Jańcia i piesy
Jańcia i piesy – czyli dialogi na cztery nogi było nie było.
Rozmowy z Ekspertem odcinek 22
Po powrocie z wyspy Zakinthos (w zeszłym roku byliśmy tam na wakacjach) zastaliśmy w domu moją córkę z mężem oraz ich pięciorgiem dzieci. Spodziewaliśmy się tego zresztą. Podczas naszej nieobecności po prostu mieszkali u nas i zajmowali się psem. Więc choć miła, to jednak nie do końca była to niespodzianka.
Relacje o opiece nad Borysem, były bardziej zaskakujące.
Antek prowadził z Borysem jakieś dziwne treningi. Nie wiem czego dotyczyły. Borys nie był w stanie mi dokładnie opowiedzieć, a Antek opowiadał niby dokładnie, ale niezbyt dobrze zrozumiałem…
Próbowała mi sprawę przybliżyć Jańcia, która z właściwym sobie, a więc bardzo dużym, zaangażowaniem mówiła (przerywając sama sobie, jak to ma zwyczaju):
- Bo dziadku, bo dziadku, bo wszystkie piesy, wszystkie piesy…
- Jańciu, ale raczej się nie mówi „piesy” - wiem, że czerstwo to brzmi takie zwracanie uwagi na drobiazgi, no ale chociaż trochę musiałem. Janka jest pełna niezwykłej gramatyki i trochę się boję, że tak jej już zostanie..
- A nie, a nie, bo wcale nie - Janka oczywiście się nie zgadza. Ale po chwili zastanowienia…
- W zasadzie masz rację. Bo piesy, piesy to są duże, tylko te duże, a Borys może nie jest taki duży. To może o nim rzeczywiście się tak nie mówi…
(Ja sobie zresztą myślę, że przecież są biesy, a nie jakieś bsy, więc może..)
Przez cały czas przysłuchuje się naszej rozmowie Józek, młodszy brat Jańci. Józek myśli bardzo dokładnie. Co również oznacza, że czasem wolno. Ale za to solidnie. Więc widać, że Józek myśli.
- Psi - to jest rezultat tego myślenia.
- Ale co „psi” Józiu?
- Że mówi się „psi”.
Na co do rozmowy włącza się Bronek.
Bronek dotąd zupełnie nie uważał, bo miał myśli zaprzątnięte kwestią rozkładania dziadkowi leków na cały tydzień. No bo jak dziadek bierze dwa razy dziennie po 1 tabletce takiej różowej to na tydzień będzie ile? Dwanaście czy czternaście?
Nagle jednak przez jego zamyślenie przebiła się diagnoza Józia.
Że „psi” mianowicie.
- Nie, nie Józek - a psik to jak kichasz!! Jak kichasz Józek! – Bronek na wszelki wypadek powtórzył, bo to z Józiem nie wiadomo czy dobrze dotarło…
- Ale ja nie kicham WCALE - oburzył się Józio. Józio lubi mówić dobitnie.
- A jednak to piesy – włączyła się niespodziewanie Janeczka. – Na pewno piesy!
- A jak kichasz to a-psik! – nie dawał za wygraną Bronek.
- Mówi się „psi”, a nie a-psik – Józio też wiedział lepiej.
Czy to jest historia bez morału?
No nie wiem. A oglądali Państwo ostatnio jakąś dyskusję polityków w studiu telewizyjnym??
Żadnych skojarzeń?
Piesy, psi, a-psik. Czyli trzy punkty widzenia.
Tak jakby….
A prowadzący „dyskusję” myśli „Boże, co ja tu w zasadzie robię??”.
tagi: rozmowa z ekspertem
|
lukasz-swiecicki |
| 26 września 2025 21:12 |
Komentarze:
|
j130567 @lukasz-swiecicki |
| 27 września 2025 15:59 |
Napiszę z odrobiną przesady, cytując wiadomo kogo: GENIALNY teKSt!!! Sam nieraz się łapię na tym, że w ten sposób "rozmawiam".