-

lukasz-swiecicki

Nakrywamy do stołu wigilijnego

Nakrywamy do stołu wigilijnego z Tytusem


Od czasu naszego ślubu czyli od 40 lat Wigilie Bożego Narodzenia świętujemy u nas w domu. To oznacza, że raz w roku odbywa się bardzo poważne wydarzenie logistyczno-kulinarno-towarzyskie.
Za nakrywanie do stołu, z czym wiąże się także po prostu znajdowanie stołów pogubionych w ciągu roku, kompletowanie krzeseł, których zawsze jest za mało, rozkładanie talerzy i sztućców oraz usadzanie wszystkich przy stole odpowiadałem zawsze ja czyli Dziadek.
Nie mam pojęcia jak mogłem sobie z tym radzić. To znaczy nie wiedziałem, że nie mam pojęcia, dopóki nie zaczął mi pomagać Tytus. Tytus wniósł nowe spojrzenie, właściwe dla swojego pokolenia i teraz nie wiem jak mogłem się bez tego dotychczas obchodzić.
Tytus zasadniczo operuje metodologia naukową i sądzi, że wszystkie sprawy, które ja starałem się załatwić korzystając z intuicji oraz starczego uporu, można zalgorytmizować i rozwiązać matematycznie. Wygląda to zwykle mniej więcej tak:
Tytus: Dziadziu, więc musimy zacząć od tego, żeby policzyć ile będzie osób..
[Świetne, na to nigdy nie wpadłem, sądziłem, że można to robić mniej więcej na oko, zwłaszcza, że i tak wszyscy cały czas łażą i nie sposób ich zlokalizować. No, ale pewnie ma rację].
Dziadek: Według moich obliczeń 17 Tytusiu.
T.: A to prościzna! To nam się zmieszczą przy tym jednym zwykłym stole! – tu Tytus z dumą pokazuje stół!
D.: No ciekawe jak??
T.: Popatrz – po tej stronie 6, po tej stronie 6 i na szczytach dwie!
D.: Genialne, to jest już 14, a mamy 17!
T.: Nie Dziadziu, bo Dziul ma krzesełko ze stoliczkiem i nie potrzebuje dostępu do stołu, to jest 15, a Mirka i Franka mogą siedzieć tak trochę z tyłu za swoimi mamami, też bez specjalnego dostępu..
D.: No to świetnie, że przy jednym stole, bo my nie mamy drugiego…
T.: Świetnie, jeśli dobrze policzyłeś…
D.: No coś ty??! Umiem do 17.
T.: To na pewno policzyłeś też siebie i Babcię…
D.: No jasne, na pewno… To znaczy wiesz.. W pierwszej wersji.. Ale potem zacząłeś mnie męczyć tymi wyliczeniami..
T.: Acha, czyli 19, a nie 17… To już jest trochę trudniej. Ale możemy posadzić dwie osoby przy tej małej ławeczce na której odrabiam lekcje!
D.: Ja i Babcia to chyba nie bardzo…
T.: Nie martw się. Henio i Tosiek się pewnie nie zorientują, że nie siedzą tam gdzie powinni, więc dla was będzie miejsce. Pod warunkiem, że liczyłeś panią z Ukrainy..
D.: Panią??
T.: A, no tak, bo moja mama przyjdzie jeszcze z taka znajomą panią z Ukrainy.
D.: No to świetnie! Ale nie liczyłem.
T.: To znaczy, że mamy tak jakby 20 osób..
D.: To nam coś zmienia?
T.: Raczej na pewno. Bo przy tej ławeczce możemy tylko dwie osoby obok siebie. Jak usiądą naprzeciw to im się talerze nie zmieszczą. A talerze chciałbyś, żeby się zmieściły czy to ci bez różnicy?
D.: Mi to może i bez różnicy, ale wiesz jaka Babcia jest. Lubi jak się szczegóły zgadzają..
T.: No tak, jasne. Też tak pomyślałem. Czyli musimy z administracji pożyczyć dwa stoliczki małe, zsunąć je no i przy nich posadzić chłopaków i Jańcię.
D.: A czemu nie ciebie?
T.: Bo mi się nogi nie zmieszczą.
D.: A czemu Jańcię?
T.: Bo ona ma w domu czterech braci, to mało co jej przeszkadza.
[Tak, to są jasne odpowiedzi!]
D.: Czyli problem jest rozwiązany?
T.: Nie do końca. Bo teraz masz tak, że Kocio i Bolek muszą siedzieć na lewych skrajach stołu, bo są leworęczni, a przy takim tłoku będą zawadzać o siebie, ale Bolek musi na niskim krześle, bo jest bardzo wysoki i mu się nogi pod stołem nie zmieszczą, a Kocio jest niższy to może mieć krzesło wyższe, Babcia Anitka musi być na wylocie, niezależnie od tego czym właściwie jest taki wylot, ale Babcia Hania wręcz przeciwnie – nie może być na wylocie, bo będzie wylatywać, Przemek musi być naprzeciwko Bolka, bo oni będą ze sobą rozmawiać, a Franka musi być po prawej stronie Mai, Kocio musi być blisko Babci Hani, a dla Oli musimy zostawić więcej miejsca, bo jest w ciąży [to oczywiście było przed urodzeniem Jurka; teraz mamy jeszcze Jurka do posadzenia], no i jeszcze ja muszę usiąść na miejscu Jańci, jak już mówiliśmy. I jak to wszystko zrobimy, to mniej więcej będzie to, o co nam chodziło.
D.: To całe szczęście, że to już wszystko.
T.: To w zasadzie nie jest wszystko tylko tak mniej więcej. Bo jeszcze Przemek nie może siedzieć obok ryb, bo jest bardzo uczulony, ale Maja powinna jak najbardziej obok ryb, bo w domu ich nie je, bo Przemek jest uczulony, czyli Maja i Przemek nie obok siebie, a ja muszę obok wegetariańskich, bo jak wiesz jestem wegetarianinem..   
Na papierze udało nam się osiągnąć wymagany układ. Nie potrzebowaliśmy na to nawet całej godziny, czyli znacznie szybciej poszło niż rok temu.
Czy się w praktyce udało – tego nie wiem. Moim zdaniem w żadnym momencie Wigilii nie było tak, żeby wszyscy razem znaleźli się przy stole. A ci co byli, nie siedzieli na swoich miejscach.
Ale według obliczeń moich i Tytusa cały czas mieliśmy kworum czyli podawanie potraw było zgodne z procedurą demokratyczną, a ostateczne głosowanie, żeby już przejść do prezentów, było jak najbardziej prawomocne, o ile oczywiście w ogóle uznajemy to ciało, które głosowało za ciało, a nie na przykład za ciałko. Bo wtedy to chyba nie.
O czym z satysfakcją informuję podsumowując Pierwszy Dzień Świąt Bożego Narodzenia 2022.
 „Lulajżeje” – jak zagadkowo mawiał w dzieciństwie mój brat…



tagi: tytus  stół wigilijny 

lukasz-swiecicki
23 grudnia 2024 16:40
1     558    6 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

MarekBielany @lukasz-swiecicki
23 grudnia 2024 19:44

Tytus jest dyplowanym technologiem ?

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować