-

lukasz-swiecicki

O czym ja właściwie piszę?

O czym ja piszę? Tak właściwie…

 

Zadzwonił do mnie Wujek..

Ale właściwie to trzeba wszystko po kolei i dokładnie. Ludzie strasznie teraz mylą koligacje rodzinne, kiedyś inaczej nazywała się teściowa ze strony mężczyzny i kobiety (toszcza i świekra), inaczej nazywali się szwagrowie (szwagier i szurzy), inaczej synowe (synowa i niewiastka) i, rzecz zupełnie oczywista wuj to nie był za nic stryj (już nie mówiąc o mężu ciotki, który po prostu był pociotem, a nie żadnym tam wujkiem!).

Więc zadzwonił do mnie Stryj. Do tego jeszcze nie był to mój stryj, bo mój nie żyje od ponad 50 lat.

Miałem kiedyś stryja, który był moim ojcem chrzestnym, ale zginął w wypadku samochodowym w wieku 23 lat. Było to naprawdę dawno temu, choć jest to historia nadal żywa w rodzinie. Ale to nie tym razem.

Tym razem jednak zadzwonił do mnie stryj żony. Jakby tak pomyśleć, to stryj żony jest dla mnie jak wuj. Bo to powinowaty w linii żeńskiej (co prawda nie krewny, ale w to ja bym się nie wdawał, bo w ostateczności spokrewnieni to tu, w tym ziemskim grajdołku, wszyscy ze sobą jesteśmy!). Czyż nie?

Tak mi się więc przypomniały słowa pana Zagłoby „gdy matki nie ma, wuja słuchał będziesz!”.

Więc może jednak zadzwonił do mnie Wujek?

W każdym razie Wujek powiedział, że kiedyś to pisałem dużo o swoim piesku.

- O Borysiu dużo pisałeś, wiesz – o tym swoim piesku…

To swoja drogą ciekawe, że Wujek uznał, że powinien mi przypomnieć jak ma na imię mój pies. Borys. Że Borys ma na imię Borys.

Kiedyś w Instytucie pracował bardzo dobry, ale nieco roztargniony, neurolog – dr Kuran. Moja Żona (wszystko obraca się wokół niej..) spadła właśnie z drabiny i dr Kuran badał ją w związku z tym, żeby odpowiedzieć jakie jest ryzyko padaczki pourazowej.

Po kilku dniach (może po kilku tygodniach?) spotkał mnie doktor na korytarzu i pyta:

- Jak tam się czuje pańska żona? Pan pamięta – taka blondynka ładna, spadła z drabiny…

- Doktorze, przecież to moja żona, trudno żebym zapomniał!!

- No przecież właśnie mówię, że żona pańska…

Skoro dr Kuran uważał, że powinien mi przypomnieć jak wygląda moja Żona (ładna blondynka), to chyba nie ma się czemu dziwić, że Wujek chciał mi przypomnieć jak ma na imię mój pies. Borys.

Spróbujmy jeszcze raz.

- Kiedyś dużo pisałeś o swoim piesku. Tym Borysiu. Wiesz którym?

- Mam tylko jednego psa Wujku…

- Masz jednego psa?? Ale to znaczy, że nie Borysa??

- Jak najbardziej, Borysa.

- No, to nie wiem czemu mi przerywasz!

[W takim razie nie przerywam]

- Rano się człowiek budził i patrzał do internetu – jak tam piesek twój wygląda, jak się czuje i takie tam. A teraz jakbyś już nie pisał o tym czy jak??

Potem już rozmawialiśmy o czym innym, więc nie będę przytaczał.

Początkowo przeskoczyłem ten fragment rozmowy w swojej pamięci, ale potem zacząłem się zastanawiać.

Czy ja rzeczywiście pisałem dużo o Borysiu? I czy właśnie w związku z nim zacząłem pisać? I – o czym ja tu właściwie piszę?? Czyli – co ja tu robię?

Nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat. Wydaje mi się, że Borys odgrywał pewną rolę w konstrukcji niektórych felietonów, ale właściwie nigdy (no, może poza bardzo niewielkimi naprawdę wyjątkami) nie był ich zasadniczym tematem. Był raczej pewnego rodzaju pretekstem do którego się uciekałem, żeby oderwać się od monologu wewnętrznego, wtedy kiedy uznałem, że to trochę nudne, żeby narrator ciągle tak chodził i coś do siebie burczał.

Tematy o których najczęściej staram się pisać to rodzina i powikłania z nią jakoś związane (moja rodzina, ale są jakieś szanse na uogólnienie) i medycyna (też raczej tak jak ja ją rozumiem, i też z szansą na uogólnienie).

Oczywiście nie były to zapisy dokumentalne. Od razu uprzedzę protesty Wujka – może tam i ta nasza rozmowa trochę inaczej wyglądała. Ja tam jej nie nagrywałem. Grunt, że się odbyła i sprawa Borysa została poruszona.

Ale to ja tak myślę, że o tym piszę. Że o rodzinie i medycynie (a czasem też o Bogu, a może i często o Bogu?)

Natomiast jest całkiem możliwe, że co innego czytają moi Czytelnicy. I nie ośmielę się powiedzieć kto ma więcej racji.

Bardzo jest więc możliwe, że Wujek ma rację i że kiedyś często pisałem o Borysie (moim psie!), a teraz „jakby rzadziej”.

Ja teraz w ogóle jakby rzadziej piszę i nie do końca wiem czemu tak jest.

Raczej nie dlatego, że przestały mnie interesować te tematy. Jest chyba przeciwnie – coraz mniej mnie interesuje poza tymi sprawami!

I też nie dlatego, że napisałem wszystko, co chciałem.

Nie jest też tak, żebym miał mniej czasu – nie mam czasu, ale to nigdy nie miałem, nic się w tym zakresie nie zmieniło.

No więc nie wiem. Może to wrzesień tak na mnie działa? Może i tak być, ale nie jestem tego pewien.

Czekam na pomysły…



tagi: felietony  wujek  stryj 

lukasz-swiecicki
23 września 2023 19:48
3     721    4 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

K-Bedryczko @lukasz-swiecicki
23 września 2023 19:52

A ja jestem zachwycony Pańskimi impresjami.

zaloguj się by móc komentować

Janusz-Tryk @lukasz-swiecicki
24 września 2023 08:22

A może czasem dobrze jest powiedzieć "nie wiem"? Może. Nie wiem.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @lukasz-swiecicki
24 września 2023 11:49

Pupil: piesek, kotek czy inne zwierzątko, bardzo często stają się członkiem rodziny. Może o tym myślał wujek pragnąc więcej Borysia w felietonach. Jednym słowem: więcej o rodzinie, a ja od siebie dodam o relacjach. Bo to chyba tam tworzy się dobro i zło albo kosmos czy też uniwersum. Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować