Felietony i podcasty
Felietony i podcasty
Od kilku dni jestem podcasterem. Może wypadałoby od razu dodać, że dumnym? Ale tego akurat nie wiem. Nie jestem pewien czy jestem dumny. Tak bez żadnego podtekstu. Po prostu wszedłem w siebie i tam poszukałem tej emocji. No, to nie jestem pewien. Nadal.
W tej chwili wygląda na to, oczywiście jest fb mnie nie oszukuje…, że mam jakieś 4-5 tysięcy Czytelników. Obserwujących mam około 2 tysięcy, ale zwykle felietony czyta (no, w każdym razie je ogląda) około 4-5 tysięcy.
Moich podcastów (tak naprawdę w tej chwili to jest tylko jeden odcinek plus krótki odcineczek wprowadzający) słucha chyba 60 osób. Tak na dziś mi podaje Spotify.
Czyli nadal jestem wyraźnie felietonistą, a podcasterem mocno niewyraźnie.
Tyle, że przecież nie o to chodzi. Nie liczę sobie odbiorców, ale raczej liczę się z nimi! Ważne jest dla mnie czy to co piszę, czy to co nagrywam dociera. Czy udaje mi się przekazać myśl? Jeśli tak, to jest świetnie i cieszę się z każdej osoby.
Więc nie dlatego nie wiem czy jestem dumnym podcasterem czy też dumy z tego powodu nie odczuwam. Przyczyna jest zapewne inna.
Wstyd się przyznać, ale ja sam nie słucham żadnych podcastów i nie bardzo rozumiem o co z tym chodzi… Tak, umiem znaleźć podcasty i tak, mam nawet jakieś ulubione. Ale jest to w całości inicjatywa mojej Żony. To Ona mi wpisała w telefonie jakieś tytuły i, w moim imieniu, je polubiła. Co jakiś czas bardzo coś poleca i wtedy słucham, żeby móc z Nią o tym porozmawiać. Ale jeśli nie poleca, to ja nie słucham.
Nie sądzę, żeby to się miało zmienić. Po prostu nie odczuwam potrzeby słuchania. Czytam książki. Czytam dużo. Czytam kilka książek równocześnie. A kiedy wychodzę z Borysem słucham audycji radiowych. Tyle, że to nie są żadne podcasty. W każdym razie wcale się tak nie nazywają. Nie mają żadnej ciągłości, nie mają też zasadniczo wspólnych tematów. Choć tak naprawdę lubię satyryczne audycje polityczne, więc może taki temat mają. Oczywiście, przynajmniej dla mnie to oczywiste, te audycje mają odpowiednie nastawienie. Nie jestem, Boże broń, symetrystą i żadnych „obcych” punktów widzenia nie słucham. Jakiego punktu widzenia słucham, tego Wam oczywiście nie wyjawię. Ci którzy dobrze mnie znają i tak wiedzą, a inni nie muszą.
Tak więc jestem miłośnikiem czytania, także wielkim miłośnikiem czytania felietonów, ale (chyba??) przynajmniej na razie nie jestem wcale miłośnikiem słuchania podcastów. To znaczy możliwe, że jestem ale platonicznym. Czyli nie robię tego tylko sobie tak ogólnie lubię.
Jeśli tak w ogóle można to być może tak mam.
Ale pewnie nie można, bo to bez sensu.
I jeszcze tak na koniec, zupełnie nie na temat (a może i na temat?) - czytam w tej chwili (między innymi) książkę „Ateista, którego nie było” Andy’ego Bannistera. To świetna książka. Zastanawiam się czy w ramach podcastu nie przeczytać kawałka. Oczywiście pojęcia nie mam czy tak można.
A druga książka, rzekomo dla dzieci, ale nie dajcie się oszukać, która robi na mnie stale wielkie wrażenie i którą chciałbym Wam przeczytać na głos, to książka Janosha „Ja ciebie wyleczę powiedział Miś”. Koniecznie to przeczytajcie. I potem napiszcie do mnie jaka jest Wasza ulubiona potrawa. Tylko pamiętajcie odpowiedzieć „rosołek”!!!
Zapraszam Was tak czy owak do słuchania podcastu. Na Spotify - „Człowiek na prąd”. Pewnie są do tego jakieś linki czy inne wylinki, ale ja się na takich sprawach nie znam i szczerze mówiąc znać się nie chcę. Wpiszcie sobie w Spotify „Człowiek na Prąd” i znajdzie Wam.
Sprawdzałem!!! Czuwaj!
tagi: felietony podcast
|
lukasz-swiecicki |
| 4 października 2025 18:18 |
Komentarze:
|
|
MarekBielany @lukasz-swiecicki |
| 4 października 2025 22:36 |
Podkaster ?
a może podkataster ?
|
chlor @lukasz-swiecicki |
| 5 października 2025 18:51 |
Słuchałem z przyjemnością, ale wolę jednak czytać. Wiem że coraz częściej ludzie unikają czytania i wolą słuchać, więc taka forma ma sens. Posłałem link takiemu właśnie upartemu "słuchaczowi".
Niełatwo mi było dostać się do podkastu, bo telefon zawzięcie pchał mnie na fejsbuk którego nie chcę mieć, i nie mam. Pomogło skopiowanie linku w komputerze i przesłanie pocztą do siebie na telefon jako plik tekstowy. Tam dopiero weszłem wprost na podcast bez używania fejsbuka.