczyć na to, że dziecku (Jańci) nie będzie bardzo przykro.

Tu uwaga - Jańcia w ogóle nie ogląda telewizji, nie ogląda internetu i żadnych takich rzeczy. Ma konserwatywnych i konsekwentnych Rodziców. A Dziadka człowiek przecież na wybiera.

Myślę, że z tego powodu Jańcia była wprost zafascynowana programem, na który przeciętne zblazowane dziecko nie rzuciło by nawet okiem.

— Dziadku, czy oni mówią po polsku?

Posłuchałem chwilę uważniej - Tak Janiu, raczej się starają po polsku.. A czemu pytasz?

— A, bo nic nie rozumiem… Może mówią za szybko?

— Nie, chyba z normalną szybkością, Ty mówisz zwykle szybciej.

— Acha.. - tu Jańcia wzięła wdech głęboki i wyrzuciła z siebie - „rozczarowanie rozczarowującym roszczeniowym elektoratem”….

— No, całkiem w porządku powtórzyłaś to, co powiedział chyba pan Gugała.

— Dobrze, w porządku, ale co to niby znaczy???

— A, no wiesz… To dość proste… Czyli… No wiesz.. Elektorat to są ci ludzie, którzy głosują w wyborach..

— Na tego faceta, który to powiedział?

— Nie, niekoniecznie, on nie jest wybieralny. Na polityków.

— Acha, rozumiem, czyli ten drugi co siedzi przy stole (chyba pan Zaręba) - to on jest elektorat?

— On też, ale ten pierwszy pewnie też.

— Acha, czyli on o sobie tak mówił…Ale on jest roszczeniowy?

— No właśnie nie wiem tego… Może i roszczeniowy…

— Ale Dziadku, teraz on powiedział, że oglądamy słonia przez mikroskop!!

— No, powiedział, a co w tym złego?

— Bronek dostał mikroskop pod choinkę. Nie da się przez niego oglądać słonia.

— Bo ten facet właśnie to chciał powiedzieć, że się nie da. I żeby tego nie robić.

— To czemu on tak robi?

— A czemu myślisz, że robi?

— Przecież powiedział „oglądamy” czyli on też ogląda. Bo mówiłeś, że po polsku mówią??

Miałem na końcu języka, że to się tak tylko mówi, że my, zawsze jak się myśli, że „wy”. Ale uświadomiłem sobie, że to jednak nie ma sensu.

Jańcia i jej reakcje uświadomiły mi, że nauczyliśmy się rozumieć rzeczy, które nie mają żadnego sensu. Oglądamy ludzi, którzy mówią zupełnie od rzeczy i przyjmujemy tę konwencję. Nawet to wszystko rozumiemy. Oczywiście mówię o dziennikarzach, bo o politykach nie ma co mówić.

Ale może po prostu trzeba odmówić także w przypadku dziennikarzy? Może potrafią po ludzku?

Dzięki Janiu. Warto się zastanowić.



tagi: telewizja  janka  elektorat roszczeniowy 

lukasz-swiecicki
5 stycznia 2025 13:47
2     778    6 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

MarekBielany @lukasz-swiecicki
5 stycznia 2025 17:44

To przypomniało B52 zestrzelonego nad vietnamen.

 

 

zaloguj się by móc komentować

klon @lukasz-swiecicki
5 stycznia 2025 21:31

Bóg nie obdarzył mnie jeszcze wnuczętami, ale dzięki Mu za Pana "sprawozdania z nocowania". Nieźle jest uczyć się na cudzych doświadczeniach. :)) 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować