-

lukasz-swiecicki

Optymistyczni pesymiści

Optymistyczni pesymiści

 

Z pewnością kiedyś już pisałem o podziale na pesymistycznych optymistów i optymistycznych pesymistów. Nie pamiętam co pisałem (często mi się tak zdarza), ale przypuszczam, że pisałem, bo lubię ten temat.

Zasadniczo ludzie uważają, że społeczeństwo dzieli się na pesymistów i optymistów. Optymiści myślą, że będzie dobrze. Pesymiści myślą, że było dobrze.

Moje wieloletnie doświadczenie psychiatryczne wskazuje, że czystych optymistów i czystych pesymistów nie jest znowu tak wielu.

Zasadniczo myślę wręcz, że większość optymistycznych optymistów to osoby z chorobą afektywną dwubiegunową typu maniakalnego (nie mylić z typem 1 !!!), a pesymistyczni pesymiści to osoby z chorobą dwubiegunową typu depresyjnego (również nie mylić z typem 2 !!).

Większość zdrowych ludzi to jednak raczej optymistyczni pesymiści, albo pesymistyczni optymiści.

Podam przykład.

Kilka dni temu poszedłem zapłacić za parking w Instytucie Psychiatrii…

Tak, ja wiem, że ja tam pracuję. Cieszę się, że Wy też to wiecie. Ja tam pracuję od 40 lat, więc nawet trochę się już zdążyłem przyzwyczaić. Niemniej jednak parking jest płatny także dla mnie.

Dlaczego? A dlaczego nie??

Przypuszczam, że także posłowie płacą za parkowanie przed Sejmem, senatorowie za parkowanie przed Senatem, Prezydent za parkowanie przed Pałacem Namiestnikowskim, prezydent Warszawy za parkowanie przed Pałacem na Placu Bankowym.

Właściwie to nawet tego nie sprawdzałem, bo jestem pewien, że płacą. A czemu by mieli nie płacić?? Parking to parking. Więc i ja płacę jak jakiś prezydent czy ktoś taki ważny. Nawet mi przyjemnie z tego powodu, że tak samo jak nasi posłowie przyczyniam się do dobrobytu firmy parkingowej na miarę swoich możliwości.

W każdym razie poszedłem zapłacić.

— Tylko za ten miesiąc? - tak jakby się zdziwił pan parkingowy.

— Nie, wolałbym tylko za jeden dzień, ale zdaje się, że można tylko AŻ za cały miesiąc…

— No jasne - uśmiechnął się pan - ale przed chwilą była pani doktor i zapłaciła do końca przyszłego roku…

Oniemiałem.

— A skąd ona wie, że Instytut będzie jeszcze wówczas istniał? I że nie będzie końca Świata? I że ona nie umrze??

— Bo jakby umarła to co? - pan chyba trochę nie zrozumiał.

— No to jak pan jej wtedy te pieniądze zwróci???

— Czyli na miesiąc? - pan poczuł się niepewnie.

— Jak nie można na krócej, to na miesiąc.

Zachowałem się właśnie tak, jak powinien się zachować optymistyczny pesymista. Zapłaciłem bez entuzjazmu za miesiąc.

Pesymistyczny optymista też by zapłacił za miesiąc, ale nie brałby pod uwagę tego, że Instytut może przestać istnieć, albo tego, że umrze. Myślałby raczej o tym, że mogą obniżyć opłatę za parking i wtedy mu nie zwrócą…

Pesymistyczni optymiści to oczywiście dziwacy. Jeszcze nigdy nie obniżyli opłaty!!! A za to koniec Świata… No dobrze, może nie nastąpił, ale wiele razy było blisko. I mnóstwo razy „mało nie umarłem”.

Oczywiście optymistyczną optymistką była ta pani doktor co zapłaciła do końca przyszłego roku.

Pesymistyczni pesymiści na wszelki wypadek nie jeżdżą samochodami i w ogóle nie mają problemu z opłatą parkingową. Duża część z nich w ogóle nie wychodzi z domu. Bo po co??

Czy jakoś odnajdujecie się w tym podziale?

Bo moim zdaniem, choć zupełnie prosty, jest to podział, który dotyczy wszystkich ludzi i w dużym stopniu decyduje o tym, jakie działania decydują się podjąć. Człowiekowi się wydaje, że się głęboko zastanowił i wyszło mu to, albo całkiem co innego. Ale w bardzo wielu przypadkach to po prostu nasza bardzo głęboka i bardzo podstawowa postawa pesymistyczno-optymistyczna zdecydowała o kierunku wyboru. Reszta była wyłącznie racjonalizacją.

Moja Żona mówi do mnie

— A co - każesz sobie te pieniądze (za parking na przykład) do trumny włożyć??

Co mam na to odpowiedzieć?

— Tak. Oczywiście.

Ale przecież nie chodzi mi wcale o pieniądze w trumnie. Właściwie wcale nie chcę ich tam mieć. Ale skoro mnie naciska, to racjonalizuję. Na tym to właśnie polega.

Oczywiście moja Żona jest optymistką (może ciut pesymistyczną).

Ale z drugiej strony - to Ona właśnie ma dużo wątpliwości, obawia się różnych rzeczy, myśli, że może zostać oszukana.
Ja jestem spokojny. Ja po prostu wiem, że zostanę oszukany i nie mam się czego obawiać.

Tak że ostatecznie wcale nie wiadomo jak jest lepiej. Po mojemu - lepiej jest tak jak ja mam. Bo ja wiem, że będzie gorzej, więc tak jest lepiej.

Rozumiecie?



tagi: pesymizm  optymizm  parking 

lukasz-swiecicki
7 czerwca 2025 07:32
6     584    5 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

Gotoxy76 @lukasz-swiecicki
7 czerwca 2025 09:31

A jeżeli ktoś rozkłada OC na dwie raty bo a nuż w pół roku sprzeda samochód którym jeździ już x lat? Albo kupuje Tacie na prezent lornetkę w droższym sklepie bo ten tańszy, krócej istniejący może zbankrutować i ciężko będzie wyegzekwować gwarancję tym bardziej ,że jest dożywotnia? :) to pesymistyczny optymista? Czy optymistyczny pesymista?

Nie mam wątpliwości co do mojej Żony, zdecydowanie pesymistycznej pesymistki. Nie zrobi prawa jazdy bo może kogoś przejechać. Na nic zdała się moja próba zasiania ziarna optymizmu, podając przykład Cioci która będąc również pesymistyczną pesymistką i bez krzty talentu do prowadzenia auta, zmusiła się jednak do tego i jeżdżąc przez wiele lat nikogo nie przejechała. Do końca nie wiem właściwie czy sama się zmusiła czy ktoś Ją zmusił. Próbowałem też zasiać ziarno mojego pesymizmu: a co jak mi się coś stanie? Wizja przejechania kogoś jednak wygrała a może moja Żona jest jednak pesymistyczną optymistką myśląc ,że mi się nic nie stanie? 

Jedno wiem. Jeżeli chodzi o moją Żonę jestem optymistycznym optymistą. Dziś jest nasza rocznica ślubu. Drogie Panie nie pytajcie która. 

 

zaloguj się by móc komentować

Mingus @Gotoxy76 7 czerwca 2025 11:31
7 czerwca 2025 09:49

Takie podejście wg. Mnie nie ma sensu. Zawsze znajdziesz później lepsze a oferte.  Często lepsze cenowo oferty maja jakąś wadę nie widoczna na 1 rzut oka. Często w usługach dopiero sie uczą;)  najgorzej jest przepłacić za badziewie.  Dlatego ostrożności = dawka pesymizmu zawsze jest wskazana, ale przewaga optymizmu musi byc zdecydowana :)  ja tego sie trzymam. Pesymista jestem co do tego np. Ze Polacy naucza sie sikać do pisuarów, a nie wkolo nich. To nie o polityce tylko dosłownie. Świeże doznania z zacnej instytucji gdzie same elyty.  Echhh

zaloguj się by móc komentować

MarekAd @lukasz-swiecicki
7 czerwca 2025 14:24

No nie! Pan ma przecież podobno duszę anarchisty (tak Pan chyba pisał o sobie, jeżeli dobrze zrozumiałem) a tutaj cieszy się Pan, że płaci za parking ;) To mi się gryzie. Ja tam z zasady nie lubię płacić, a tym bardziej przepłacać za cokolwiek, szczególnie za te masę różnych opłat, które czają się na każdym kroku i gnebią człowieka. To zaś co Pana spotkało przy płaceniu za parking wkurza mnie najbardziej. Te zawstydzanie i wbijanie w poczucie winy ma miejsce wszędzie i nagminnie. Ja tam zawsze odpowiadam na takie coś, że robię wszystko, żeby oni jak najmniej na mnie zarobili. Zazwyczaj druga strona jest zdziwiona i nawet obrażona, że nie chcę dać się zmanipulować, a przecież oni się tak bardzo starają dla mojego dobra oczywiście. 
Zgadzam się, że nadmierny pesymizm czy optymizm to syndrom choroby psychicznej. Nawet mniejsze ilości mogą moim zdaniem świadczą już o jakichś dysfunkcjach. Na pewno jest to sygnał żeby zastanowić się nad sobą i pomyśleć z czego to wynika.

zaloguj się by móc komentować

MarekAd @Gotoxy76 7 czerwca 2025 11:31
7 czerwca 2025 14:30

Gratuluję kolejnego roku razem! :) My mamy rocznicę za dwa tygodnie i również proszę nie pytać która to, bo licznik solidnie nabity ;) 

Za pesymizmem kryją się zawsze bardzo mocne lęki. Jeśli uda się je przepracować pesymizm umiera razem z nimi.

zaloguj się by móc komentować

lukasz-swiecicki @MarekAd 7 czerwca 2025 16:24
7 czerwca 2025 15:32

Nie, wszystko dobrze. Jestem anarchistą. Przecież ja sobie jaja robię z tego, że się cieszę! Uważam, że to skandal. Widocznie byłem za bardzo ironiczny czy coś.... 

zaloguj się by móc komentować

MarekAd @lukasz-swiecicki 7 czerwca 2025 17:32
8 czerwca 2025 01:53

Spoko, ja też sobie robię jaja nagminnie, że aż mnie żona upomina :) Mówi: "ludzie cię przez to nie rozumieją" i ma rację, ale co robić jak lubię. Zresztą bez moich jaj ludzie też by mnie nie rozumieli, bo komunikacja międzyludzka to nie taka prosta sprawa jak by się mogło wydawać. Miło, że dalej jest Pan spod znaku anarchy, bo mnie chyba też blisko do tego. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować